Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Witold Duński. Rocznik 1932. Absolwent Wydziału Społeczno-Filozoficznego i Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Dziennikarz. Pisał w Po prostu, w Głosie Wybrzeża, Nowej Wsi, Przeglądzie Sportowym, itd. Świecie, Sportowcu, Interpressie, Wiadomościach Sportowych, Expressie Wieczornym-Kulisach, Przeglądzie Tygodniowym.
Napisał książki, Cnoty i błędy, Twarzą do ziemi, Ucieczka w życie. Trzykrotnie nagrodzony Złotym Piórem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Duch niespokojny. Swoim dziennikarstwem dorobił się tysiąca wrogów. Za redagowanie, przez piętnaście lat, magazynu ilustrowanego Sportowiec, został w 1984 roku wyrzucony z pracy za to, że sprzeciwił się bojkotowi Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles 1984. Jego felieton Wielki Piątek, zatrzymany przez sekretarza KC PZPR, razem z całym nakładem 240 tysięcy egzemplarzy Sportowca poszedł na przemiał. Kilkanaście numerów uratowali drukarze Solidarności z ulicy Okopowej. Pisał reportaże sportowe, społeczne, polityczne, historyczne z nieposkromioną pasją. Cenzorzy z ulicy Mysiej w Warszawie mieli z nim kłopoty. Za reportaż z Igrzysk Paraolimpijskich w Arnhem 1980, na które poleciał razem z profesorem Marianem Weissem, Namiot pełen nieszczęścia, przedrukowany w Sternie niemieckim i rosyjskiej Fiskulturze i Sporcie, pismach o dwumilionowym nakładzie otrzymał specjalną nagrodę w Polsce. W swojej ostatniej redakcji Expressie Wieczornym- Kulisach wędrował w latach 1987-1990 po Ukrainie, Białorusi i pisał reportaże - Polskie Termopile czyli o bohaterskich żołnierzach 1920 roku, którzy padli co do jednego pod Dytiatynem za Haliczem na południe Lwowa. Ich prochy są w pomniku Nieznanego Żołnierza na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie. O Defiladzie w dniu 22 września 1939 roku żołnierzy Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Brześciu nad Bugiem. Razem z dziennikarzem Polskiej Agencji Prasowej Waldemarem Siwińskim szukał i znalazł w Charkowie grób zamordowanych przez katów ministerstwa Spraw Wewnętrznych Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich w 1940 roku polskich oficerów z obozu w Starobielsku.
W Przeglądzie Tygodniowym i w Kulisach napisał reportaże o Polakach w Ameryce. Następnie urodziły się książki: Twarzą do ziemi, Cnoty i błędy, Talerz truskawek, Ucieczka w życie, Zamiatanie warkoczem. Po stworzeniu Od Paryża 1924 do Sydney 2000 i Aten 2004 Ilustrowanej Encyklopedii Polskich Medalistów Olimpijskich i Paraolimpijskich powstało Konno Po Sławę - Leksykon Jeździectwa Polskiego. Osobista, Ilustrowana Encyklopedia Polskich Medalistów Olimpijskich i Paraolimpijskich - Od Paryża 1924 do Aten 2004, jest jedyną tego rodzaju na świecie. Wprowadzona do Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie.
Pracuje nad książkami: Z Szablą po Polskę, Konie, wielcy sportowcy.

Konie, Jeźdźcy, Hodowcy Koni, Malarze koni

Okładka tomu I

Strona tytułowa

Siedemdziesięciu czterech Bohaterów Leksykonu Jeździectwa Polskiego - Konno po Sławę, nosiło na swoich żołnierskich mundurach Order Wojenny Virtuti Militari.Byli żołnierzami, ułanami, szwoleżerami, strzelcami konnymi, artylerzystami dywizjonów artylerii konnej.Walczyli o Polskę, za Polskę od 1914 po 1945 rok.
Byli kawalerzystami, jeźdźcami, zdobywali tytuły Mistrzów Polski i medale w Igrzyskach Olimpijskich. Byli prezesami Polskiego Związku Jeździeckiego, Sekretarzami Generalnymi Polskiego Związku Jeździeckiego. Order Wojenny Virtuti Militari wykuwał się w ogniu walki o Polskę. Jest związany z wojną 1792 roku i najazdem Rosji na Polskę. Stało się to po zwycięskiej Bitwie pod Zieleńcami 18 czerwca 1792 roku. Wtedy Król Stanisław August Poniatowski postanowił stworzyć owalny medal z Jego imieniem i napisem na odwrocie Virtuti Militari. Jednym z pierwszych nagrodzonych byli Książę Józef Poniatowski, generał major Tadeusz Kościuszko. Oficerowie uczestniczący w kampanii wojennej 1792 roku sami zaczęli przerabiać medale na krzyż. Na stronie głównej został napis: Virtuti Militari.
Uległość Stanisława Augusta Poniatowskiego wobec Moskwy, zawiązanie Konfederacji Targowickiej sprawiło, że Virtuti Militari stał się Krzyżem znienawidzonym. Uznano go za znak buntowniczy, odbierano siłą, zakazano nosić. Przywrócono go w 1807 roku. Książę Józef Poniatowski dekorował nim żołnierzy Księstwa Warszawskiego, wojen napoleońskich. Otrzymał go 2 Lekkokonny Pułk Gwardii Cesarza Napoleona.

Upadek państwa polskiego, decyzja cara Aleksandra I, po 1815 roku przyczyniły się do upadku Virtuti Militari. Odrodzenie przyszło razem z Powstaniem Listopadowym 1831 roku. Nagradzani byli żołnierze i oficerowie. Jednym z pierwszych byli ułani 5 Pułku Ułanów bijący się pod Olszynką Grochowską. Order Wojenny Virtuti Militari dostała kadet 1 Pułku Jazdy Bronisława Czarnowska, a razem z nią starszy felczer 10 Pułku Piechoty Józefa Kulczycka i jej asystent Józefa Daniel z Mazurkiewiczów Rostkowska. Po upadku Powstania Listopadowego car Mikołaj I zlikwidował Order Wojenny Virtuti Militari. Powstanie Styczniowe 1863 roku, to znów odrodzenie Virtuti Militari. Jednym z odznaczonych Orderem Wojennym Virtuti Militari był Adam Morawski, za zwycięską potyczkę z Rosjanami 8 sierpnia 1863 roku pod Żyrzynem, w powiecie puławskim. Po Powstaniu Styczniowym car Rosji Mikołaj I nie zlikwidował Virtuti Militari, ale by go zohydzić nagradzał nim generałów i żołnierzy rosyjskich, którzy Powstanie Styczniowe tłumili. Wybuch Pierwszej Wojny Światowej 1914. Po pierwszych walkach Legionów Polskich brygadiera Józefa Piłsudskiego, powrócono do dawnego Orderu Wojennego Virtuti Militari. 7 maja 1919 roku, na posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego, poseł Aleksander Skarbek złożył wniosek o ustanowienie odznaki za waleczność dla członków polskiej siły zbrojnej. Odpowiedni artykuł ustawy głosił: "Przywraca się ustanowiony Władzą Królewską z roku 1792, potwierdzony Konstytucją Sejmu Rzeczypospolitej z dnia 23 listopada 1793 roku, order wojskowy pod nazwą Virtuti Militari." Poeta Artur Oppman - Or-Ot w styczniu 1920 roku opublikował w Tygodniku Ilustrowanym wiersz - Virtuti Militari


Czarno niebieska wstążka,
A przy niej srebrny krzyż,
Virtuti Militari,
Co znaczy to? - Czy wiesz?
Znaczy to żołnierskiej cnocie,
Szlachetni o niej śnią,
A zdobyć ten krzyż można,
Pogardą śmierci, krwią.

Szwoleżerowie. Ułani. Strzelcy konni. Artylerzyści konni. Mistrzowie Polski i Olimpijczycy.

Kawalerowie Orderu Wojennego Virtuti Militari i Krzyża Walecznych, z Obozów Jenieckich w Kozielsku, Starobielsku, Miednoje, Bykowni, Kuropatach zamordowani wiosną 1940 r. w Katyniu, Charkowie, Miednoje, na Ukrainie i Białorusi, w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Jak napisali Andrzej Przewoźnik, historyk, sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci i Męczeństwa i Jolanta Adamska, historyk współpracująca z Andzrejem Przewoźnikiem w Radzie Ochrony pamięci i Męczeństwa, w ich książce - Zbrodnia Katyńska, Mord - Kłamstwo - Pamięć, wiosną 1940 Polska straciła prawie dwadzieścia sześć tysięcy Polaków z przywódczych warstw Narodu.
Nie jest to lista nazwisk zamknięta. Wiele grobów Rzeczypospolitej Polskiej, grobów jej żołnierzy, policjantów, służb państwowych jest nadal nieznanych. I nie na każdym można w Rosji, na Białorusi i Ukrainie zapalić ogień pamięci.



Kapitan Stefan Adamiecki, syn Stefana i Stefani z Dobrzańskich. Urodził się 26 sierpnia 1893 roku w Warszawie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3188 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Ochotnik w 1 Pułku Szwoleżerów w 1918 roku. Podchorąży 4 Dywizjonu Artylerii Konnej w 1920 roku. Podporucznik 11 Dywizjonu artylerii Konnej. Kapitan. Od 1934 roku w 12 Pułku Artylerii Lekkiej. Od września 1939 roku. W obozie jenieckim w Starobielsku po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku. Zamordowany na wiosnę 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major Jan Bajoński, doktor medycyny, syn Józefa i Anieli z Zielewskich. Urodził się 11 grudnia 1888 roku w Raszkowie, województwo poznańskie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5348 z 1919 roku. Krzyż Walecznych. Ochotnik w Powstaniu Wielkopolskim. Porucznik 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich.
Od 1922 roku pracował jako lekarz w Klinice Uniwersytetu Poznańskiego. Od 1928 roku habilitowany jako docent ginekologii i położnictwa. Zmobilizowany 24 sierpnia 1939 roku. Przydzielony do szpitala wojskowego. 18 września dostał się do niewoli w Armii Czerwonej w Białowieży. Przewieziony do obozu w Ostaszkowie.
Od listopada 1939 roku w obozie w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR. Chorąży Franciszek Barczyk, syn Władysława i Walentyny z Nowakowskich. Urodził się 1 października 1897 roku w Warszawie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5037 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Odznaka Więźniów Ideowych.
Od 1914 roku w armii rosyjskiej. Od 1917 roku w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. W 1918 roku aresztowany w Warszawie za zamach na oficera niemieckiego. Osadzony w X Pawilonie Cytadeli. 11 listopada 1918 roku w 3 Pułku Ułanów. Od 1924 roku w Korpusie Ochrony Pogranicza. Od 1930 roku w 20 Pułku Ułanów imienia Króla Jana III Sobieskiego w Rzeszowie, Wachmistrz. 2 szwadron szkolny. Od 1939 roku w obozie jenieckim w Kozielsku. Wiosną 1940 roku zamordowany w Katyniu, ZSRR.

Rotmistrz Adam Bartosiewicz, syn Franciszka i Marii z Krzykowskich. Urodził się 30 stycznia 1900 roku w Rostkowo-Chojnowie, powiat Przasnysz. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4194 z 1919 roku. Krzyż Walecznych. Od 1918 roku w szwadronie województwa ciechanowskiego. Od 1919 roku 4 Pułk Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie. Absolwent Oficerskiej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu. 1925 porucznik w 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich. W 1937 roku rotmistrz. Od 1937 roku szwadron Korpusu Ochrony Pogranicza Rokitno. 5 września 1939 roku ranny pod Zygmuntowem. Niewola w Armii Czerwonej. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major doktor weterynarii Alojzy Bąk, syn Augustyna i Marii z Czekałów. Urodził się 22 grudnia 1897 roku w Kobylej Górze, powiat Ostrzeszów. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 1914 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Gimnazjum w Kępnie. Od 1916 roku w Armii Niemieckiej. Front Francuski. Uciekł i wrócił do Kępna. Przygotowywał oddziały do Powstania Wielkopolskiego. Od stycznia 1919 roku w 8 Pułku Strzelców Wielkopolskich. Podporucznik. Front Południowo - Wschodni Powstania Wielkopolskiego. Dwa razy ranny. Po Powstaniu Wielkopolskim 64 Pułk Piechoty w Grudziądzu. Front Rosyjski. Walki nad Berezyną, Dnieprem, Bugiem do końca 1920 roku. Po wojnie Studia Weterynaryjne we Lwowie. Praktyki w 12 Pułku Ułanów Podolskich i 12 Pułku Artylerii Lekkiej. Od 1927 roku Wojskowa Pracownia Weterynarii w Warszawie. Od 1930 roku tytuł doktora. Kapitan. Kierownik laboratorium Centrum Wyszkolenia Badań Weterynaryjnych. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Więzień obozu jenieckiego w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie.

Major Leopold Berg, syn Jana i Katarzyny z Endersów. Urodził się 23 lipca 1894 roku w Falkensteinie, powiat Lwów. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2678 z 1918 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Od 1914 roku w Armii Austriackiej w 4 Pułku Ułanów i w 12 kawaleryjskim batalionie szturmowym. Od listopada 1918 roku w 7 Pułku Ułanów Lubelskich. W latach 1924 - 1930 w Korpusie Ochrony Pogranicza. Od 1929 roku w 7 Pułku Ułanów Lubelskich imienia generała Kazimierza Sosnkowskiego w Mińsku Mazowieckim. Od 1931 roku w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1938 roku major. Zastępca komendanta Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. We wrześniu 1939 roku kwatermistrz 27 Pułku Ułanów imienia Króla Stefana Batorego w Nieświeżu. Dostał się do niewoli w Armii Czerwonej. Więzień obozu jenieckiego w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major Wacław Calewski, syn Józefa i Leokadii z Kamieńskich. Urodził się 14 grudnia 1893 roku w Piekutach, powiat Wysokie Mazowieckie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4322 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Absolwent Szkoły Handlowej w Łomży. Członek Związku Strzeleckiego, Polskiej Organizacji Wojskowej. Od 1915 roku w Legionach Polskich w 1 Pułku Ułanów Władysława Beliny- Prażmowskiego. Internowany w obozach niemieckich w Szczypiornie i Łomży. W 1917 roku ukończył oficerski kurs kawaleryjski w Ostrołęce. Od 1918 roku w Wojsku Polskim w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. W 1921 roku ukończył Centrum Szkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1924 roku rotmistrz. Od 1928 roku adiutant osobisty Prezydenta profesora Ignacego Mościckiego. W 1932 rok Korpus Ochrony Pogranicza. Od 1933 roku dowódca szwadronu zapasowego 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia Jana Karola Chodkiewicza, Hetmana Wielkiego Litewskiego w Baranowiczach. Od 1938 dowódca szwadronu zapasowego 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich. We wrześniu 1939 roku w niewoli Armii Czerwonej. Więziony w obozie jenieckim w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major dyplomowany Wincenty Witold Cendro, syn Franciszka i Anny z Dąbrowskich. Urodził się 5 kwietnia 1895 roku w Karczówce, gmina Niewachlów województwo Kieleckie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5778 z 1919 roku. Krzyż Walecznych cztery razy. Absolwent Studium Rolniczego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1915 roku 1 dywizjon ułanów, który powstał z Legionu Puławskiego.
Absolwent Szkoły Wojskowej w Kijowie. Chorąży. Front Ukraiński z brygadą Strzelców Polskich z Bobrujska. Od listopada 1918 roku w Wojsku Polskim. Front. Dowódca plutonu, szwadronu adiutant w 7 Pułku Ułanów Lubelskich imienia generała Kazimierza Sosnkowskiego w Mińsku Mazowieckim. Od 1924 roku w 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia Hetmana Litewskiego Jana Karola Chodkiewicza w Baranowiczach. Kurs w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. 1927 rok kurs łączności w Zegrzu. Rotmistrz. 1930 - 1932 rok Wyższa Szkoła Wojenna. 17 Pułk Ułanów Wielkopolskich imienia Króla Bolesława Chrobrego w Lesznie. Kwatermistrz w 22 Pułku Ułanów Podkarpackich w Brodach. Od 1938 roku zastępca dowódcy 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich w Prużanie. Po walkach z Armią Czerwoną pod Władypolem 27 września przedzie rał się z innymi ułanami ku granicy węgierskiej. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Porucznik Zbigniew Antoni Chamski, syn Adama i Reginy z Ołdakowskich. Urodził się 30 września 1911 roku w Moczydłach, powiat Gostynin. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 11 813 z września 1939 roku. Krzyż Walecznych, trzy razy. Od 1928 roku Korpus Kadetów numer 3 w Rawiczu. Od 1933 roku słuchacz Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. Od 1935 roku dowódca plutonu w 10 Pułku Ułanów Litewskich w Białymstoku. Kandydat do Wyższej Szkoły Wojennej w 1939 roku. Walczył w 10 Pułku Ułanów Litewskich. Ranny dwa razy 4 i 12 września, Dostał się do niewoli radzieckiej. Więzień obozu jenieckiego w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Rotmistrz Juliusz Chmielowski, syn Wacława i Julii z Łowienieckich. Urodził się 8 listopada 1901 roku w Dubowce, powiat Carycyn, gubernia Saratów. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 1785 z 1919 roku. Krzyż Walecznych trzy razy. Absolwent Wydziału Prawa na Uniwersytecie w Poznaniu. Od 1918 roku w 4 Dywizji Strzelców Polskich generała Lucjana Żeligowskiego. Od 1919 roku w 3 Pułku Ułanów. W wojnie Polsko-Rosyjskiej, w 1920 roku w 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Po wojnie w 5 szwadronie samochodów pancernych. Od 1929 roku rotmistrz. Do niewoli w Armii Czerwonej dostał się we wrześniu 1939 roku. Jeniec obozu w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Major Edmund Chojecki, syn Józefa i Władysławy ze Zdrojewskich. Urodził się 18 marca 1892 roku w Popówce, na Ukrainie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3341 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Absolwent Szkoły Kawalerii w Jelizawietgradzie. Do listopada 1917 roku na froncie I Wojny Światowej. Od 1917 roku podporucznik rotmistrz. Odznaczony Złotym Orężem Krzyża Świętego Jerzego 2 i 3 klasy, Krzyżem Świętej Anny i Świętego Stanisława z mieczami. Od 1919 roku w 4 Dywizji Strzelców Polskich generała Lucjana Żeligowskiego. Od 1919 w Wojsku Polskim. Absolwent Oficerskiej Szkoły Jazdy w Przemyślu. Od kwietnia 1920 roku w 16 Pułku Ułanów imienia generała Gustawa Orlicz-Dreszera w Bydgoszczy. Do 1924 roku dowódca szwadronu w 16 Pułku Ułanów. Od 1922 roku rotmistrz. Od 1924 roku w 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich w Postawach. Od 1927 roku instruktor w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1928 roku major. Od 1931 roku w 4 Pułku Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej w Płocku. Od 1938 roku Komendant Rejonowego Inspektoratu Koni w Łucku. We wrześniu 1939 roku wzięty do niewoli przez Armię Czerwoną. Więzień obozu jenieckiego w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Rotmistrz Eugeniusz Chrościcki, syn Wincentego i Franciszki z Rudzkich. Urodził się 30 grudnia 1894 roku w Warszawie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3658 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Od 1914 roku w Legionach Polskich. 1 Pułk Ułanów Władysława Beliny-Prażmowskiego, po latach pułkownik. Brał do 1917 roku udział we wszystkich bitwach. W 1917 roku ukończył Szkołę Oficerską 1 Pułku Ułanów 1 Brygady Legionów w Ostrołęce. Od 1918 roku porucznik. 1 Pułk Szwoleżerów. 11 Pułk Ułanów, w którym brał udział w wojnie Polsko-Rosyjskiej 1920 roku. Po 1921 roku w rezerwie 25 Pułku Ułanów Wielkopolskich w Prużanie. Administrator dóbr Włodzimierza Czetertwyńskiego w Rudzieńcu, powiat Parczew. Prezes Straży Ogniowej. We wrześniu 1939 roku w niewoli Armii Czerwonej. Jeniec w obozie jenieckim w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Adolf Marian Czarnota, syn Antoniego i Walerii z Wiktorów. Urodził się 30 marca 1896 roku w Sędziszowie, województwo kieleckie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2691 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Od 1914 roku w Legionach Polskich, do których wstąpił w Kielcach. 1 Pułk Ułanów. Internowany w obozie niemieckim w 1917 roku w Szczypiornie. 9 Pułk Ułanów Małopolskich do końca 1920 roku. Od 1920 roku porucznik. W 1923 roku ukończył kurs dowódców szwadronów w Centrum Szkolenia Kawalerów w Grudziądzu. Od 1923 roku rotmistrz. Od 1924 roku dowódca szwadronu pionierów przy 6 Brygadzie Kawalerii. Od 1928 roku dowódca szwadronu w 4 Pułku Strzelców Konnych w Płocku. Komendant obwodu Przysposobienia Wojskowego i Wychowania Fizycznego w 4 Pułku Strzelców Konnych Łęczyckiej Ziemi w Płocku. We wrześniu 1939 roku niewola w Armii Czerwonej. Jeniec obozu jenieckiego w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Kapitan Leon Adam Czenze, syn Juliusza i Walerii z Marcinkowskich. Urodził się 3 stycznia 1896 roku w Libawie, Łotwa. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3091 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, trzy razy. Absolwent Szkoły Realnej w Libawie i Piotrogrodzie. W 1915 roku wstąpił w Piotrogrodzie do Oficerskiej Szkoły Artylerii i otrzymał stopień podporucznika artylerii konnej. Walczył w II Wojnie Światowej. Od 1917 roku w II Korpusie Polskim generała Józefa Hallera. W 5 Pułku Ułanów bił się 11 maja 1918 roku z Niemcami w bitwie pod Kaniowem. Od 11 listopada 1918 roku w Wojsku Polskim. W 1 Dywizjonie Artylerii Konnej imienia Józefa Bema w Warszawie walczył z Rosjanami do 1921 roku. Do 1924 roku dowódca baterii w 1 i 7 Dywizjonie Artylerii Konnej. Od 1922 roku kapitan. Od 1924 do 1928 roku instruktor i dowódca baterii w Szkole Podoficerów Zawodowych Artylerii. Od 1934 roku do września 1939 roku zastępca Komendanta Zapasu Młodych Koni. Aresztowany we wrześniu 1939 roku przez NKWD - Nadzwyczajną Komisję Spraw Wewnętrznych. Zamordowany wiosną 1940 roku na Ukrainie, ZSRR.

Rotmistrz Bohdan Dobrzański, syn Kazimierza i Apolonii z Pęczalskich. Urodził się 6 września 1901 roku w Ostrowcu, powiat Opaczów. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5106 z 1920 roku. Od 1916 roku w Polskiej Organizacji Wojskowej, w Radomiu. Wstąpił do szwadronu kawalerii. Front Ukraiński. Obrona Lwowa. Odznaczony odznaką Orlęta. Od 1919 roku w 11 Pułku Ułanów. Od 1919 roku w Centralnej Szkole Jazdy w Przemyślu. Walczył z 11 Pułkiem Ułanów Legionowych do 1921 roku, w wojnie z Rosjanami. Od 1922 roku w Szkole Jazdy w Grudziądzu. Od 1924 roku porucznik. Od 1928 roku w 6 Pułku Ułanów Kaniowskich w Stanisławowie. Od 1932 roku rotmistrz. Od 1931 roku dowódca szwadronu i kwatermistrz w 2 Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie. We wrześniu 1939 roku walczył z Niemcami pod Mokrą, z Rosjanami pod Krasnobrodem. Jeniec Armii Czerwonej. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Generał Konstanty Drucki-Lubecki, syn Hieronima i Marii z domu Gotzendorfa-Grabowska. Urodził się 13 marca 1893 roku w Porochońsku, powiat Pińsk. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3535 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Oficerskiej Mikołajewskiej Szkoły Kawaleryjskiej w Petersburgu. Od 1914 roku porucznik. Walczył w Armii Rosyjskiej w II Wojnie Światowej. Od 1917 roku w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Razem z rotmistrzem Konstantym Plisowskim zorganizował w Odessie polski oddział kawalerii. Po przybyciu do Bobrujska w 3 Pułku Ułanów. Po demobilizacji I Korpusu w oddziałach samoobrony w Wilnie w 1918 roku. Po przejściu ze szwadronem do Brześcia stworzył 13 Pułk Ułanów Wileńskich. Był jego dowódcą. Po wojnie Polsko-Rosyjskiej zastępca dowódcy 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich w Postawach. W latach 1923 - 1925 słuchacz Wyższej Szkoły Wojennej. Od 1926 roku wykładowca i dyrektor nauk w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1929 dowódca 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich w Starogardzie. Od 1932 roku kierownik taktyki kawalerii w Wyższej Szkole Wojennej. Od 1938 roku zastępca i dowódca Wileńskiej Brygady Kawalerii w Wilnie. Od sierpnia 1939 dowódca Wileńskiej Brygady Kawalerii. Ranny 26 września pod Leszczyną. Jeniec Armii Czerwonej. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR. Pośmiertnie generał brygady od 1964 roku.

Podpułkownik Zdzisław Dziadulski, syn Leona i Katarzyny z Korneckich. Urodził się 5 grudnia 1896 roku w Krakowie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Absolwent Szkoły Realnej. Od 1912 roku należał do Drużyn Strzeleckich. Od 4 sierpnia 1914 roku w Legionach Polskich. 1 Pułk Ułanów dowodzonych przez Władysława Belinę-Prażmowskiego. Brał do 1917 roku udział we wszystkich walkach Legionów Polskich. Po kryzysie przysięgowym w 1917 roku, jako poddany austriacki, wcielony do 1 Pułku Ułanów i wysłany na front we Włoszech. Od 1918 roku w Wojsku Polskim. Wachmistrz w 1 Pułku Ułanów przemianowanych na 1 Pułk Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. Od 1920 roku porucznik, od 1924 roku rotmistrz, od 1932 roku major. Startował na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu 1924, rezerwowy na Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie 1928. W 1933 roku zastępca dowódcy szwadronu zapasowego 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie. W 1938 roku zastępca dowódcy 1 Pułku Szwoleżerów podpułkownika dyplomowanego Ludwika Albrechta. We wrześniu 1939 roku w Ośrodku Zapasowym Mazowieckiej Brygady Kawalerii dostał się do niewoli radzieckiej. Jeniec obozu w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major Leon Dzierdziejewski, syn Onufrego i Marii z Celińskich. Urodził się 26 stycznia 1894 roku w Puzinowicach, gubernia nowogrodzka. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4591 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, trzy razy. Studiował w Instytucie Handlowym w Kijowie. Od 1915 roku w Armii Rosyjskiej. Ukończył Oficerską Szkołę Kawaleryjską w Piotrogrodzie. Walczył na froncie I Wojny Światowej. Od 1916 roku podporucznik. Od 1917 roku w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Organizator 2 Pułku Ułanów. Od 1918 roku w 2 Pułku Ułanów, dowódca plutonu i szwadronu. Walczył na wszystkich frontach przeciwko Rosji. Rotmistrz, kwatermistrz w 2 Pułku Ułanów Grochowskich imienia generała Józefa Dwernickiego w Suwałkach, major. Od 1931 roku kierownik Rejonowego Inspektoratu Koni w Trokach. We wrześniu 1939 roku zagarnięty do niewoli radzieckiej. Więziony w obozie w Starobielsku. Wiosną 1940 zamordowany w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Jerzy Dzwonkowski, syn Ludwika i Jadwigi z Koyszorów. Urodził się 22 listopada 1892 roku w Warszawie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3971 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Od 1912 roku w Armii Rosyjskiej. Absolwent Szkoły Chorążych. Od 1913 roku studia rolnicze na Uniwersytecie w Liege, Belgia. W I Wojnie Światowej w Armii Belgijskiej. Od 1915 roku w niewoli niemieckiej. W 1918 roku powrót do Polski, do Wrześni. W Powstaniu Wielkopolskim. W styczniu 1919 roku w 1 Pułku Ułanów Wielkopolskich, później 15 Pułku Ułanów Poznańskich. W 1922 roku ukończył Szkołę Oficerów Zawodowych w Grudziądzu. Poszedł do rezerwy i prowadził odziedziczony majątek rolny w Karnkówku koło Nakła. Od 1927 roku rotmistrz. W 1939 roku w niewoli rosyjskiej. Więzień obozu jenieckiego w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Podpułkownik Tadeusz Justyn Filipowicz, syn Antoniego i Justyny z Derpowskich. Urodził się w 1887 roku w Trembowli, powiat Tarnopol. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 1013 z 1920 roku. Absolwent Akademii Rolniczej w Dublanach. W I Wojnie Światowej w Armii Rosyjskiej .Podchorąży ogniomistrz. Dowodził baterią na froncie rosyjskim i włoskim. Kapitan. Od 1918 roku w oddziałach broniących Lwowa przed Ukraińcami. Walczył na Froncie Rosyjskim. Dowódca dywizjonu i grupy artylerii. Od 1921 roku kierownik Państwowego Stada Ogierów w Sądowej Wiszni koło Lwowa. Znakomity znawca koni. Od 1924 roku podpułkownik. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Więziony w obozie jenieckim w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major dyplomowany Marcin Stanisław Freyman, syn Aleksandra i Olgi z Kwaśnickich. Urodził się 31 stycznia 1898 roku w Bachmaczu na Ukrainie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 40 706 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Szkoły Realnej w Kiszyniowie, Szkoły Handlowej w Żytomierzu. Od 1917 roku w Armii Rosyjskiej. Od 1917 roku w II Korpusie Polskim na wschodzie generała Józefa Hallera. Członek Polskiej Organizacji Wojskowej. Po bitwie z Niemcami pod Kaniowem 11 maja 1918 roku kiedy to osiem tysięcy polskich żołnierzy dowodzonych przez generała Józefa Hallera zostało zaatakowanych przez dwunastotysięczną armię niemiecką. Dostał się do niewoli. Od listopada 1918 roku w Wojsku Polskim w 2 Pułku Ułanów. W latach 1919-1920 ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty w Warszawie oraz Szkołę Podchorążych Jazdy w Przemyślu. Porucznik. Front 1920 roku i walka z Armią Rosyjską. 17 sierpnia szarżował pod wsią Kaniewo na piechotę rosyjską. Od 1923 roku dowódcy szkoły podoficerskiej w 2 Pułku Ułanów Grochowskich imienia generała Józefa Dwernickiego w Suwałkach. W latach 1925-1928 komendant uzupełnień koni w Warszawie. W 1929 roku w Wyższej Szkole Wojennej. Działał w Międzynarodowych Zawodach Jeździeckich organizowanych w Warszawie. W 1931 roku w stopniu rotmistrza w sztabie 2 Dywizji Kawalerii. Szef sztabu. W 1934 roku dowódca szwadronu w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie. 1935 rok w Departamencie Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych. 1937 rok major. Szef sztabu Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Sekretarz Generalny Międzynarodowych Konkursów Hippicznych w Warszawie. We wrześniu w II Wojnie Światowej ranny pod Mińskiem Mazowieckim w walkach Mazowieckiej Brygady kawalerii. Dostał się do niewoli radzieckiej. Więziony w obozie w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Pułkownik Tadeusz Grabowski, syn Władysława i Julii z Wrońskich, urodził się 17 maja 1886 roku w Krakowie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4329 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Absolwent Architektury na Politechnice Lwowskiej. Od 1914 w 3 szwadronie Kawalerii Legionów Polskich. Późniejszy 3 Pułk Ułanów Legionów. Walki na froncie w Karpatach i na Wołyniu. 15 lutego 1918 ranny pod Kostiuchnówką. Internowany w obozie Marmosz Sziget na Węgrzech. Wcielony do Armii Austriackiej. Front we Włoszech. Od 1914 roku chorąży. Od 1918 roku rotmistrz. Od 1918 roku w Wojsku Polskim. Walka w Obronie Lwowa. Po wojnie z Rosją Bolszewicką w 1921 roku. Słuchacz Wyższej Szkoły Wojennej. od 1925 roku zastępca w 4 Pułku Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej w Płocku. Od 1927 do 1935 dowódca 9 Pułku Strzelców Konnych imienia generała Kazimierza Pułaskiego w Grajewie. od 1928 roku pułkownik. We wrześniu 1939 roku w Biurze Administracyjnym Ministerstwa Spraw Wojskowych. We wrześniu 1939 w niewoli radzieckiej. Więziony w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major Wacław Haczyński, syn Wacława i Kazimiery z Buczyńskich, urodził się 27 stycznia 1894 roku w Brańszczyku, powiat Pułtusk. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2725 z 1918 roku. Krzyż Walecznych, pięć razy. Uczeń Gimnazjum w Grodnie. Od 1914 roku w 1 Pułku Ułanów Władysława Beliny- Prażmowskiego. Front Rosyjski. W 1917 roku ukończył Oficerską Szkołę Jazdy przy 1 Pułku Ułanów Legionów. Internowany przez Niemców w 1917 roku w Szczypiornie i Łomży. Od 1918 roku w Wojsku Polskim. Podporucznik. Dowódca 1 szwadronu w 7 Pułku Ułanów Lubelskich. Front Ukraiński. Od 1919 Front Litewsko- Białoruski. Od 1921 roku rotmistrz. Stan spoczynku od 1926 roku. Inwalida wojenny. Osadnik wojskowy w majątku Turka. Wójt gminy Wólka Lubelska. Poseł na Sejm IV kadencji 1935-1938. W 1939 roku zgłosił się do Wojska Polskiego. Dostał się do niewoli radzieckiej w Łucku, 18 września. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Porucznik Juliusz Heinzel, syn Juliana i Anny z Greyerów, urodził się 15 grudnia 1899 roku w Łodzi. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari z 1920 roku. Matura w Zgromadzeniu Kupców w Łodzi. Studiował na Uniwersytecie Poznańskim. Od 1914 do 1915 roku w harcerstwie w Warszawie. Od 1919 w Wojsku Polskim. Absolwent Szkoły Podchorążych Jazdy w Starej Wsi i Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie. Podchorąży w 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich. Front Rosyjski. Walki z wojskami litewskimi koło Sejn. Podporucznik od 1920 roku. Rezerwa. Od 1922 do 1925 roku pracował w Zarządzie Towarzystwa Przemysłowego J. Heinzel. Prowadził własny majątek pod Łodzią. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Więzień obozu w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major Stanisław Tadeusz Hejnich, syn Kazimierza i Heleny z Rejbów, urodził się 12 grudnia 1894 roku w Wolicy, powiat Jędrzejów. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2818 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Szkoły Realnej w Winnicy. Armia Rosyjska. 1915 Szkoła Chorążych w Saratowie. Od 1917 na froncie I Wojny Światowej. Dwa razy ranny. Od 1917 roku w 3 Pułku Ułanów w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Od 1918 roku porucznik w Wojsku Polskim. Od 1920 roku w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Dowódca szwadronu. Front Rosyjski. Po 1921 ukończył Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. 1925 rotmistrz. I Pułk Szwoleżerów. W latach 1925-1930 major w Korpusie Ochrony Pogranicza, Grodno. 1938 rok kwatermistrz w 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie. Od 1931 roku major. Od 1938 roku w 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia Hetmana Wielkiego Litewskiego, Jana Karola Chodkiewicza w Baranowiczach. We wrześniu 1939 roku zastępca i dowódca 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia generała Gustawa Orlicz-Dreszera. Po walkach z Armią Czerwoną przebijał się na Węgry. 30 września niewola. Więziony w Samborze. Zamordowany przez Rosjan wiosną 1940 roku na Ukrainie, ZSRR.

Rotmistrz Ludwik Antoni Horodyski, syn Romana i Eugenii z domu Jacobi, urodził się 28 sierpnia 1895 roku we Lwowie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5422 z 1916 roku. Student Chemii Technicznej Politechniki Lwowskiej. Od 1914 roku w Legionach Polskich w 1 Pułku Legionów. Po kryzysie przysięgowym w 1917 w Armii Austriackiej. Od 1918 roku w Wojsku Polskim walczył z Ukraińcami. Od 1919 w szwadronie rotmistrza Konstantego Dzieduszyckiego w Przemyślu, potem 11 Pułk Ułanów. Oficerska Szkoła Jazdy. Porucznik. Po zakończeniu wojny w 1921 roku do 1925 roku 11 Pułk Ułanów Legionowych imienia Marszałka Edwarda Rydza Śmigłego w Ciechanowie. Instruktor. Rotmistrz. Od 1928 do 1929 roku instruktor w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1929 roku adiutant pułku i dowódca szwadronu w 6 Pułku Strzelców Konnych imienia Hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Zółkiewskiego w Żółkwi. Od 1935 roku dowódca taborów w 23 Dywizji Piechoty. Od 1938 roku w 6 Pułku Ułanów Kaniowskich w Stanisławowie. W 1939 roku we Wrześniu więziony we Lwowie. Wiosną 1940 roku zamordowany na Ukrainie.

Major dyplomowany Michał Kłopotowski, syn Franciszka i Rozalii z Pawłowskich, urodził się 20 września 1894 roku w Tłumaczu koło Stanisławowa. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4569 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Gimnazjum Klasycznego w Stanisławowie. Drużyny Strzeleckie. Od 1914 roku w Legionach Polskich. W 1915 roku niewola rosyjska. Od 1918 roku w 1 Pułku Ułanów Wojska Polskiego na Syberii. Szkoła kawalerii. Chorąży. Walki z bolszewikami. W 1920 roku powrót do Polski przez Charbin. 18 Pułk Ułanów Pomorskich i walki na froncie. Adiutant Pułku. Dowódca szwadronu. 1928 rok rotmistrz. Przeniesiony do 2 Pułku Ułanów Grochowskich imienia generała Józefa Dwernickiego w Suwałkach. W latach 1931-1932 Wyższa Szkoła Wojenna. Od 1932 do 1933 sztab w Brygadzie Kawalerii Białystok. Od 1933 szef sztabu w Samodzielnej Brygadzie kawalerii w Stanisławowie. 1936 major. Od 1937 wykładowca w Wyższej Szkole Wojennej. W marcu 1939 roku Armia Kraków. Więzień obozu w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Jan Mikołaj Kossowski, syn Karola i Michaliny z Dobraczyńskich, urodził się 5 grudnia 1888 roku w Wąwolnicy koło Kazimierza, powiat Puławy. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2738 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Po ukończeniu szkoły w Zwierzyńcu na Lubelszczyźnie i Petersburgu. Służył od 1905 do 1917 roku. Armia Rosyjska. Front I Wojny Światowej. Szkoła Chorążych w Petersburgu. Służba w Lejbgwardii Pułku Izmaiłowskiego. Od 1918 roku w 1 Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór- Muśnickiego. Walczył na froncie Ukraińskim. Kolejno 3 Pułk Ułanów, 2 Pułk Ułanów, 7 Pułk Ułanów. Wojna z Rosjanami. Ciężko ranny pod Żółkwią. Po wyjściu ze szpitala 201 Ochotniczy Pułk Szwoleżerów. Dowódca szwadronu karabinów maszynowych. W 1926 roku rotmistrz. Rezerwa. Do 1928 roku Straż Graniczna w Zalesiu i Rajgrodzie. Po przejściu na emeryturę prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Wąwolnicy. W 1939 roku we Wrześniu tabory 18 Dywizji Piechoty. Do niewoli radzieckiej dostał się we wrześniu 1939 roku w Werbie pod Włodzimierzem Wołyńskim. Więziony w Kijowie, w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Pułkownik Czesław Kozierowski, syn Konstantego i Aleksandry z Gołkowskich. Urodził się 20 kwietnia 1890 roku w Wilnie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5039 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, trzy razy. Ukończył Korpus Kadetów w Połocku w 1907 roku i Szkołę Podchorążych Kawalerii w Jelizawietgradzie w 1910 roku. Od 1914 do 1917 roku na froncie I Wojny Światowej. Rotmistrz. W 1917 roku I Korpus Polski generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Ucieczka do Murmańska. Więziony w 1918 roku. Po powrocie do Mińska w 1919 roku w Polskiej Organizacji Wojskowej. 3 Pułk Ułanów. Front Rosyjski. Dowódca szwadronu ciężkich karabinów maszynowych. Zastępca dowódcy pułku. Od końca wojny polsko-rosyjskiej w 1920 roku dowódca 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich w Wilnie do 1932 roku. W 1922 roku podpułkownik, 1927 roku pułkownik. W 1932 roku stan spoczynku. Prezes Polskiego Czerwonego Krzyża w Wilnie. We Wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Więziony w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Stanisław Kazimierz Krahelski, syn Mieczysława i Antoniny z Korczyców, urodził się 11 stycznia 1899 roku w Ułasowszczyźnie, powiat Wołkowysk. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 12 180 z 1939 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Uczeń Szkoły Realnej Polskiej Macierzy Szkolnej w Piotrogrodzie. Matura 1918 rok. Należał od 1917 roku do Harcerstwa Polskiego Polskiej Organizacji Wojskowej. Od 1918 roku Wydział Inżynierii Lądowej Politechniki w Warszawie. 1 Pułk Ułanów Krechowieckich, od 1918 roku. Walczył do 1920 roku na Froncie Ukraińskim i Rosyjskim. W 1920 roku kontuzjowany w bitwie pod Chotyniem, na Wołyniu. Urlop akademicki. W 1920 roku studia w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. W lipcu 1920 roku Szkoła Podchorążych Piechoty i Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. 20 sierpnia 1921 roku podporucznik. Od 1923 roku porucznik. Dowódca plutonu, szwadronu w 1 Pułku Ułanów Krechowieckich imienia pułkownika Bolesława Mościckiego w Augustowie. 1930 rok Korpus Ochrony Pogranicza w szwadronach Dederkały i Zaleszczyki w Brygadzie KOP Wołyń. Od 1935 roku rotmistrz. Od 1937 roku instruktor w Szkole Podchorążych Kawalerii dla Podoficerów w Bydgoszczy. We wrześniu 1939 roku dowódca szwadronu w 10 Pułku Strzelców Konnych 10 Brygady Kawalerii Zmotoryzowanej dowodzonej przez pułkownika Stanisława Maczka. Ranny 2 września. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR. Rotmistrz Jerzy Franciszek Kuszel, syn Wincentego i Franciszki z Boreckich, urodził się 21 stycznia 1893 roku w Koszycach, powiat Pińczów. Kawaler Orderu Virtuti Militari numer 5479 za bitwę pod Rokitną w 1915 roku. W 1910 roku ukończył Gimnazjum w Kielcach. Pracował w majątku rodziców. 23 sierpnia 1914 roku w Legionach Polskich. Front. 2 Pułk Ułanów. 13 czerwca 1915 roku szarża pod Rokitną. Kontuzja. Od 1918 roku w Wojsku Polskim. 2 Pułk Ułanów Grochowskich. 6 Pułk Ułanów Kaniowskich. Walka na Froncie Rosyjskim. Od 1920 roku 5 dywizjon taborów. 1920 rok porucznik. 1924-1925 Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Dowódca plutonu w 2 Pułku Ułanów Grochowskich imienia generała Józefa Dwernickiego. Od 1934 8 Pułk Strzelców Konnych, dowódca szwadronu i adiutant Pułku. W 1929 roku rotmistrz. 1934 stan spoczynku. 26 sierpnia roku zmobilizowany do 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. 1 Września 1939 roku walki, Chorzele, Przasnysz. 2 października 1939 niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Mikołaj Maciejowicz, syn Dymitra i Aleksandry z Deszków urodził się 3 lipca 1897 roku w Puławach. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 340 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Absolwent Korpusu Kadetów w Woroneżu i Szkoły Junkrów. Do 1919 roku Armia Rosyjska. 1919 roku Wojsko Polskie. 1 Pułk Szwoleżerów Armii generała Józefa Hallera. 4 Pułk Strzelców Konnych z którym wyruszył na Front Rosyjski. Po 1921 roku dowódca szwadronu w 10 Pułku Strzelców Konnych. 1929-1932 Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Od 1939 roku w 10 Pułku Strzelców Konnych zmotoryzowanych. We wrześniu 1939 roku aresztowany przez żołnierzy radzieckich przy przekraczaniu granicy rumuńskiej. Więziony w Stanisławowie i Odessie. Wiosną 1940 zamordowany na Ukrainie.

Major Antoni Massalski, syn Stanisława i Marii ze Straszewiczów, urodził się 29 czerwca 1894 roku w Merefie, gubernia charkowska. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 1952. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Oficerskiej Szkoły Kawalerii w Jelizawietgradzie w 1915 roku. Chorąży. Na froncie I Wojny Światowej w Armii Rosyjskiej do 1917 roku. Porucznik. W grudniu 1917 roku w I Korpusie Polskim w Oficerskim Legionie Jazdy. Walki z bolszewikami w 4 Dywizji Strzelców dowodzonej przez generała Lucjana Żeligowskiego, w 1 Pułku Ułanów. W 1918 roku powrót do kraju. Walczył na Froncie Rosyjskim do 1920 roku. Dowódca szwadronu, pułku. Udział w ofensywie na Kijów. 20 sierpnia 1920 roku ranny pod Chłopiatynem. Po 1920 roku 24 Pułk Ułanów. 1920 rok 20 Pułk Ułanów imienia Króla Jana III Sobieskiego w Rzeszowie. 1927 rok major. Hodowca koni. Od 1929 roku do II Wojny Światowej rejonowy inspektor koni w Równem. We wrześniu 1939 roku Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Major Kazimierz Mikołajewski, syn Jana i Kazimiery z Rylskich urodził się 4 maja 1894 roku w Radomsku. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 1047 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. W 1913 roku wyjechał do Rosji. Wstąpił do pułku kawalerii w Gatczynie i tam ukończył szkołę podoficerską. Od 1915 roku do 1916 roku na froncie I Wojny Światowej. Od 1917 roku wyszukiwał Polaków w armii rosyjskiej i razem z nimi wstąpił do 1 Pułku Ułanów I Korpusu Polskiego generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Odcięty od pułku przy pomocy ambasady francuskiej w maju 1919 roku wyjechał do Murmania. Jako oficer werbunkowy Armii Polskiej wyjechał do Archangielska. Chorąży, znalazł się we Francji i Błękitnej Armii generała Józefa Hallera. Po powrocie do Polski służył w 4 Pułku Strzelców Konnych, przemianowanych na 6 Pułk Strzelców Konnych Podporucznik z 1921 roku, porucznik z 1922 roku. Od 1924 roku w Korpusie Ochrony Pogranicza. Od 1928 roku rotmistrz. Sztab 4 Dywizji Kawalerii. Przeniesiony do 5 Pułku Ułanów Zasławskich w Ostrołęce. Służył do 1937 roku. Stopień majora. We Wrześniu 1939 roku dowódca Kawalerii Dywizyjnej 7 Dywizji Piechoty. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Wiosną 1940 roku zamordowany w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Józef Milewski, syn Kazimierza i Wandy z Wilkońskich. Urodził się 10 kwietnia 1892 roku w Bieganowie, województwo poznańskie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 1320 z 1920 roku. Krzyż Walecznych cztery razy. W 1912 roku matura w Krakowie. Praca w gospodarstwie rolnym. Od 1915 do 1918 w Armii Niemieckiej na froncie I Wojny Światowej. Służba w kawalerii i artylerii. W grudniu 1918 roku w Powstaniu Wielkopolskim. Walki w Poznaniu, Biedrusku, pod Zbąszyniem. W lipcu 1919 roku 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich. 1920 rok Szkoła Jazdy w Przemyślu. Front. Od lipca 1920 roku 15 Pułk Ułanów Poznańskich. Walczył na Froncie Rosyjskim pod Łomżą, Ostrołęką, Ciechanowem, Mławą, z 2 Dywizją Jazdy. Walki od Bugu po Zwiahel. Wypad na Żytomierz i Korosteń. W 1922 roku rotmistrz i przeniesienie do rezerwy. Do 1930 roku gospodarka w majątku rodziców w Bieganowie, potem po ożenieniu majątek żony w Garbach powiat Środa. Od 1932 roku dzierżawa majątku państwowego w Łopuchowie. powiat Oborniki. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu. ZSRR.

Major Franciszek Mrowec, syn Zygmunta i Zofii z Jangustynów. Urodził się 25 lipca 1899 roku w Leżajsku. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4901 z 1920 roku. Krzyż Walecznych cztery razy. Należał do drużyn skautowych, od lipca 1914 roku w Strzelcu. Od 1915 roku po szkole podoficerskiej w Legionach Polskich. W batalionie pułkownika Teodora Furgalskiego. Front do 1917 roku. W 1917 roku Walki pod Kostiuchnówką, Kuklą, nad Styrem i Stochodem. W II Korpusie Polskim generała Józefa Hallera. Po odmowie złożenia w 1917 roku przysięgi Cesarzowi Austro- Węgier wcielony do Armii Austriackiej. Front Włoski I Wojny Światowej. W listopadzie 1918 roku, będąc na urlopie, zdezerterował z Armii Austriackiej. Wojsko Polskie. Wcielony do 9 Pułku Artylerii Polowej. Od kwietnia 1919 roku porucznik. 3 Pułk Artylerii Polowej. Walki z bolszewikami do końca 1920 roku. Od 1921 roku w 27 Pułku Artylerii Polowej we Włodzimierzu Wołyńskim. W 1925 roku porucznik Mrowec w Centralnym Obozie Szkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1926 roku kapitan Franciszek Mrowec zostaje instruktorem jazdy konnej w Centrum Wyszkolenia Artylerii w Grudziądzu. Jeździ sam konno w sporcie. Mistrz Polski w Skokach przez Przeszkody w 1932 roku. Przygotowywał się do Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles 1932. Jeźdźcy nie popłynęli z powodu braku pieniędzy. Sukcesy sportowe odnosił na koniu Moskal. W latach 1931-1933 w 6 Pułku Artylerii Polowej a następnie w 5 Dywizjonie Artylerii Konnej w Krakowie. We Wrześniu 1939 roku dowódca 1 Dywizjonu 6 Pułku Artylerii Lekkiej w Pszczynie. Walczył w Armii Kraków. Po Bitwie pod Tomaszowem Lubelskim 23 września ranny. Niewola niemiecka. Szpital w Zamościu. Stamtąd zabrany przez Rosjan. Więzień obozu w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Podpułkownik Józef Pająk, syn Józefa i Zofii ze Świerczewskich, urodził się 30 stycznia 1893 roku we Lwowie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5559 za Kampanię Wojenną 1919-1920 roku. Krzyż Walecznych. Uniwersytet Jana Kazimierza we Lwowie. Wydział Prawa. W latach 1911-1918 Armia Austriacka. Front I Wojny Światowej. 1915 podporucznik. 1917 porucznik. W 1918 wstąpił do Wojska Polskiego, 8 Pułk Ułanów. Na frontach z Rosjanami. Rotmistrz 1919 rok. Po zakończeniu wojny od 1921 roku w 8 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie, adiutant pułku, szef Sztabu w 10 Brygadzie Kawalerii. W 1924 roku ukończył kurs w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Przydzielony do 22 Pułku Ułanów Podkarpackich w Brodach. Zastępca dowódcy. W latach 1924-1929 instruktor w Obozie Szkolenia Kawalerii. Komendant Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. Major 1928 rok. Od 1929 roku zastępca dowódcy 5 Pułku Ułanów Zasławskich w Ostrołęce. Od 1932 roku podpułkownik. Zastępca dowódcy w 3 Pułku Szwoleżerów imienia pułkownika Jana Kozietulskiego w Suwałkach. W 1937 roku dowódca 27 Pułku Ułanów imienia Króla Stefana Batorego w Nieświeżu. We Wrześniu 1939 roku Pułk walczył w Nowogródzkiej Brygadzie Kawalerii dowodzonej przez generała Władysława Andersa. Po ostatniej walce już nie z Niemcami a Rosjanami 27 września pod Władypolem podpułkownik Józef Pająk postanowił poddać się nie Niemcom a Rosjanom. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major dyplomowany Stanisław Piotrowski, syn Feliksa i Eleonory z Pawłowskch, urodził się 22 grudnia 1895 roku w Częstochowie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 285 z 1920 roku. Krzyż Walecznych dwa razy. W 1913 roku rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej. Od 1914 roku w Legionach Polskich. Od 1915 roku w 1 Pułku Ułanów. Walczył w Legionach na wszystkich frontach aż do internowania przez Niemców w 1917 roku w Szczypiornie. Pracował w Polskiej Organizacji Wojskowej. Od 1918 roku w Wojsku Polskim. Front 1919 roku w 11 Pułku Ułanów. W 1920 roku w 1 Pułku Szwoleżerów. Walczył na froncie z Rosjanami do 1920 roku. Po zakończeniu wojny w 1020 roku ukończył kurs Dowódców Szwadronów w Grudziądzu. 15 Pułk Ułanów Poznańskich. 1925 rok instruktor w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu do 1929 roku. Powrót do 15 Pułku Ułanów Poznańskich. W latach 1931-1932 Wyższa Szkoła Wojenna. Szef sztabu w brygadzie Kawalerii w Suwałkach. Od 1934 roku w Poznaniu w Dowództwie Okręgu Korpusu w Wydziale Mobilizacyjnym i Uzupełnień. Od 1937 roku w Dowództwie Okręgu Korpusu VIII. We Wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Generał brygady Konstanty Plisowski, syn Karola i Marii z Hołubów, urodził się 8 czerwca 1890 roku we wsi Nowosiółka na Podolu. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2266 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Absolwent Korpusu Kadetów w Odessie i Nikołajewskiej Szkoły Jazdy w Petersburgu. Od 1908 do 1917 roku w Armii Rosyjskiej. W listopadzie 1917 roku z 12 dywizjonu jazdy sformował szwadron polski i wcielił do 1 Pułku Ułanów I Korpusu Polskiego na Wschodzie. Po rozbrojeniu Korpusu przez Niemców przedostał się jesienią 1918 roku na Kubań. Od stycznia 1919 roku dowódca 14 Pułku Ułanów w Odessie. Do Polski wrócił z 4 Dywizją Strzelców generała Lucjana Żeligowskiego. Walki na Froncie Ukraińskim. 1920 rok dowódca IV a następnie VI Brygady Jazdy, przejściowo 1 Dywizji Jazdy w Stanisławowie. Od 1921 do 1927 roku dowódca XI Brygady Kawalerii w Krakowie. 1923 rok kurs w Centrum Wyższej Szkoły Wojennej. Od 1927 do 1930 roku dowódca Samodzielnej Brygady Kawalerii. 1929 generał brygady. Od 1930 roku stan spoczynku. We Wrześniu 1939 roku dowódca obrony twierdzy Brześć. Zastępca dowódcy Grupy Operacyjnej Kawalerii generała Władysława Andersa. We Wrześniu 1939 dowódca Nowogródzkiej Brygady Kawalerii. Jeniec Armii Czerwonej. Więziony w obozie w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Pułkownik dyplomowany Władysław Płonka, syn Wojciecha i Anny z Drożdżów, urodził się 31 stycznia 1895 roku w Jodłowniku, powiat Limanów. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3686 z 1920 roku. Absolwent Gimnazjum Przyrodniczego w Stanisławowie. Od 1914 roku w Legionach Polskich. Walczył w 9 kompanii 2 Pułku Piechoty w Karpatach. Kontuzjowany. Po wyleczeniu 5 szwadron 2 Pułku Ułanów Legionów. Front Rosyjski. W Wojsku Polskim od 1919 roku w grupie kawalerii rotmistrza Władysława Dunin Borkowskiego przemianowanej w 1919 roku na 9 Pułk Ułanów Małopolskich. Walczył w nim przez rok 1920 na Froncie Rosyjskim. Po wojnie 1920 roku w 9 Pułku Ułanów Małopolskich w Trembowli. 1931 rok ukończenia Wyższej Szkoły Wojennej. Brygada Kawalerii Toruń. Szef sztabu. Od 1932 roku szef sztabu w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1935 roku w 9 Pułku Ułanów Małopolskich w Trembowli. 1937 rok pułkownik. Dowódca 22 Pułku Ułanów Podkarpackich w Brodach. We Wrześniu 1939 roku walczył w Kresowej Brygadzie Kawalerii ze swoim pułkiem w Armii Łódź. Nastopnie Lubelszczyzna. 23 września zorganizował Grupę Kawalerii Chełm. Stoczył zwycięską walkę z dywizjonem pancernym 27 dywizji niemieckiej. Broń nakazał złożyć przed Armią Czerwoną. Niewola radziecka w obozie jenieckim w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie.

Rotmistrz Wincenty Poklewski Koziełł, syn Józefa i Julii z domu Poklewska-Koziełł, urodził się 25 listopada 1889 roku w Talicy, Rosja. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2820 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Syn powstańca z 1863 roku. Matura w Jekatierynburgu. 1913 rok, ukończenie Akademii Rolniczej w Dublanach koło Lwowa. Gospodarował we własnym majątku Kostki w powiecie wileńskim. W 1917 roku podporucznik. Służył przy ochronie armat w Petersburgu. Agitował polskich robotników by wstępowali do I Korpusu Polskiego. Od 1917 w 3 Pułku Ułanów w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbor Mościckiego. Za walki odznaczony amarantową wstążką. Od 1918 roku w Wojsku Polskim w 3 Pułku Ułanów Do maja 1920 roku instruktor w Centralnej Szkole Podoficerskiej w Przemyślu. W 203 Pułku Ułanów porucznik, dowódca szwadronu. Front Rosyjski. Od 1921 roku rotmistrz. Rezerwa. W 1924 roku Szkoła Samochodów Pancernych w Saumur, Francja. Szwadron pancerny w 1 Dywizji Kawalerii i 5 Brygady Kresowej 1929 rok stan spoczynku. Gospodarował w swoim majątku Ludwinowo, powiat Nowa Wilejka. We wrześniu 1939 roku po walkach z Armią Czerwoną, obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Pułkownik dyplomowany Jan Władysław Rozwadowski, syn Bronisława i Wandy z Kamieniewskich, urodził się 23 listopada 1889 roku, w Majdanie Starym, powiat Kamionka Strumiłowa, województwo lwowskie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2527, za zasługi w okresie wojny na Froncie Galicyjskim. W 1909 roku ukończył szkołę wojskową w Hranicy na Morawach. Podporucznik w 4 Pułku Ułanów w Armii Austriackiej. W 1914 roku absolwent Szkoły Wojennej w Wiedniu. Porucznik. Oficer Sztabu Generalnego w obronie twierdzy Przemyśl. Od 1915 roku niewola rosyjska. Po zwolnieniu rotmistrz w Sztabie 12 Brygady Piechoty Armii Austriackiej. Front Włoski. Od listopada 1919 Wojsko Polskie. Szef Sztabu Grupy Operacyjnej pułkownika Minkiewicza. Front Galicyjski. Od 1919 do 1920 roku Oddział III Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, szef Oddziału IV 6 Armii. Szef Sztabu 2 Dywizji Jazdy, zastępca szefa Sztabu Dowództwa Frontu Małopolskiego. Wojnę z Rosją Bolszewicką zakończył w 1920 roku jako szef Sztabu 12 dywizji Piechoty. Od 1921 roku szef Sztabu Dowództwa Okręgu VI. W latach 1922-1923 zastępca dowódcy 8 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie. Od 1923 roku w Ecole Superiere de Querre w Paryżu. Od 1926 roku Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. Od 1927 roku dowódca 3 Pułku Strzelców Konnych imienia Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego w Wołkowysku. Od 1934 roku stan spoczynku. Mieszkał we Lwowie i pracował w Wojskowym Biurze Historycznym. We Wrześniu 1939 roku organizator Straży Obywatelskiej. Od grudnia 1939 roku więziony na Lwowskich Brygidkach i na Zamarstynowie. Zamordowany wiosną 1940 roku na Ukrainie.

Major Karol Stefan Rudnicki, syn Zygmunta i Stefanii z Marynowskich urodził się 13 października 1898 roku w Żydaczowie, powiat Trembowla. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 12 228 za kampanię wrześniową 1939 roku. Krzyż Walecznych. 1908 rok Szkoła Ludowa w Żółkwi. 1914 Gimnazjum Klasyczne w Trembowli. Matura we Lwowie. W 1916 roku III Gimnazjum Klasyczne. Od 1916 roku w Armii Austriackiej. I Wojna Światowa. Walki w piechocie na Froncie Włoskim, Rumuńskim, Ukraińskim. Po rozpadzie monarchii Austro-Węgierskiej w Polskiej Organizacji Wojskowej. Więziony przez Ukraińców w Brodach. Od czerwca 1919 podporucznik w 6 Pułku Ułanów Kaniowskich, Dowódca Plutonu, szwadronu, Walki z Ukraińcami i Rosjanami. Porucznik od 1921 roku. Służba w 6 Pułku Ułanów Kaniowskich w Stanisławowie. Instruktor Jazdy w Szkole Podoficerów Zawodowych Kawalerii w Jaworowie. 1927 rok rotmistrz. Od 1930 w 12 Pułku Ułanów Podolskich w Białokrynicy. Dowódca szwadronu, oficer mobilizacyjny, kwatermistrz, zastępca dowódcy pułku. Od 1938 roku zastępca 27 Pułku Ułanów imienia Króla Stefana Batorego w Nieświeżu. Po walkach z Rosjanami 27 września 1939 roku niewola rosyjska. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie.

Rotmistrz Kazimierz Skowroński-Prus, syn Wacława i Felicji z Walickich, urodził się 18 grudnia 1900 roku w Szpikowie na Podolu. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari za walki z Niemcami we Wrześniu 1939 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Komendant Hufca Harcerskiego w szkole w Niemirowie. W grudniu 1917 roku w oddziale partyzanckim rotmistrza Szemiota w Winnicy. W 1918 roku z oddziałem wcielony do szwadronu Ziemi Humańskiej. Po bitwie pod Kaniowem 11 maja 1918 roku rozbrojony przez Niemców, odesłany do twierdzy w Kijowie skąd uciekł. Wstąpił do II Korpusu Polskiego. Przedostał się na Kubań. Z polskim szwadronem walczył z Rosjanami. Od listopada 1918 roku w Wojsku Polskim, w Pułku Ułanów stworzonego przez majora Konstantego Plisowskiego w Odessie. W Pułku będącym w 4 Dywizji Piechoty Strzelców generała Lucjana Żeligowskiego walczył z 14 Pułkiem Ułanów do końca Wojny Polsko- Rosyjskiej 1920 roku. 1922 ukończył Szkołę Podchorążych w Warszawie, w 1923 roku Oficerską Szkołę Kawalerii w Grudziądzu. Podporucznik, przydział do 12 Pułku Ułanów Podolskich w Białokrynicy. 1925 rok porucznik, instruktor w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii we Lwowie. Od 1928 roku dowódca plutonu w 3 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie. 1932 rok ukończył w Zegrzu kurs łączności. W 1934 kurs dowódców szwadronu w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Dowódca szwadronu, rotmistrz a od 1937 roku adiutant w 8 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie. Wojnę polską z Niemcami w 8 Pułku Ułanów Śląskich Armii Kraków. Po najeździe radzieckim na Polskę 17 września, po ostatnich walkach na Lubelszczyźnie przedzierał się na Węgry. Niewola. Obóz radziecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Podpułkownik dyplomowany Jerzy Skrzydlewski, syn Mieczysława i Zofii z domu Lossow, urodził się 28 sierpnia 1896 roku w Zbrudzewie, powiat Śrem, poznańskie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3905 z 1919 roku Krzyż Walecznych, trzy razy. Po Gimnazjum Humanistycznym w Ettal, Bawaria studia prawnicze na Uniwersytecie w Monachium. Od 1915 do 1919 roku w Armii Niemieckiej. Front I Wojny Światowej. W 1919 roku w Poznaniu wstąpił do 1 Pułku Ułanów Wielkopolskich przemianowanych na 15 Pułk Ułanów Poznańskich. Rotmistrz 1919 rok, walki z Rosjanami do końca 1920 roku. Po wojnie służy w 15 Pułku Ułanów Poznańskich w Poznaniu. 1922- 1924 absolwent Wyższej Szkoły Wojennej. Przydział do Dowództwa Okręgu Korpusu I. Od 1926 roku Dowództwo Okręgu Korpusu X. Od 1932 roku zastępca dowódcy 13 Pułku Ułanów Wileńskich w Nowej Wilejce. 1933 rok kurs oficerów sztabowych w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu i powrót do 13 Pułku Ułanów Wileńskich stacjonujących w Nowej Wilejce. Od 1936 roku podpułkownik. We wrześniu 1939 roku po ostatnich już walkach najpierw z Niemcami a na końcu 27 września pod Władypolem z Rosjanami. Niewola radziecka. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie.

Generał brygady Piotr Skuratowicz, syn Jana i Eleonory z Oleszkiewiczów, urodził się 1 sierpnia 1891 roku w Filipkowiczach, powiat Bobrujsk na Białorusi. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 942 za kampanię rosyjską w 1920 roku kiedy dowodził IV dywizjonem 4 Pułku Strzelców Konnych 12 Dywizji Piechoty. Absolwent Suworowskiego Korpusu Kadetów w Płocku. Służba w 6 Pułku Huzarów. Walczył z nim w Armii Rosyjskiej od 1914 roku w I Wojnie Światowej. Od 1917 roku w lotnictwie w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. Po kapitulacji Korpusu przed Niemcami pojechał do Murmańska. Stamtąd do Anglii i Francji. Armia Błękitna generała Józefa Hallera. Dowódca szwadronu. Powrót z Armią Błękitną do Polski. Dowódca IV dywizjonu w 4 Pułku Strzelców Konnych. W 1924 roku instruktor w obozie szkolnym kawalerii i Komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Od 1929 do 1932 roku dowódca 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie. Redaktor Komisji Regulaminowej Kawalerii. Od października 1932 roku dowódca 12 Brygady Kawalerii. Od 1937 roku szef Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych. 1939 rok generał brygady. We Wrześniu 1939 organizował oddziały obrony nad Styrem w rejonie Łucka. 17 Września po agresji ZSRR na Polskę dostał się do niewoli radzieckiej. Osadzony w obozie jenieckim w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Major dyplomowany Adam Lech Sołtan, syn Bohdana i Marii z Sołtanów, urodził się 24 września 1898 roku w Polanówce, powiat Puławy. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2591 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Polskiego Gimnazjum Męskiego w Kijowie. W 1917 roku w I Korpusie Polskim. Od 1918 roku w Wojsku Polskim. 1 Pułk Ułanów. Walczył na wszystkich frontach polskich do końca 1920 roku. Podchorąży, dowódca szwadronu karabinów maszynowych. 1920 rok ukończył szkołę podchorążych. Podporucznik. 1 Pułk Ułanów Krechowieckich imienia pułkownika Bolesława Mościckiego w Augustowie. 1921 rok ukończył Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. W 1932 roku Wyższą Szkołę Wojenną. Wykładowca historii i geografii w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Od 1933 roku dyrektor nauk w Szkole Podchorążych Kawalerii. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Rotmistrz Stanisław Henryk Szczucki, syn Juliusza i Bogumiły z Bodnarów. Urodził się 20 lipca 1892 roku w Antoninach, powiat Zasław. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4491 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Absolwent Handlowej Szkoły Rontalera w Warszawie i w Krzemieńcu. Od 1913 w Armi Rosyjskiej. Absolwent Szkoły Kawalerii w Jelizawietgradzie. Front I Wojny Światowej. Od 1918 w III Korpusie Polskim w Rosji generała Eugeniusza de Henning-Michaelisa który zginął we wrześniu 1939 roku pod Sinołęką koło Kałuszyna. Internowany przez Austriaków. Od 1919 roku w Wojsku Polskim. Walczył w szwadronie Ziemi Warszawskiej na Froncie Litewsko- Białoruskim. Służył w 3 Pułku Ułanów. Dowódca szwadronu. Następnie 8 Pułk Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego w Krakowie. Od 1928 roku dowódca szwadronu pionierów w 5 Brygadzie Kawalerii. Od 1937 roku kwatermistrz w dywizjonie przeciwpancernym w Rzeszowie. We wrześniu 1939 roku w niewoli radzieckiej. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Rotmistrz Józef Szumski, syn Aleksandra i Julii z Czekanowskich, urodził się 26 marca 1889 roku w majątku Woronowo, powiat Lida. kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3072. Krzyż Walecznych, trzy razy. Absolwent Gimnazjum Filologicznego w Omsku. Od 1910 Front I Wojny Światowej w wojsku rosyjskim. Od 1917 roku w 10 Pułku Strzelców Konnych I Korpusu Polskiego. Odznaka amarantowej wstążki Legii Honorowej. Od 1918 roku podchorąży, dowódca plutonu. Od 1919 roku w 1 Pułku Szwoleżerów. Walczył z nim do końca 1920 roku. Od 1920 roku podporucznik, od 1923 roku porucznik. W 1928 roku 26 Pułk Ułanów Wielkopolskich imienia Hetmana Wielkiego Litewskiego, Jana Karola Chodkiewicza w Baranowiczach. Więzień obozu w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Major Stanisław Szydłowski, syn Wenantego i Julii z Zembrowskich, urodził się 2 września 1896 roku we Lwowie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5468 z 1915 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Absolwent Szkoły Handlowej w St. Gallen, Szwajcaria. Od 1914 roku w Legionach Polskich w 2 Pułku Ułanów. Od 1918 roku w Wojsku Polskim w 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Walki na Froncie Rosyjskim do końca 1920 roku. Porucznik, rotmistrz. Od 1922 roku w rezerwie z przydziałem do 20 Pułku Ułanów imienia Króla Jana III Sobieskiego w Rzeszowie. Dyrektor Handlowy Fabryki Tektury i Papieru Fordon w Warszawie. We Wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Więziony w obozie jenieckim w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Major Jan Śląski, syn Ludwika i Marii ze Świackich, urodził się 7 grudnia 1895 roku w majątku Trzebcz- Szlachecki powiat Chełmno. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4317 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Ukończył Gimnazjum Realne w Bydgoszczy. Od 1915 roku w Armii Niemieckiej. 13 Pułk Ułanów w Hanowerze. Absolwent Szkoły Podchorążych Kawalerii w Döbritz koło Berlina. Podporucznik. Od 1916 do 1917 roku instruktor w 2 Pułku Legionów. Walczył na Froncie Rosyjskim i Francuskim. Od 1919 roku w Polskiej Organizacji Wojskowej. Od 1919 roku Wojsko Polskie. 2 Pułk Ułanów Wielkopolskich przemianowany na 16 Pułk Ułanów Wielkopolskich. Dowódca szwadronu. Front Rosyjski. Od 1921 roku rezerwa. Prezes Pomorskiego Związku Ziemian. Poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej IV kadencji z 1935-1938 roku z listy Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem a od 1938 do 1939 roku senator bezpartyjny. Od 1939 roku major. We wrześniu 1939 roku ochotnik Ośrodka Zapasowego Kawalerii w Garwolinie w 16 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia generała Gustawa Orlicz-Dreszera. Niewola radziecka. Więzień obozu jenieckiego w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Porucznik Mieczysław Józef Targowski-Tarnawa, syn Józefa i Zofii ze Skowrońskich, urodził się 1 stycznia 1891 roku w Tokarni, powiat Myślenice. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 5448 z 1915 roku. Od 1909 roku dwa lata studiów w Wyższej Szkole Rolniczej w Wiedniu i od 1914 roku studia w Akademii Rolniczej w Dublanach koło Lwowa. Od września 1914 roku Legiony Polskie i 2 Pułk Ułanów Legionów. Od 1920 roku wstąpił ochotniczo do 6 Pułku Ułanów Kaniowskich w Stanisławowie. Podporucznik. Front Rosyjski. Od 1921 roku urlopowany i gospodarowanie w rodzinnym majątku w Tokarni. Porucznik. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.

Porucznik Antoni Tijewski, syn Antoniego i Salomei z Zajączkowskich, urodził się 13 stycznia 1902 roku w Derbent na Kaukazie. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2550 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Szkołę Realną ukończył w Rostowie nad Donem. Od 1918 w 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich 4 Dywizji Strzelców generała Lucjana Żeligowskiego. Walczył przeciwko bolszewickim wojskom rosyjskim na Kubaniu w Besarabii i Galicji. Od 1921 roku rezerwa. Urzędnik w magistracie w Zdołbunowie. Powiatowa Komenda Uzupełnień w Dubnie. 1933 rok, kurs oficerów rezerwy dowódców szwadronów ciężkich karabinów maszynowych w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Zambrowie. 1937 rok ćwiczenia rezerwy w 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich w Równem. Działał w Związku Oficerów Rezerwy i Lidze Morskiej i Kolonialnej. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Podpułkownik Edward Wania, syn Jana i Reginy ze Stachurów, urodził się 13 października 1897 roku w Ottyni, powiat tłumacki. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3587 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Absolwent Seminarium Nauczycielskiego w Krakowie. Od 1912 roku w Związku Strzeleckim. Od 1914 roku w Legionach Polskich w Legionie Polskim i w 3 Pułku Piechoty Legionów, w grupie kawalerii. Od 1915 do 1918 w 2 Pułku Legionów walczył w Kampanii Karpackiej, Wołyńskiej. Po rozwiązaniu Legionów w 1917 roku działał w Polskiej Organizacji Wojskowej na Ukrainie. Aresztowany. Od 1919 roku w Wojsku Polskim. Wachmistrz w 9 Pułku Ułanów Małopolskich. Walki na Froncie Ukraińskim i Białoruskim. Od 1920 roku porucznik. Od 1921 do 1924 dowódca szwadronu. Kurs Kawalerii w Grudziądzu. Od 1929 roku w Korpusie Ochrony Pogranicza. Major. Ponownie 9 Pułk Ułanów Małopolskich w Trembowoli. Od 1933 roku 3 Pułk Szwoleżerów imienia pułkownika Jana Kozietulskiego w Suwałkach. Zastępca dowódcy. 1936 rok podpułkownik. Od 1938 roku Komendant Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii. We Wrześniu 1939 roku dowódca grupy Kawalerii Ośrodka Zapasowego Mazowieckiej i Pomorskiej Brygady Kawalerii. Dowódca Grupy Kawalerii imienia podpułkownika Wani. Walki z Niemcami i Rosjanami. 27 września złożył broń z kawalerzystami w Terespolu. Jeniec radziecki. Obóz w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Porucznik Karol Załęski, syn Kazimierza i Teresy z Karskich, urodził się 23 maja 1900 roku w majątku Bugaj, powiat Sandomierz. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 2500 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. Ojciec właściciel majątku udzielał pomocy Legionom Polskim. Karol wychowany w atmosferze patriotycznej 2 listopada 1918 roku z własnym koniem zgłosił się do szwadronu jazdy w Przemyślu. Walki z Ukraińcami pod Przemyślem, Chyrowem, Lwowem. Od 1919 roku w Szkole Podchorążych Kawalerii w Warszawie. Od listopada 1919 dowódca plutonu w 1 Pułku Szwoleżerów. Porucznik. Front Rosyjski. Z I Brygadą Jazdy rajd we wrześniu 1920 roku na Korosteń. Do września 1921 roku zastępca dowódcy szwadronu w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Rezerwa. Agronomia na Uniwersytecie Poznańskim. Praca we własnym majątku. Ćwiczenia rezerwy w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. Walka w 1 Pułku Szwoleżerów we Wrześniu 1939 roku. Bitwy z Niemcami i Rosjanami 26 i 27 września pod Władypolem. Przedzieranie się do granicy z Węgrami. Jeniec radziecki. Obóz w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Pułkownik Konrad Zembrzuski, syn Aleksandra i Stefanii z Krzyżanowskich, urodził się 19 lutego 1890 roku w Radzicach, powiat Pułtusk. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3996 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, cztery razy. Absolwent Szkoły Przemysłowej i Technicznej Władysława Piotrowskiego w Warszawie, studia w Instytucie Elektrotechnicznym na Uniwersytecie w Tuluzie, Francja. W 1913 roku założył tam oddział Strzelca. 6 sierpnia 1914 roku w 1 Kompanii Kadrowej pomaszerował na I Wojnę Światową bić się o Polskę. Od 10 listopada 1914 w 1 Pułku Ułanów Legionów pod dowództwem Władysława Beliny-Prażmowskiego. Front Rosyjski. Internowany w 1917 roku po odmowie złożenia przysięgi Cesarzowi Niemiec. Obóz w Szczypiornie. Wojsko Polskie od 3 listopada 1918 roku. 1 Pułk Ułanów przemianowany na 1 Pułk Szwoleżerów. Porucznik. Front Rosyjski. W 1919 roku ukończył Oficerską Szkołę Jazdy w Starej Wsi pod Warszawą. W lipcu 1919 roku szef Oddziału IV Dowództwa 4 Brygady, później 2 Dywizji Kawalerii. Front Rosyjski, walki z Armią Konną Budionnego do końca 1920 roku. Służył do 1927 w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Adiutant Marszałka Józefa Piłsudskiego. Od marca 1930 zastępca dowódcy w 1 Pułku Szwoleżerów. Od października 1931 roku dowódca 15 Pułku Ułanów Poznańskich w Poznaniu. Od 1938 roku w Dowództwie Okręgu Korpusu VII. We wrześniu 1939 roku w Ośrodku Zapasowym Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w Kraśniku. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Pułkownik Kazimierz Żelisławski, syn Zygmunta i Marti z Migdalskich, urodził się 1 marca 1893 roku w Adamkach, powiat Kalisz. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4003 z 1920 roku. Krzyż Walecznych. W Szkole Handlowej w Kaliszu brał udział w 1905 roku w strajku szkolnym. Wyrzucony przez Niemców. Matura w Szkole Technicznej Wawalberga i Rotwanda w Warszawie. Studia na Politechnice w Glons, Belgia. Od 1914 roku front I Wojny Światowej w Armii Rosyjskiej w oddziałach kawalerii do listopada 1917 roku. W stopniu podrotmistrza skierowany do I Korpusu Polskiego. Dowódca szwadronu w 2 Pułku Ułanów. Od listopada 1918 roku w Wojsku Polskim. Tworzy 4 szwadron 2 Pułku Ułanów w Siedlcach. W grudniu 1918 roku front Ukraiński. Rotmistrz, dowódca szwadronu, dywizjonu i pułku. W czerwcu 1920 roku ranny pod Zwiahlem. Od 1921 do 1928 roku w 2 Pułku Ułanów Grochowskich imienia generała Józefa Dwernickiego w Suwałkach. 1925 rok major, następnie podpułkownik w 1927 roku. W 1928 po kursie w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Dowódca 3 Pułku Ułanów Śląskich w Tarnowskich Górach. 1931 rok pułkownik. Od lutego 1937 roku dowódca 13 Pułku Ułanów Wileńskich w Nowej Wilejce. We Wrześniu 1939 roku zastępca Dowódcy Nowogródzkiej Brygady Kawalerii dowodzonej przez generała Władysława Andersa. Dowódca Brygady po tym jak generał Anders został Dowódcą Grupy Operacyjnej Kawalerii. 27 września 1939 roku ostatnia już walka na Lubelszczyźnie pod Władypolem już z Armią Czerwoną. Przedzierał się do granicy węgierskiej. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Porucznik Marceli Teodor Żółtowski, syn Adama i Marii z Kwileckich, urodził się 13 czerwca 1900 roku w Jarogniewicach powiat Kościan. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 3360 z 1920 roku. Szkołę Średnią ukończył w 1919 roku w Szwajcarii. Od marca 1919 roku w Wojsku Polskim. W lutym 1920 roku absolwent Szkoły Podchorążych Kawalerii w Warszawie. W 16 Pułku Ułanów. W 1920 podporucznik. Front Rosyjski. Dowódca plutonu. Ranny. W 1920 roku przeniesiony do rezerwy. W 1922 roku matura w Poznaniu. Wyższe Kursy Ziemiańskie we Lwowie. Do 1939 roku kierował swoim majątkiem w Głuchowie, powiat Czempin. 1932 rok porucznik. Od 24 sierpnia 1939 roku dowodził szwadronem 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia Króla Bolesława Chrobrego w Ośrodku Zapasowym Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w Kraśniku. Niewola radziecka. Obóz jeniecki w Kozielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu, ZSRR.

Rotmistrz Kazimierz Żuromski, syn Juliana i Katarzyny ze Szpilewskich, urodził się 10 czerwca 1895 roku w Biłce, powiat Żytomierz. Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari numer 4196 z 1920 roku. Krzyż Walecznych, dwa razy. Korpus Kadetów w Kijowie w 1908 roku. Szkoła Kawalerii w Jelizawietgradzie. Chorąży walczył na Froncie I Wojny Światowej do 1915 roku. W 1915 roku podporucznik. Kontuzjowany. 1916 rok porucznik. W 1918 roku I Korpus Polski generała Józefa Dowbor-Mościckiego, dowódca szwadronu w 3 Pułku Ułanów. Walki z Rosjanami. Od maja 1919 roku Dywizjon Jazdy Kresowej majora Feliksa Jaworskiego przemianowany na IV Wołyński Dywizjon Jazdy a w 1919 roku na 19 Pułk Ułanów Wołyńskich. Dowódca szwadronu, od 1919 roku porucznik. Front Rosyjski. W 1922 roku rotmistrz. 20 Pułk Ułanów od 1927 roku imienia Króla Jana III Sobieskiego w Rzeszowie. W 1924 roku Centrum Szkolenia Kawalerii w Grudziądzu. 19 Pułk Ułanów Wołyńskich imienia generała Karola Edmunda Różyckiego w Ostrogu. Od 1929 do 1931 roku Dowódca szwadronu w 2 Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie. We wrześniu 1939 roku niewola radziecka. Obóz jeniecki w Starobielsku. Zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie, ZSRR.


Wybrane życiorysy

Władysław
Adamczak

Władysław Adamczak, brązowy medalista Mistrzostw Świata w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi, srebrny medalista Mistrzostw Europy w Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi. Jeździec. Instruktor jeździectwa. Urodził się 19 marca 1919 roku w Goździechowie, powiat Kościan, województwo poznańskie. Zmarł 3 czerwca 2003 roku w Wałbrzychu. Ojciec Jakub. Siostra Maria. Bracia Walenty, Stanisław, Jan. Żona Franciszka z domu Obrzycka. Córka Eugenia. Synowie Zygmunt i Andrzej.Zawodnik Sudeckiego Ludowego Klubu Sportowego w Książu.

Mistrzostwa Świata

W Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi:

Apeldoorn, Holandia 26 - 29 sierpnia 1976 - brązowy medal wspólnie z Zygmuntem Waliszewskim, Tadeuszem Czermińskim, Antonim Musiałem. Indywidualnie trzydziesty pierwszy.
Kecskemét, Węgry 24 - 27 sierpnia 1978 - siódme miejsce wspólnie z Antonim Musiałem, Stanisławem Kubiakiem, Zygmuntem Waliszewskim. Indywidualnie trzynasty.
Windsor, Anglia 11 - 14 września 1980 - brązowy medal wspólnie z Zygmuntem Waliszewskim i Antonim Musiałem. Indywidualnie trzynasty z końmi Brylant, Dolar, Hak, Muszkieter, Zagon. Jego najlepszymi końmi były: Brener, Brylant, Dolar, Humus, Muszkieter, Leopold. Luzakami: Zdzisław Libere, Jan Orzeł, Krzysztof Sońta, Kazimierz Lewandowski, Czesław Konieczny.

Mistrzostwa Europy

W Powożeniu Zaprzęgami Czterokonnymi:

Sopot 27 - 31 sierpnia 1975 - srebrny medal z końmi Garłacz, Perlon, Lakmus, Leopold wspólnie z Antonim Musiałem, Tadeuszem Czermińskim, Zygmuntem Szymoniakiem, Zygmuntem Waliszewskim, Zenonem Szyszkowskim. Indywidualnie dziewiętnasty.
Donaueschingen, Niemcy 8 - 11 września 1977 - srebrny medal wspólnie z Zygmuntem Waliszewskim, Antonim Musiałem, Zygmuntem Szymoniakiem. Indywidualnie trzynasty z końmi Lakmus, Brylant, Dolar, Tobruk.
Haras du Pin, Francja 31 sierpnia - 2 września 1979 - brązowy medal wspólnie z Zygmuntem Waliszewskim, Antonim Musiałem. Indywidualnie jedenasty z końmi Hak, Dolar, Brylant, Leopold, Muszkieter.
Zug,
Szwajcaria 20 - 23 sierpnia 1981 - srebrny medal wspólnie z Zygmuntem Waliszewskim, Antonim Musiałem. Indywidualnie brązowy medal z końmi Brylant, Dolar, Hak, Muszkieter, Zagon.

  W Stadzie Ogierów w Książu 27 kwietnia 2007 roku osiemdziesięcioletnia Franciszka Adamczak powiedziała: - Razem chodziliśmy do Szkoły Podstawowej w Radziechowie, razem szliśmy przez życie i nagle mnie zostawił. Wyszłam za Władka, kiedy miałam dwadzieścia dwa lata. Miał czternaście lat, kiedy poszedł do pracy z końmi w majątku. Jego ojciec zginął na wojnie, matka wcześnie umarła. Pracował w Stadninie Koni w Racocie. Do Stada Ogierów przyszliśmy w 1947 roku. Był masztalerzem, podkoniuszym, a na samym końcu koniuszym. Jego życiem były konie. W lecie wstawał rano, o czwartej, by trenować konie, zanim nastanie upał. Potem praca i po południu znów trening z końmi. Jeździł z końmi na pokazy do Warszawy. Przepracował w Stadzie swoje lata bez nagany. Był punktualny, dokładny, wymagający. Kiedy był już na emeryturze, to jeździł do Pańkowa koło Świdnicy do Stadniny Kazimierza Mazurka i pomagał w trenowaniu koni. W pracy nie pozwolił, by zmokła choćby garstka siana. O konie dbał więcej niż o siebie. Raz konie przywlokły go z łąki po wywróceniu się bryczki. On pod bryczką. Lejców jednak nie puścił. Trzymał tylko głowę w górze, by jej nie uszkodzić. Konie zatrzymały się dopiero w Stadzie. Gdy u Mazurków klacz była zdenerwowana, bo dopiero co narodzony źrebak trochę odszedł, uderzyła Władka kopytem w tył głowy. Zawieźli go do szpitala w Świdnicy, a potem do Wojskowej Kliniki we Wrocławiu. Był miesiąc w śpiączce. Umarł w hospicjum.
Zygmunt Adamczak, powiedział: - Jeździłem z ojcem, z jego końmi: Hakiem, Dolarem, Brylantem, Brenerem, karymi ślązakami. Czyściłem je, karmiłem. Jak się luzaki popiły, to przebierałem się w mundur i siadałem z nim do bryczki.
Sportowe jeżdżenie zaczął przed 1970 rokiem, zakończył po 1984 roku.
Paweł Mazurek, świetny jeździec, kierował końmi trenowanymi przez Władysława Adamczaka, który był nauczycielem koni hodowanych przez Kazimierza Mazurka, ojca i przez niego. W książce Sport zaprzęgowy w Polsce Anna Nowicka-Posłuszna i Marek Zaleski napisali: "W latach 1970 - 1984 Władysław Adamczak trzydziestokrotnie uczestniczył w zawodach wysokiej rangi, w tym siedem razy w Mistrzostwach Świata i osiem razy w Mistrzostwach Europy. Był zawodnikiem doskonale przygotowującym konie".
Odnosił sukcesy w Europie, w Mistrzostwach Świata, w mityngach w Akwizgranie. Nie udało mu się tylko zdobyć medalu w Mistrzostwach Polski. Zajmował czwarte miejsca. Jak twierdzą sportowcy, najgorsze, bo niemedalowe. Pozostały jednak po Władysławie Adamczaku medale z Mistrzostw Świata i Europy.

Władysław
Anders

Władysław Anders, żołnierz. Jeździec. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Kawaler czterech Orderów Wojennych Virtuti Militari, Kawaler ośmiu Krzyży Walecznych, dwóch Orderów Polonia Restituta, Kawaler czterech Krzyży Złotych z Mieczami, Krzyża Niepodległości. Otrzymał: Medal Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości, Medal 3 Maja, Medal za Długoletnią Służbę, Krzyż Armii Krajowej, Krzyż Monte Cassino, Hon. Companion of the Order of the Bath 1913/45 Star, Italy Star Defence, Medal War - Wielka Brytania, Legion of Merit Order of Lafayette - Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, Legion d'Honneur, Croix de Querre avec Palme Medaille Interallié - Francja, Order Świętego Jerzego, Order Świętego Włodzimierza z Mieczami, Order Świętej Anny z Mieczami IV, III i II klasy, Order Świętego Stanisława z Mieczami III i II klasy - Rosja, Ordine del S. S. Maurizio e Lazzaro Croce di Guerra al. Valore Militare - Włochy.
Urodził się 11 sierpnia 1892 roku w Krośniewicach- Błoniu, powiat Kutno, gubernia warszawska. Zmarł 12 maja 1970 roku w Londynie. Leży na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino. Ojciec Albert. Matka Elżbieta z domu Tauchert. Siostra Janina. Bracia Karol, Jerzy, Tadeusz. Żony Irena Jordan-Krąkowska-Prószyńska, Renata Rosiewicz pseudonim artystyczny Bogdańska. Córka Anna. Syn Jerzy. Studiował na Politechnice w Rydze. Absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty w wojsku rosyjskim. Absolwent rocznego wojennego kursu Akademii Sztabu Generalnego w Piotrogrodzie. Absolwent Wyższej Szkoły Wojennej w Paryżu. Wódz Naczelny i Generalny Inspektor Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Generał broni Wojska Polskiego. Hodowca.





Kim był generał Władysław Anders?

Kogo pytać, jeśli nie tych trumien,
Gdzie rzędami pokładli się spać.
Za nich nikt odpowiedzieć nie umie,
Ani wiersz, ani wódz, ani ksiądz.
Oni jedni wiedzą co to znaczy,
Oni jedni mają prawo rzec,

Że nie można było inaczej,
Tylko trupem na tym szczycie lec.
Na tej górze, na tej skale,
Skąd Syzyfowy głaz znów w dół się toczy.
Ale ci, co tu wstaną na Sąd,
Będą mogli Bogu spojrzeć w oczy.

W kirach, w chmurach armatniego dymu,
On tę drogę Sam wyznaczył im:
Zawsze wiodła przez Polskę do Rzymu.
Zawsze wiedzie do Polski przez Rzym.

Kim był człowiek, któremu w 1969 roku poeta, Marian Hemar, poświęcił wiersz Monte Cassino 1969, na rok przed śmiercią Generała? Był jednym z tych polskich generałów, których władze komunistyczne Polski Ludowej pozbawiły polskiego obywatelstwa. Był najbardziej znienawidzonym kawalerem Orderu Wojennego Virtuti Militari przez tych, którzy wiernie służyli zbrodniarzowi Józefowi Stalinowi i jego państwu, Związkowi Socjalistycznych Republik Radzieckich. Dlaczego? Odpowiedzi trzeba szukać w życiorysie żołnierza, jeźdźca, wybitnego dowódcy polskich żołnierzy bijących się o wolność, niepodległość, o Polskę naszych marzeń od 1917 po 1945 rok. Pierwsze rany i pierwsze zwycięstwo odniósł w wojsku rosyjskim. Będąc studentem Politechniki Ryskiej, aktywnym członkiem Polonii na Łotwie i polskiej korporacji studenckiej Arconia, po wybuchu I wojny światowej, został powołany do 3 Pułku Dragonów. Szybko awansował do stopnia rotmistrza. Na frontach w Prusach Wschodnich, w Karpatach był siedem razy ranny i siedem razy odznaczony za waleczność. W lutym 1917 roku ukończył roczny kurs Akademii Sztabu Generalnego w Piotrogrodzie z pierwszą lokatą. Mianowany szefem sztabu 7 Dywizji Strzelców. Po wybuchu Rewolucji Lutowej i następnie Październikowej w Rosji idzie do 1 Dywizji Strzelców w I Korpusie Polskim generała Józefa Dowbór-Muśnickiego. W 1 Pułku Ułanów, nazwanych później Krechowieckimi, jest rotmistrzem. W Powstaniu Wielkopolskim, w którym służył pod dowództwem generała Józefa Dowbór-Muśnickiego, był szefem Sztabu Wojsk Wielkopolskich, w styczniu 1919 roku obejmuje, w stopniu podpułkownika, dowództwo 15 Pułku Ułanów Wielkopolskich, przemianowanych wkrótce na 15 Pułk Ułanów Poznańskich. Po zwycięstwie Powstania Wielkopolskiego ułani poznańscy zostają przerzuceni na front wschodni do walki z bolszewikami. Walczą w lipcu 1919 roku pod Małymi Hajnami, w sierpniu pod Ihumeniem na Białej Rusi, jesień i zimę 1919 - 1920 spędzają na potyczkach w rejonie Bobrujska. Cofają się przed ofensywą Michaiła Tuchaczewskiego aż do Bugu, by w wielkiej Bitwie Warszawskiej ruszyć 16 sierpnia szarżą pod Maciejowicami, zmagać się we wrześniu pod Międzyrzeczem, Słonimem, atakować w Bitwie Niemeńskiej pod Snowem. Podpułkownik Władysław Anders pięciokrotnie ranny, został cztery razy odznaczony Krzyżem Walecznych i Orderem Wojennym Virtuti Militari. Był odważnym żołnierzem, świetnym jeźdźcem i troskliwym o żołnierzy dowódcą. W maju 1925 roku pułkownik Władysław Anders, szef sztabu Generalnego Inspektoratu Kawalerii i wykładowca na Wyższych Kursach Dowódców, po dwuletnich studiach, od 1921 roku we Francji, poprowadził reprezentację Polski w Międzynarodowych Zawodach Konnych w Nicei. Występował na koniu Morinus. Startowali: podpułkownik Karol Rómmel z Revcliffem, Jackiem i Zeferem z 1 Pułku Strzelców Konnych, rotmistrz Henryk Dobrzański z Qui Vive, Lumpem i Mumm Extra Dry, z 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich, rotmistrz Adam Królikiewicz z Picadorem, Cezarem i Jaśkiem z 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, porucznik Kazimierz Szosland z Fagasem i Generałem z 2 Pułku Ułanów Grochowskich imienia generała Józefa Dwernickiego, porucznik Władysław Zgorzelski z Gigantem z 6 Pułku Strzelców Konnych imienia Hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Żółkiewskiego. Oprócz zwycięstw indywidualnych, polska drużyna zdobyła Puchar Narodów - Adam Królikiewicz na Picadorze, Henryk Dobrzański na Mumm Extra Dry, Karol Rómmel na Revcliffie, Kazimierz Szosland na Cezarze. Jako zawodnik pułkownik Władysław Anders startował w konkursach skoków przez przeszkody. Miał własne konie na Torze Wyścigowym Mokotowa. Był członkiem Zarządu Polskiego Związku Jeździeckiego.
W 1934 roku już, jako generał brygady, od 1 stycznia, był współautorem ważnej uchwały Polskiego Związku Jeździeckiego postanawiającej, że Zawody Krajowe są dostępne wyłącznie dla jeźdźców dosiadających koni krajowego pochodzenia. Na koniach wychowanych w Polsce reprezentacja olimpijska zdobyła na Igrzyskach w Berlinie, w 1936 roku, srebrny medal. Rok wcześniej generał Władysław Anders został wybrany na Prezesa Komitetu Seniorów Kolegium Sędziów Polskiego Związku Jeździeckiego. Złożył wówczas wniosek o przyjęcie do Kolegium Sędziów rotmistrza Józefa Najnerta, kapitana Franciszka Mrowca, rotmistrza Henryka Roycewicza i rotmistrza Stefana Starnawskiego, znakomitych jeźdźców. W Centralnych Zawodach Konnych, w Łazienkach, połączonych z Mityngiem Międzynarodowym startował w 1934 roku w Krajowym Konkursie ujeżdżenia o nagrody Towarzystwa Zachęty do Hodowli Koni w Polsce. Był na Regencie drugi za majorem Wilhelmem Lewickim na Dunkanie, a na Regencie i Saki był drugi i trzeci w Krajowych i Międzynarodowych Zawodach Konnych w Łazienkach w 1937 roku. Był wówczas dowódcą Nowogródzkiej Brygady Kawalerii i prezesem Wschodnio-Kresowego Klubu Jazdy w Baranowiczach. Tę funkcję przejął po generale brygady Stanisławie Grzmot-Skotnickim. Generał Władysław Anders, ułan, jeździec sportowy, wyruszył do swoich największych zawodów, do walki o Polskę 1 września 1939 roku z Nowogródzką Brygadą Kawalerii, która wojenne pozycje przy granicy z Prusami Wschodnimi w rejonie Lidzbarka Welskiego, Działdowa, zaczęła zajmować pod koniec marca. Brygada Nowogródzka wchodząca w skład Armii Modlin generała brygady Emila Przedrzymirskiego-Krukowicz miała w swoich szeregach 25 Pułk Ułanów Wielkopolskich z Prużan, 26 Pułk Ułanów imienia Hetmana Jana Chodkiewicza z Baranowicz, 27 Pułk Ułanów imienia Króla Stefana Batorego z Nieświeża, 4 Pułk Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej z Płocka, 4 Dywizjon Artylerii Konnej z Baranowicz oraz oddziały przydzielone, jak: szwadron kolarzy, bateria i dywizjon artylerii przeciwlotniczej, batalion wsparcia piechoty, I pluton 53 Eskadry Obserwacyjnej latających na samolotach Czapla.
Pierwsze strzały w wojnie z Niemcami rozległy się 1 września. Ostatnie 27 września z Armią Czerwoną pod Władypolem. Rosjanie zagradzali drogę na Węgry. W książce Bez ostatniego rozdziału generał Władysław Anders napisał: .Próbuję się z nimi dogadać, żeby bez walki przepuszczano nas na południe celem przejścia na Węgry. W tym celu wysyłam jednego z najlepszych moich oficerów, rotmistrza Stanisława Kuczyńskiego. Niestety, na próżno. Został doszczętnie obrabowany i ledwie uszedł z życiem. Prawie jednocześnie bolszewicy rozpoczęli z góry już przygotowany ogień artylerii. Zagrały liczne karabiny maszynowe. Pokazują się pierwsze czołgi. Wywiązuje się walka. 9 Dywizjon Artylerii Konnej, który był wzorem walk artylerii w najtrudniejszych warunkach boju, niezmiernie celnie wspierał wszystkie działania. Przy pomocy armatek przeciwpancernych zniszczył sporo nacierających na nas czołgów sowieckich. Niestety, widać nawet gołym okiem masy sowieckiego wojska różnych rodzajów broni, które przecinają nam dalszy marsz. 25 Pułk Ułanów wykrwawia się, osłaniając skrzydło. Od tyłu coraz silniej nacierają oddziały sowieckie. Walka trwa. Artyleria wystrzeliła ostatni pocisk. Kończy się amunicja małokalibrowa. Brak zupełnie środków opatrunkowych. Konie od dawna niekarmione i niepojone. Nie przebijemy się. Nie ma innej rady, trzeba podzielić się na mniejsze grupy i starać się, korzystając z nocy i lasów, przedostać się na Węgry.
Nowogródzka Brygada przestała istnieć. 28 września generał Anders z kilkunastoma oficerami i ułanami był już za Samborem. Dzień później w lesie, koło miejscowości Turka, kilkanaście kilometrów od granicy węgierskiej, zostali zaatakowani przez żołnierzy rosyjskich i partyzantów ukraińskich. Rozpoczęła się strzelanina, a nawet walka wręcz. Jak wspaniała była w tej chwili garstka Polaków! Zostałem ranny, raz, następnie drugi. Czułam, że mam nadwyrężony krzyż. Bardzo silnie krwawiła rana w biodrze. Dostałem krwotoku raz, potem drugi - napisał generał Anders.
Żołnierze nieśli swojego dowódcę na rękach. Nie chcieli go zostawić. Dopiero na rozkaz, by szli na Węgry, zostawili go z rotmistrzem Kuczyńskim i ułanem Tomczykiem. Wzięty do niewoli został przewieziony do dowódcy armii Tiuleniewa w Starym Samborze. Otrzymał propozycję wstąpienia do Armii Czerwonej. Miałby być komendantem- generałem Armii. Odmówił. Szpital w Stryju. Następnie szpital wojskowy we Lwowie. Przesłuchanie przez oficerów NKWD. Więzienie na Brygidkach. 29 lutego 1940 roku generał Władysław Anders został przetransportowany pociągiem do Moskwy i osadzony w słynnym więzieniu NKWD na Łubiance. 4 sierpnia 1941 roku nastąpiło spotkanie z Ławrientijem Berią, szefem NKWD, wicepremierem rządu ZSRR. Tam dowiaduje się o wybuchu wojny z Niemcami. Jest wolny. Przez Wodza Naczelnego i Premiera Rządu Polskiego, generała broni Władysława Sikorskiego, zostaje mianowany generałem dywizji i dowódcą Sił Zbrojnych w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Natychmiast przystępuje do działania.
Odwiedza oficerów polskich internowanych w obozie Griazowiec koło Wołogdy. 10 września 1941 roku wyleciał do ośrodków tworzenia armii w Buzułuku koło Kujbyszewa. 14 września jest w Tocku, gdzie w lasach powstawała 6 Dywizja Piechoty. 17 000 żołnierzy bez butów, koszul, w strzępach starych mundurów, jak szkielety. W listopadzie spotyka się w Teheranie z generałem Władysławem Sikorskim.
Polecieli do Kujbyszewa. 3 grudnia 1941 roku razem z generałem Sikorskim i ambasadorem Stanisławem Kotem bierze udział w rozmowach ze Stalinem, przewodniczącym Rady Komisarzy Ludowych ZSRR. Pyta o oficerów polskich, którzy byli w obozach Starobielska, Kozielska, Ostaszkowa. Nie wiedział, że byli zamordowani na wiosnę 1940 roku z rozkazu Stalina. Ten udawał, że nie zna ich losu. Jest zgoda na tworzenie 150 000 Armii Polskiej w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Stalin żadnej umowy nie dotrzymał. 18 marca 1942 roku ponowna rozmowa ze Stalinem w Moskwie i pułkownikiem Leopoldem Okulickim - szefem sztabu, który wcześniej był więziony i zwolniony. Potem dowódca 7 Dywizji Piechoty w Polskich Siłach Zbrojnych, cichociemny, zrzucony z samolotu w Polsce, od 1944 roku dowódca Armii Krajowej, aresztowany przez NKWD w marcu 1945 roku. Sądzony w Moskwie w 1946 roku, skazany na dziesięć lat więzienia. Zamordowany. Domaga się wypełnienia warunków umowy o tworzeniu wojska, broni, żywności. Stalin na wszystko się zgadzał, a Wiaczesław Mołotow, twórca układu Ribbentrop - Mołotow z sierpnia 1939 roku o rozbiorze Polski, wróg Polaków, ściskał obłudnie dłoń generała Andersa i pułkownika Okulickiego. Na tym spotkaniu następuje uzgodnienie ewakuacji ze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich polskich lotników i marynarzy mających zasilić siły zbrojne tworzone w Anglii.
W nocy z 7 na 8 sierpnia 1942 roku generał Władysław Anders dowiedział się, że rząd ZSRR nie będzie stawiał przeszkód i pozwoli na opuszczenie jego terytorium przez 70 000 Polaków z Rosji Sowieckiej. Byli to żołnierze, mężczyźni, kobiety, dzieci. Z Krasnowodzka przez Morze Kaspijskie do portu Reza Pahlevi w Iranie, drogami przez góry, samochodami opuszczali tę Nieludzką Ziemię. Władysław Anders w swojej niezwykłej książce, Bez ostatniego rozdziału, napisał:
- Opuszczam Rosję Sowiecką i zdaję sobie sprawę, że zaczyna się dla nas wszystkich nowy rozdział życia. Dla nas wszystkich? A ilu nas jest? Niespełna 115 000 opuściło i opuszcza Związek Sowiecki. Będą oni ludźmi wolnymi i podejmą dalszą walkę. A reszta z przeszło półtoramilionowej rzeszy wywiezionych i uwięzionych? Obliczyliśmy według sprawozdań, że połowa już nie żyje, a kości ich rozsiane są po wszystkich tak zwanych republikach sowieckich. Dla tych, którzy przeżyli, stał się cud i zabłysła im nadzieja wolności Generał Władysław Anders na koniu wyścigowym z jego stajni. Tor Wyścigowy na Służewcu w roku 1939. latem 1941, a po naszym wyjeździe zapadnie znowu żelazna zasłona.
Od 1943 roku generał Władysław Anders jest dowódcą Armii Polskiej na Bliskim Wschodzie. Tworzy ją. Żołnierze szkolą się do walki w Europie. Jako pierwsza, w połowie grudnia 1943 roku, odpłynęła z Egiptu 3 Dywizja Strzelców Karpackich. Część na Batorym eskortowanym przez niszczyciele Krakowiak i Kujawiak. W połowie stycznia weszła do walki z Niemcami nad rzeką Sangro. 5 Kresowa Dywizja Piechoty zakończyła wyładowywanie się ze statków 15 marca 1944 roku 2 Korpus Polski w sile 50 000 wspaniałych żołnierzy był gotowy w pełni do wszystkich zadań zbrojnych stawianych przez generała Sir Oliviera Leese'a, dowódcę 8 Armii Brytyjskiej. 11 maja 1944 roku o godzinie 23 artyleria Korpusu rozpoczęła bitwę o Monte Cassino. O pierwszej w nocy Kresowa i Karpacka Dywizja Piechoty ruszyły do natarcia, 18 maja o godzinie 10.30 patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich zatknął biało-czerwony sztandar na gruzach klasztoru Benedyktynów na Monte Cassino. 28 maja oddziały 2 Korpusu zaczęły schodzić z pola bitwy o Monte Cassino i Piedimonte. Na krwawym pobojowisku zostało 72 zabitych oficerów, 788 podoficerów i szeregowych. Rannych było 204 oficerów, 2618 podoficerów i szeregowych. Generał broni od 16 maja 1954 roku, dowódca 2 Korpusu Władysław Anders dołączył do swoich żołnierzy 12 maja 1970 roku w rocznicę bitwy o Monte Cassino. Zmarł w Londynie. Prochy spoczęły na włoskiej ziemi. Na zawsze. Zanim odszedł tam, gdzie wstanie na sąd, pracował dla Polski.
Prowadził 2 Korpus przez Ankonę, rzeki Cesano i Metauro, linię Gotów, Apenin Emiliańskich i zakończył zdobyciem Bolonii 21 kwietnia 1945 roku. Po wojnie był Generalnym Inspektorem Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Po ich ostatecznym rozformowaniu, w 1954 roku, był członkiem Rady Trzech, naczelnego organu Tymczasowej Rady Jedności Narodowej. Był założycielem i przewodniczącym Polskiej Fundacji Kulturalnej, strzegł Skarbu Narodowego, przewodniczył Radzie Polskiej Macierzy Szkolnej i Radzie Instytutu Historycznego imienia generała Władysława Sikorskiego w Londynie.

Tadeusz
Andrzejewski

Tadeusz Andrzejewski, lekarz weterynarii. Urodził się 30 sierpnia 1915 roku w Gnieźnie, województwo poznańskie. Ojciec Władysław. Matka Justyna z domu Głodek. Siostry Irena i Zofia. Żona Halina z domu Nyka. Córka Justyna. Absolwent Wyższej Szkoły Weterynaryjnej w Hanowerze.
- Zrozumieć konia - to tytuł książki doktora Tadeusza Andrzejewskiego, wydanej nakładem autora w Poznaniu w 2001 roku. W tej książce, wspaniale napisanej, sercem i umysłem, można znaleźć takie myśli:
"Zwierzę o charakterze łagodnym, cierpliwym, raczej bojaźliwym.
Konie są jak dwuletnie dzieci, chcą być głaskane.. Wydaje się niektórym, że konie są nieme. Jednak to, że nie mówią ludzkim głosem, nie jest dowodem na to, że nie mają swojego języka, za pomocą którego się porozumiewają.. Szwadrony ustawione w kwadrat, jeden bok kwadratu przeznaczony na ołtarz, do mszy służą ułani, z boku stoi trębacz z sygnałówką. . I nagle w tę swojską atmosferę, ostrym dźwiękiem wdziera się głos sygnałówki na Podniesienie. Wszystko naraz milknie, jest taka cisza, że słychać jak mija czas. Wszystkie konie skierowują uszy w stronę, skąd doszedł głos, chociaż to tylko cztery nuty. Będą tak trwać nieruchomo, aż trębacz nie odtrąbi na spocznij. Dla mnie to zawsze był moment przejmujący. Wątpię, czy tylko człowiek ma duszę".
Mszę polową polskich kawalerzystów i polskich koni podchorąży Tadeusz Andrzejewski, absolwent Szkoły Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu, rocznik 1937, z przydziałem do 15 Pułku Ułanów Poznańskich, przeżywał nie raz i zawsze na koniu.
Koń był w rodzinie. Ojciec, Władysław Andrzejewski, był masztalerzem w Stadzie Ogierów w Gnieźnie, od 1909 roku po odbyciu trzyletniej służby wojskowej, w Gwardii Konnej cesarza Niemiec Wilhelma w Berlinie. Na I wojnę światową nie poszedł. Służba była w stadzie. Z Niemcami walczył w 1918 roku w Powstaniu Wielkopolskim pod Chodzieżą. 1 września 1939 roku prowadził ogiery ze stada na wschód. Doszedł do Kutna. Wrócił. Pracował w stadzie. W 1945 roku uratował przed wywiezieniem do Niemiec trzy ogiery, z którymi był na punkcie rozrodu w powiecie wągrowieckim. Zmarł w 1971 roku w Gnieźnie.
- Po maturze w Gimnazjum imienia Bolesława Chrobrego, w którym uczyłem się jeszcze łaciny, greki, znalazłem się w 1936 roku na kursie w Szkole Podchorążych Rezerwy Kawalerii w Grudziądzu. Jeździłem na gniadej klaczy Matronie. Jednym z instruktorów jazdy konnej był porucznik Garbacki z 10 Pułku Strzelców Konnych, dowódcą szwadronu był rotmistrz Leopold Lityński z 22 Pułku Ułanów Podkarpackich, zamordowany w 1940 roku po przewiezieniu z obozu w Starobielsku do Charkowa. Po szkole dostałem przydział do 15 Pułku Ułanów Poznańskich na praktykę, która miała trwać rok. Dowódcą pułku był pułkownik Konrad Zembrzuski zamordowany w 1940 roku w Katyniu. Po odbyciu służby zapisałem się na studia w Akademii Weterynaryjnej we Lwowie. Dlatego we Lwowie, powiedział w lipcu 2003 roku w Gnieźnie doktor Tadeusz Andrzejewski, bo weterynaria we Lwowie cieszyła się dobrą sławą i jej dyplomy były uznawane za granicą. Wszyscy poznaniacy jechali na weterynarię do Lwowa, a wcześniej, moi starsi koledzy, studiowali ją w Dorpacie (dzisiaj Tartu) w Estonii. W 1939 roku byłem na ćwiczeniach w 15 Pułku Ułanów, poprzedzających promocję oficerską. Pułk stał nad Wartą w okolicach Śremu. Byłem pewny, że po ćwiczeniach zostanę w pułku. Pachniało wojną. Pożegnanie z pułkiem piętnastego sierpnia. Wróciłem do domu w Gnieźnie. Powiedziałem mamie, żeby pakowała walizki. Jadę do Lwowa zdawać zaległe egzaminy. Trochę jednak zwlekałem. W stadzie był punkt mobilizacyjny. Wydawali mundury. Pierwszego września 1939 roku wojna, trzeciego września dostałem białą kartę mobilizacyjną z czerwonym paskiem. Mam > się stawić w Kraśniku Lubelskim, w Ośrodku Zapasowym Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Na Gniezno spadały już bomby, z siódmego na ósmy byłem w Kraśniku, po drodze pełnej przygód. We Wrześni, już w mundurze, który zabrałem z domu, bombardowanie. Pociągi na Warszawę nie szły. Na szosie złapałem samochód ciężarowy z browaru Kobylepole. Kierowca z żoną, córką nawet się ucieszył, że wieźć będzie wojaka, bo wojsko samochodu nie zarekwiruje.
W Kraśniku rezerwiści, ułani, strzelcy, podchorążowie spotkali się w koszarach 24 Pułku Ułanów. Samoloty niemieckie. Bombardowanie. Tadeusz Andrzejewski dostał siwego Wielkopolanina z chłopskiej zagrody, też zmobilizowanego. Małe potyczki z Niemcami, maszerowali na wschód. Dowodził major Antoni Salmonowicz, instruktor z Grudziądza, więzień w Starobielsku, zamordowany przez Rosjan w więzieniu w Charkowie w 1940 roku. - Szedłem w szpicy, powiedział Tadeusz Andrzejewski. Od strony Łucka jechał samochód. Kierowca powiadomił, że nie mamy co dalej maszerować, bo weszli Sowieci. Zawróciliśmy. Oparliśmy się aż pod Niskiem. Z jednej strony Niemcy, z drugiej Rosjanie. Konie zmęczone. Koniec. Ułani chcieli przeć na Węgry. Byli i tacy, co chcieli poddać się Rosjanom. Gruzini służący w 15 Pułku Ułanów Poznańskich jak rotmistrz Kwaiszwili i rotmistrz Bakaradze z 17 Pułku Ułanów ostrzegali, że zostaniemy zamordowani. Rybak przewiózł nas przez San. Mundur zdjąłem. Byłem ranny w nogę. Czas jakiś byłem w Kielcach u kolegi. W końcu października wróciłem do Gniezna. W stadzie nie mogłem się pokazać. Służyło w nim siedmiu Niemców. Wiedzieli, że byłem w podchorążówce w Grudziądzu. Siedziałem w czterech ścianach mieszkania do 1940 roku. Obłęd.
We wrześniu 1940 roku Tadeusz Andrzejewski przedostaje się do Generalnej Guberni. Dociera do Stada w Bogusławicach. Jest w nim masztalerzem i sanitariuszem. Z ogierami jeździ na punkty rozrodu. Kiedy zarządca stada, Niemiec, Värber dowiedział się, że studiował weterynarię we Lwowie, postarał się o przepustkę do districkt Ukraina i posłał go na studia. Był w lwowskiej akademii przez dwa semestry. Uczelnia była pod zarządem niemieckim. Razem ze Stadem z Bogusławic został wywieziony do Niemiec. Był w Ośrodkach w Grabau, Netlau, Cleverhof. Woził do Instytutu Weterynaryjnego w Neu Műnster płody po poronionych klaczach. Tam spotkał dyrektora z lwowskiej uczelni profesora Witta, Niemca. Otrzymał na podstawie zachowanej legitymacji zaświadczenie, że był studentem. To umożliwiło mu studia w Wyższej Szkole Weterynaryjnej w Hanowerze. Zrobił w niej doktorat. W 1947 roku wrócił do kraju. - W Szczecinie, na granicy, transport odbierał inspektor Stanisław Hay. Był w nim i mój ojciec. Zastanawiałem się w Niemczech, czy by nie pojechać do Afryki Południowej. Ze stadnin państwowych wyjechali lekarze weterynarii Michał Szabuniewicz i Antoni Zieliński. Obydwaj znaleźli się w Kongu Belgijskim. Niestety, nie miałem jeszcze dyplomu, ale potem nie żałowałem. Płacili im po pięćset dolarów miesięcznie, klimat zabójczy, roboty mnóstwo. Jako lekarz miałem przydział do Stadniny w Janowie Podlaskim. W latach wojny ruch koni był ogromny. Ze wschodu na zachód. W armiach niemieckich i rosyjskich. Przywleczono pełno różnych chorób. - Były wśród nich takie, z którymi się nie spotykaliśmy, powiedział doktor Tadeusz Andrzejewski. Piersiówka, czyli ropne zapalenie płuc. W trzy dni wszystkie klacze zachorowały. Jak się front niemiecki cofał, to ją przywlókł. Armia niemiecka, niby zmechanizowana, miała jednak masę koni. W Stadninie w Posadowie w latach wojny był szpital niemiecki dla koni. Świerzb. Zołzy. W Posadowie Niemcy zbudowali baraki, w których świerzb był gazowany. Trzeba pamiętać, że stadnina z Janowa Podlaskiego była w drodze od lipca 1944 roku. Klacze wycieńczone. Kiepskie odżywianie.
Masę klaczy roniło. Źrebaki chorowały na zołzy. Jest to choroba biednych zwierząt i biednych ludzi. Zołzy atakują przeważnie młode konie, niedożywione. Węzły chłonne stają się grube. Nie ma czym oddychać. Duszenie się. Wymiona u klaczy wypełnione ropą. Po otworzeniu węzłów, ropa się lała. Konie poszły do Janowa. Ja zostałem w Stadninie Koni w Racocie. Był to czas, w którym zaczęło się wirusowe ronienie klaczy. O tej chorobie była mała wzmianka w Stanach Zjednoczonych w 1932 roku. W Polsce wirusowe ronienie klaczy wystąpiło w Racocie.
Pracował w lecznicy w Szamotułach. Do 1951 roku był w Stadninie w Racocie. Przez rok nie brał zapłaty za swoją pracę, gdyż dyrektor Stanisław Kurowski nie mógł zapewnić ustalonych warunków na tysiąc złotych miesięcznie. Odszedł. Leczył w Kościanie. Zastępca lekarza powiatowego. Cztery lata w małej miejscowości. Nie był przez władze kochany. Czas spędzony w Niemczech ideologicznie obciążał. Poza tym za dużo wiedział jak leczyć. W 1971 roku, po śmierci ojca, znalazł się znów w Gnieźnie, mieście rodzinnym. Praca w Stadzie Ogierów i w rzeźni. - Bliższa mi była stadnina. Praca z klaczami, z ich dziećmi była samym życiem. Konie były w nim od kolebki. Los mną kierował. Jeśli chodzi o moją wolę, to od stada, w którym leczyłem różne urazy, kulawizny, kolki, nie zawsze zawodowo była stadnina, w której powstawało życie, rodziły się konie.
Najwspanialszymi dla doktora Andrzejewskiego są konie arabskie. Najpiękniejsza to Bandola. Miał okazję opiekować się Warszawianką, olimpijką z Igrzysk w Berlinie w 1936 roku. Zagarnięta w wojnie przez Niemców od 1939 do 1940 roku była w Spale.
- Jeździł na niej generał Blaskowitz. W 1940 roku została przyprowadzona do Stada w Bogusławicach. Pokryta ogierem Jantosem, synem Bafura.
Żeby Niemcy nie widzieli, wyprowadziliśmy ją po cichu. Wsiadłem na nią. Skoczyłem. Wydawało mi się, że sięgam chmur. Urodziła trzy źrebaki. Gustaw Rau, słynny hodowca niemiecki, zabrał ją do Grabau. Znalazła się w grupie byłych klaczy sportowych, kryto je też ogierami zasłużonymi w skokach. Przywiozłem ją do Polski w 1947 roku. Trafiła do Nowej Wioski, tworzącej się stadniny. Zmarła w Stadninie Koni w Rzecznej. W 2003 roku doktor Tadeusz Andrzejewski, podporucznik 15 Pułku Ułanów Poznańskich, urodzony w Gnieźnie, w tym samym Gnieźnie i w tym samym Stadzie Ogierów dosiadł ogiera Magnet, osiemnastoletniego kasztana półkrwi. - Dostaję go od kierownictwa stada z sympatią, może za to, co dla tego stada zrobiła cała rodzina Andrzejewskich. Moja matka też. Prowadziła stołówkę w latach międzywojennych i dlatego jej dzieci mogły pokończyć studia. W 1947 roku na statkach Ascania i Helgoland Tadeusz Andrzejewski pomagał przywozić z wojennej poniewierki polskie konie.

Michał
Antoniewicz-Woysym

Michał Antoniewicz-Woysym, Kawaler Krzyża Walecznych, Krzyża Niepodległości, srebrnego Krzyża Zasługi z Mieczami, Medal za Wojnę 1918 - 1921. Srebrny medalista na Igrzyskach Olimpijskich w Amsterdamie w Pucharze Narodów. Brązowy medalista w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Żołnierz. Jeździec. Instruktor jeździectwa. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 7 lipca 1897 roku w Krakowie. Zmarł 1 grudnia 1997 roku w Austin, w Teksasie. Ojciec Wacław. Matka Ewa Ostoja-Fink. Żona Zofia Julianna Brengosz. Syn Piotr Jan. Absolwent: 6 semestrów Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, Szkoły Podchorążych Legionów Polskich, Szkoły Jazdy przy Dowództwie V Brygady Jazdy, Kursów Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Podoficer 2 Pułku Piechoty Legionów Polskich, 2 Pułku Ułanów Legionów Polskich, 3 Pułku Ułanów i 2 Pułku Dragonów Armii Austriackiej, oficer 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Major Wojska Polskiego.

Igrzyska Olimpijskie

W Skokach przez Przeszkody:

Amsterdam, Holandia 17 maja - 12 sierpnia 1928 - srebrny medal na Readgledtcie w Pucharze Narodów wspólnie z porucznikiem Kazimierzem Gzowskim na Mylordzie, porucznikiem Kazimierzem Szoslandem na Alim. Indywidualnie w Pucharze Narodów dwudziesty.

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Amsterdam, Holandia 17 maja - 12 sierpnia 1928 - brązowy medal na Moja Miła wspólnie z podpułkownikiem Karolem Rómmlem na Doneuse, rotmistrzem Józefem Trenkwaldem na Lwim Pazurze. Indywidualnie dziewiętnasty.

Do 1936 roku przygotowywał wukakawistów do Igrzysk Olimpijskich w Berlinie i był w nich sędzią. Od trzynastego roku życia należał do krakowskiego Sokoła. W chwili wybuchu I wojny światowej do Drużyn Polowych Sokoła, który sformował drugi batalion 2 Pułku Piechoty Legionów. Od 24 sierpnia 1914 roku Michał Antoniewicz przebywał na urlopie uniwersyteckim. Długa to była przerwa. Nigdy się nie skończyła. Dla powstającej Polski po stu szesnastu latach niewoli rosyjskiej, pruskiej, austriackiej i po latach upodlenia, po powstaniach krwawo tłumionych przez najeźdźców ze wschodu, zachodu, północy i południa Europy, siedemnastoletni student Uniwersytetu Jagiellońskiego, jako ochotnik, pomaszerował w 5 kompanii 2 Pułku Legionów na Wielką Wojnę. Już 29 października zostaje pod Mołotkowem ciężko ranny i leży w szpitalu w Lublinie do końca grudnia. Bitwa toczyła się w Karpatach, gdzie bataliony II Brygady Legionów broniły dziesięciokilometrowego odcinka całości frontu austriackiego przed rosyjską ofensywą na Węgry.
W maju 1915 roku Michał Antoniewicz jest już w kadrze kawalerii Legionów Polskich. W lipcu kadra sformowała 6 szwadron, z którym wyszedł w pole. Po całej kampanii wołyńskiej, po odmowie złożenia przysięgi na wierność cesarzowi austriackiemu 18 lutego 1918 roku został internowany w Szaldobas na Węgrzech. Jako poddany austriacki 10 kwietnia 1918 roku wywieziony do Włoch i jest w 1 Pułku Ułanów. W czerwcu 1918 roku został wysłany na kurs szturmowy przy Armeasbildungruppe w R. Tavanialocca pod Udine. Do września 1918 roku jest na froncie włoskim, jako wachmistrz i dowódca plutonu w 2 Pułku Dragonów. Będąc na żołnierskim urlopie dla dalszego kontynuowania studiów uniwersyteckich zgłasza się do Wojska Polskiego i 20 listopada 1918 roku zostaje mianowany chorążym 2 Pułku Ułanów przemianowanego 1 styczna 1919 roku na 2 Pułk Szwoleżerów. Od 2 czerwca tego roku dodano Rokitniańskich.
Michał Jerzy Antoniewicz-Woysym związany stałym przydziałem służbowym z 2 Pułkiem Szwoleżerów Rokitniańskich przechodził razem z nim jego szlak bojowy. Od 1919 roku podporucznik. Był na froncie. Przechodził z Pułkiem, jako dowódca plutonu, walki z Ukraińcami na Froncie Wschodnim. W konflikcie z Czechami o Śląsk Cieszyński w 1919 roku. Służy na linii demarkacyjnej. Od stycznia 1920 roku jest z Pułkiem w akcji zajmowania Pomorza i tak zwanych zaślubin Polski z morzem. Od kwietnia 1920 roku jest na Froncie Wschodnim. Walczy. Szwoleżerowie rokitniańscy docierają do Kijowa. Jest ranny. Od 15 maja do końca czerwca leży w szpitalu we Włodzimierzu Wołyńskim. Jest w szwadronie zapasowym Pułku. Bije się z Armią Konną Budionnego pod Lwowem, Zamościem, przekracza rzekę Słucz. Ranny. Od 25 września do 4 października leży w szpitalu w Równem. Po wyjściu jest w kadrze frontowej aż do powrotu ułanów rokitniańskich z zagonu na Korostień 12 października. W tym miesiącu nastąpiło podpisanie rozejmu z Rosją Bolszewicką. Po wojnie 2 Pułk Ułanów Rokitniańskich został przeniesiony na Śląsk Cieszyński. Szwadrony stały w Bielsku, Pszczynie. W maju 1926 roku szwoleżerowie rokitniańscy przeszli do Starogardu, w którym stali aż do końca sierpnia 1939 roku. W pierwszych latach okresu pokojowego był dowódcą plutonu, dowódcą Szkoły Podoficerskiej, adiutantem dowódcy Pułku.
Wielki sport wkracza w życie porucznika, a od marca 1924 roku rotmistrza Michała Antoniewicza, w 1922 roku. W listopadzie został powołany do grupy olimpijskiej przygotowującej się do Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 1924 roku. W Grudziądzu pod kierunkiem instruktora majora Dymitra Exe, oficera, znakomitego jeźdźca, który po I wojnie światowej osiedlił się w Polsce. Był instruktorem jeźdźców, oficerów 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. W grupie znaleźli się między innymi Tadeusz Komorowski, Edmund Chojecki, Kazimierz Szosland, a całością sterował porucznik Leon Kon z 2 Pułku Ułanów Grochowskich. Nie znalazł się w drużynie olimpijskiej. W czerwcu 1924 wrócił do Pułku i został wyznaczony na dowódcę 2 szwadronu. Sport zajmował mu jednak coraz więcej czasu. W grudniu 1924 roku został odZawokomenderowany do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu na kurs doszkoleniowy jazdy konnej. Po pracy w Pułku znów znalazł się w grudniu 1925 roku w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu na kursie instruktorów jazdy konnej. W październiku 1926 roku jest w kadrze oficerów kawalerii w Grudziądzu, jako instruktor szkolenia. W 1926 w wyciągu kwalifikacyjnym z 15 września podpułkownik Piotr Skuratowicz, zastępca komendanta Obozu Szkolnego, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, następnie szef Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych, zamordowany przez Rosjan w Charkowie w 1940 roku, napisał: Rotmistrz, Michał Antoniewicz, 2 Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich. Poczucie honoru i wyrobienie charakteru wybitne. Siła woli wybitna. Ambicja pracy i ambicja osobista wybitna. Bystrość umysłu wybitna. Samodzielność, energia, stanowczość i pewność siebie wybitna. Jeździec bardzo dobry. Zamiłowanie w sporcie wybitne Nadaje się na stanowisko instruktora jazdy w zastępach oficerskich. Wybitnie dbały o konie. Ten kurs Michał Antoniewicz ukończył z wynikiem celującym.
W opinii szkoleniowej z 1928 roku komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, pułkownik Zygmunt Piasecki napisał o rotmistrze Michale Antoniewiczu:
"Ogromne zalety moralne o wysoce szlachetnie pojętej ambicji. Etyka wysoka. Wybitna inteligencja. Wybitny jeździec i instruktor".
Od 1926 roku rotmistrz Michał Antoniewicz startował w międzynarodowych zawodach za granicą, w Nicei z końmi Banzajem, Zeferem i Jowiszem. W 1927 roku w październiku popłynął z końmi Readgledtem i Koryfeuszem na National Horse Show of America w Nowym Jorku. W Pucharze Narodów na Readgledtcie był pierwszy razem z podpułkownikiem Karolem Rómmlem na Fagasie i porucznikiem Stefanem Starnawskim na Jacku. Antoniewicz z Rómmlem przeszli konkurs z 12 przeszkodami bezbłędnie.
Rok olimpijski 1928 był dla rotmistrza Michała Antoniewicza wielki. 9 sierpnia w Amsterdamie pojechał na Mojej Miłej, urodzonej w stadninie W. Łosia w Piotrowicach, lubelskie, z matki Dobra i ojca Radwana półkrwi angielskiej. Klaczy nerwowej, ostrej, po torze wyścigowym, włączonej do ekipy olimpijskiej, ponieważ dobrze biegała. Zaczął od Ujeżdżenia. Moja Miła w próbie terenowej, w której trzeba było przejechać 36 kilometrów - 7 kilometrów dróg i ścieżek, 4 kilometry steeplu, 15 kilometrów drogami, 8 kilometrów crossu z dwudziestoma czterema przeszkodami i 2 kilometry biegu kontrolnego. Tę próbę z 17 drużyn ukończyło 5 - holenderska, niemiecka, norweska, polska i szwedzka. Po ostatniej części Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego - skokach przez przeszkody - Polska znalazła się na trzecim miejscu za Holandią i Norwegią. Rotmistrz Michał Antoniewicz z Moją Miłą był w zespole bezbłędny. Po wysiłku w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego stanął 12 sierpnia razem z Readgledtem do Pucharu Narodów wspólnie z porucznikiem Kazimierzem Gzowskim na Mylordzie i porucznikiem Kazimierzem Szoslandem na Alim. Wystąpiło szesnaście zespołów. W pierwszym przejeździe rotmistrz Antoniewicz z Readgledtem byli bez punktów karnych. W drugim przejeździe jechał jako ostatni. Do ostatniej, szesnastej przeszkody, Readgledt skakał wspaniale. Jechali po złoty medal. Wtedy koń odbił się przedwcześnie, zawadził tylnymi nogami o drąg. Wpadł z nim do rowu i miał sześć punktów karnych. Gdyby rotmistrz Antoniewicz wytrzymał napięcie do końca, to nie byłoby uderzenia o drąg i byłby złoty medal. Rok olimpijski 1928 był dla rotmistrza Antoniewicza jeszcze dlatego wspaniały, że we wrześniu startował w Warszawie na Międzynarodowych Zawodach Konnych w Łazienkach. 18 września zwyciężył z Banzajem w konkursie o Nagrodę Towarzystwa Międzynarodowych i Krajowych Zawodów Konnych, 23 września z Banzajem, Kazimierzem Gzowskim na Mylordzie, podporucznikiem Henrykiem Roycewiczem na Black Boyu i porucznikiem Władysławem Zgorzelskim zdobyli Puchar Narodów o nagrodę Prezydenta Rzeczpospolitej. 27 września rotmistrz Michał Antoniewicz odebrał Honorową Nagrodę, szczerozłoty puchar wysokości około pół metra ofiarowany przez Węgrów dla polskiego jeźdźca mającego za sobą już jedno zwycięstwo. Konkurs o tę nagrodę był trudny: czternaście przeszkód wysokości 140 centymetrów na dystansie 1000 metrów. Zwyciężyła para Antoniewicz - Readgledt.
17 grudnia powstał oficjalnie Polski Związek Jeździecki, a rotmistrz Michał Jerzy Antoniewicz był jego honorowym gościem.
Czas wielkiego sportu powoli się kończy, a zaczyna się ważny okres instruktora jazdy konnej. Kończy w Grudziądzu kurs dowódców szwadronu. Służy w 2 Pułku Szwoleżerów Rokitniańskich. Wniosek z Pułku z 1930 roku mianowania rotmistrza Antoniewicza majorem zostaje spełniony w styczniu 1931 roku Od 7 kwietnia do 18 czerwca 1930 roku przebywał w Szpitalu Okręgowym imienia Marszałka Józefa Piłsudskiego. Wykryto nierówności kostne w okolicy stawu mostkowego powstałe po złamaniu i zwichnięciu. Po wyleczeniu zostaje mianowany od 1931 do 1935 roku szefem Ekwitacji w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Jako oficer nie był dla swoich przełożonych łatwy.
21 stycznia 1932 roku w Parafii Rzymskokatolickiej Świętej Trójcy w Warszawie odbył się ślub Michała Antoniewicza z Zofią Julianną Brengosz. Z tego małżeństwa wniknęła poważna sprawa. Żeby oficer Wojska Polskiego mógł wstąpić w związek małżeński, musiał uzyskać zgodę Oficerskiej Komisji Małżeńskiej i ministra spraw wojskowych. Komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii inżynier pułkownik Zygmunt Podhorski otrzymał takie pismo.
"Warszawa listopad 1931. Nie mogąc w tym stanie rzeczy uznać opinii Komisji Małżeńskiej za wystarczającą zwracam powtórnie sprawę do służbowego omówienia z majorem Antoniewiczem i wytłumaczenia mu, że tyle nieuchwytnych momentów nie przemawia za tym, by trwał on niezłomnie przy zamiarze zawarcia małżeństwa, o ile nie może od tego zamiaru odstąpić to jedyną najlepszą drogą jest zrealizowanie go poza czynną służbą wojskową".
W imieniu ministra spraw wojskowych podpisał się szef Biura Personalnego Hulewicz pułkownik dyplomowany. Ministrem spraw wojskowych był wówczas Marszałek Józef Piłsudski.
Major Michał Antoniewicz rady nie posłuchał i ślub się odbył w styczniu 1932 roku Spotkał go za to Sąd Wojskowy i wyrok, który brzmiał: "Wojskowy Sąd Okręgowy Nr VIII w Grudziądzu w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej 9 maja 1932. Uznaje się winnym, że nie mając zezwolenia służbowego zawarł 21 stycznia 1932 roku związek małżeński z Zofią Brengosz. Czynem tym dopuścił się do występu przeciw porządkowi wojskowemu. Skazany na karę zamknięcia w twierdzy na 2 miesiące. Komisja Małżeńska wydała zgodę, ale zachodziły wątpliwości, co do opinii o osobie Zofii Brengosz. Sąd wziął pod uwagę niekaralność, a okoliczność obciążającą silne napięcie złej woli w kierunku przestępczym, które objawił przez to, że zawarł związek małżeński mimo zwrócenia mu uwagi przez Szefa Biura Personalnego w imieniu Ministra Spraw Wojskowych, iż okoliczności nie przemawiają za tym, by trwał przy zamiarze małżeństwa". Podpisał się major Lambert.
Odwołanie oskarżonego do Prokuratora Generalnego zostało odrzucone Uchwałą Najwyższego Sądu Wojskowego z dnia 12 grudnia 1932 roku. W 1934 roku komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii, pułkownik inżynier Zygmunt Podhorski, wydał opinię, że major Michał Antoniewicz nadaje się na zastępcę dowódcy Pułku lub kwatermistrza. 5 lutego 1936 roku urodził się Antoniewiczom syn Piotr Jan.
Mimo wyroku, kar, major Michał Antoniewicz po otrzymaniu w 1931 roku Krzyża Niepodległości dostał od pułkownika Romana Witożenica z Pomorskiego Dowództwa OK Nr V opinię, że jako wybitna indywidualność, ambitna, nadaje się na inspektora rejonowego koni. Obejmuje to stanowisko w 1936 roku w Tarnowie. W jego liście kwalifikacyjnej jest opinia, że zajmuje się chętnie na swoim terenie hodowlą koni. Jest sędzią międzynarodowym Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. 11 grudnia 1937 roku otrzymuje niemiecką Honorową Odznakę Olimpijską. 5 grudnia 1938 roku generał brygady Stefan Dembiński, szef Departamentu Remontu Ministerstwa Spraw Wojskowych, pisze o majorze Antoniewiczu jako o bystrym, żywym umyśle, dobrze spełniającym rolę inspektora koni. Dla wojska. Po ośmiu miesiącach generał Dembiński zostaje dowódcą Grupy Operacyjnej Stryj. Jest już wojna. Major Michał Antoniewicz nie został powołany w szeregi 2 Pułku Ułanów Rokitniańskich. Z polskimi żołnierzami przeszedł na Węgry z zamiarem przedostania się do Francji. Internowany. Znalazł się też w niemieckich obozach Kaiserslauten, Luckenwalde, Gansshagen. Wyzwolony przez armię brytyjską znalazł się najpierw w Anglii skąd popłynął do Stanów Zjednoczonych. Współpracował w Kanadzie z pułkownikiem Michałem Gutowskim w szkoleniu jeźdźców kanadyjskich. Był instruktorem w szkole jeździeckiej w Virginii. Trenerem kadry amerykańskiej Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego.
- W 1978, powiedział inżynier Andrzej Orłoś 5 września 2007 roku w Januszewie koło Suszu w Ośrodku Jeździeckim, spotkałem pułkownika na trasie crossu Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego w Stanie Illinois. Byłem zaproszony przez Amerykański Związek Trakeński na wykłady o hodowli koni w Polsce. Na crossie zostałem mu przedstawiony. Miał w ręce szczotkę do czyszczenia koni, wiadro. Żywy. Bezpośredni. Do Polski major Michał Antoniewicz przyjechał na obchody pięćdziesięciolecia Polskiego Związku Jeździeckiego. 3 czerwca 1978 roku w sali Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie mówił ciekawie, z polotem w imieniu wszystkich jeźdźców Polski. Ostatnie lata swojego życia spędził z rodziną w Teksasie.
Leży w Austin, stolicy Teksasu, w spalonej latem i ocienianej dębami ziemi kowbojów i jeźdźców. Tam w kwietniu 2002 roku złożyłem na Jego grobie biało-czerwone róże.

Stanisław
Arkuszewski

Stanisław Arkuszewski, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, dwóch Krzyży Walecznych, Krzyża Grunwaldu. Pułkownik Wojska Polskiego. Żołnierz, zastępca dowódcy 1 Samodzielnej Brygady Kawalerii Ludowego Wojska Polskiego. Dyrektor Państwowych Zakładów Chowu Koni, Centralnego Zarządu Hodowli Koni, Państwowych Torów Wyścigów Konnych.
Urodził się 5 grudnia 1899 roku w Jadwisinie koło Zegrza, gubernia warszawska. Zmarł 17 czerwca 1983 roku w Warszawie. Leży na Cmentarzu w Wólce Węglowej w Warszawie. Ojciec Adam. Matka Maria z domu Darkowska. Bracia Antoni, Franciszek. Siostra Józefa. Żony, Jadwiga z domu Karwowska, Hanna z domu Flinkler. Synowie Edmund, Ernest. Córki Maria, Jadwiga, Janina. Absolwent Podoficerskiej Szkoły Artylerii. Zostawił po sobie pamiętnik, książkę "W Łabie poiliśmy konie nasze". Stamtąd zostały wzięte fakty.
Od czwartego roku życia był sierotą. Wychowywała go w Łodzi ciotka, Kucharczykowa. Miał czternaście lat, kiedy u majstra Mierzejewskiego, zaczął uczyć się na tapicera. Wybuch Pierwszej Wojny Światowej. W 1915 roku odwrót wojsk rosyjskich po bitwie wokół Łodzi. Z Brzezin wozem babki, zaprzęgniętym do jej konia wyrusza w taborach Lidzkiego 172 Pułku Piechoty do Woli Cesarskiej koło Sochaczewa. Tam spotyka się pierwszy raz z kapralem Józefem Leśkiewiczem odznaczonym Orderem Świętego Jerzego za walki nad jeziorami mazurskimi w 2 Armii Rosyjskiej generała Aleksandra Samsonowa, który po klęsce pod Tannenbergiem, obecnie Sztymbarkiem, w sierpniu 1914 roku popełnił samobójstwo. W 1915 roku Stanisław Arkuszewski, umundurowany, został rosyjskim żołnierzem i przydzielony do konnych łączników. Z rosyjskimi oddziałami znajduje się pod Odessą na froncie rumuńskim. W czerwcu 1916 roku jest w ofensywie czerwcowej generała Aleksieja Brusiłowa w Galicji. W Karpatach jest w rosyjskich szeregach, które pod Kirlibabą biją się z Legionami Polskimi. W Kijowie w 1917 roku przeżywa rewolucję lutową i październikową w Rosji. Wiosną 1918 roku, młodymi końmi, zaprzęgniętymi do wozu jedzie w stronę Polski. Przez Żytomierz, Łuck, Włodzimierz Wołyński, Chełm, Lublin, dotarł z bratem Antonim do Warszawy. Pracuje jako tapicer, jest kucharzem. W listopadzie 1918 roku w Polskiej Organizacji Wojskowej rozbraja Niemców. Na Dworcu Wiedeńskim jest przy powrocie brygadiera Józefa Piłsudskiego wracającego z więzienia w Magdeburgu. W Wojsku Polskim jest od 1919 roku, najpierw jako podlegający obowiązkowej służbie wojskowej w 22 Pułku Piechoty w Siedlcach, następnie jako ochotnik trafił do 5 Pułku Ułanów odtwarzanego w połowie listopada z byłych ułanów kaniowskich i Mińskiego Dywizjonu Ułanów Legionowych. W tym Pułku bił się w 1920 roku z kawalerią rosyjską Grigorija Kotowskiego, podczas odwrotu wojsk generała Rydza-Śmigłego od Kijowa, z 1 Armią Konną Siemiona Budionnego. 5 Pułk Ułanów nazwany w 1938 roku Zasławskim, w rocznicę słynnej szarży pod Zasławiem 23 września 1920 roku. Od jesieni 1920 służył w 1 Dywizjonie Artylerii Konnej imienia generała Józefa Bema, najpierw w Górze Kalwarii, a następnie w Warszawie. Z wojskiem Stanisław Arkuszewski rozstał się w 1922 roku. Był częściowo inwalidą po złamaniu nogi przygniecionej zastrzelonym koniem w boju pod Sokalem. Zamieszkał Płońsku, założył rodzinę i pracował jako tapicer. Do 1934 roku. Był wówczas członkiem Komunistycznej Partii Polski. Związał się z ruchem robotniczym. W 1926 roku za udział w odbijaniu więźniów politycznych z więzienia w Płońsku został skazany na sześć miesięcy więzienia. W 1927 roku kandydował do Sejmu Rzeczpospolitej z listy Jedności Robotniczo-Chłopskiej. Nie został wybrany. W 1929 trafił do więzienia na półtora roku w Grudziądzu i Płocku. W 1937 roku był sekretarzem Komunistycznej Partii Polski Okręgu Ciechanów
- Mława. W 1938 założył w Warszawie własny warsztat tapicerski. Ponownie aresztowany w 1938 został w 1939 skazany na pięć lat więzienia. Wybucha wojna. Uwolniony 7 września jest w Otwocku. Wstąpił do Milicji Obywatelskiej i pilnował porządku w mieście. W październiku został ostrzeżony, że szuka go gestapo - policja polityczna. Przekroczył granicę radziecko-niemiecką na Bugu. Przedostał się do Kowla. Stamtąd trafił nad Wołgę do miasta Gorki. Zesłany do wyrębu lasów. W styczniu 1941 roku zostaje przeniesiony do Iwanowo-Wozniesińska i zatrudniony w zakładach meblarskich. Wybuch wojny radziecko-niemieckiej 22 czerwca 1941 roku zmienił życie Stanisława Arkuszewskiego. Powołany do Armii Czerwonej, zwolniony jak wielu Polaków, którym władze radzieckie nie wierzyły, że chcą się bić z Niemcami, został skierowany do batalionów roboczych wykorzystywanych w obronie Moskwy do kopania rowów, budowania umocnień. Także pod Leningradem. W Armii Czerwonej potrzebującej żołnierzy, znalazł się ponownie w ostatnim miesiącu 1942 roku, by w kwietniu 1943 założyć polski mundur w tworzącej się w Sielcach nad Oką Pierwszej Warszawskiej Dywizji Piechoty imienia Tadeusza Kościuszki. Otrzymuje stopień podporucznika i nominację na zastępcę dywizjonu w 1 Pułku Artylerii Polowej. Z nim walczy w krwawej bitwie 12 - 13 października pod Lenino. W żołnierskim obozie nad Oką, przed Bitwą pod Lenino w 1943 roku podporucznik Stanisław Arkuszewski spotyka wspaniałego konia. Tak to opisał: "Zauważyłem, że przy parkanie stoi wałach, ciemnogniady kasztan lat ośmiu, wzrost sto siedemdziesiąt centymetrów i ledwie trzyma się na nogach. Spojrzał na mnie błagalnie. Dałem mu kostkę cukru, koń się do mnie przytulił. Oglądałem go ze wszystkich stron. Korpus masywny, nogi prawidłowe, tylko wynędzniały, pozostały mu skóra i kości. Miał bardzo długą sierść. Zacząłem go głaskać. Zauważyłem, że na pośladku ma wybity znak kawaleryjski i rozumie po polsku. Powiedziałem "nastąp się" - rozumie, "daj nogę" - daje, siadłem na oklep - rozumie wodze, łydkę. Zabrałem go i teraz nastąpiła pielęgnacja. Doprowadziłem do porządku kopyta. Postarałem się o piękne siodło i wyjechałem na ćwiczenia. "Rubczyk" pokazał wyższą szkołę jazdy kawaleryjskiej, lekko brał przeszkody do 160 centymetrów. Głowę nosił typowo po kawaleryjsku. Okazało się, że "Rubczyk" był niegdyś w polskiej kawalerii. Wspaniale "Rubczyk" zachował się pod Lenino. Był już przecież ostrzelany, wiedział jak się zachować w boju. W nocy pojechałem na pierwszą linię okopów. Przedpole ostrzeliwano świetlnymi pociskami, ale "Rubczyk" szedł bez strachu. Zginął w Berlinie. Odjeżdżając potem do kawalerii - formowałem pierwszą brygadę. Musiałem go zostawić. Otrzymał go major Dąbrowski. Więcej go nie zobaczyłem. W kawalerii ogromnie za nim tęskniłem i jeszcze raz wybrałem sobie ciemnego kasztana. Na terenach polskich duży był wybór dobrych koni kawaleryjskich, ale wtedy jako zastępca dowódcy brygady jeździłem willysem.
W marcu 1944, jako były ułan z 5 Pułku Ułanów wojny 1920 roku, znający konie, trafia w Trościańcu na Ukrainie do 1 Samodzielnej Brygady Kawalerii. Rotmistrz. Zastępca Dowódcy Brygady. Dzieli jej życie i walki na Przyczółku Warecko-Magnuszewskim W styczniu 1945 roku ułani przekraczają Wisłę naprzeciwko Służewca i wkraczają na tereny Torów Wyścigów Konnych. 1 marca szarżują pod Borujskiem na Wale Pomorskim. W kwietniu dochodzą do przedmieść Berlina i Łaby. Stanisław Arkuszewski w stopniu pułkownika zostaje zastępcą 1 Warszawskiej Dywizji Kawalerii. Służy w niej do marca 1947, kiedy Dywizję rozwiązano, a w lecie tegoż roku pułkownik Stanisław Arkuszewski zostaje przeniesiony do rezerwy. Miał zaledwie czterdzieści pięć lat. Od połowy 1947 roku jest dyrektorem Państwowych Zakładów Chowu Koni. Od lipca 1948 roku dyrektorem Działu Hodowli Koni przy Generalnej Dyrekcji Państwowych Nieruchomości Ziemskich. Od 1 lipca 1951 do 1 września 1952 roku kieruje Centralnym Zarządem Hodowli Koni i od tego samego dnia do 1956 roku był dyrektorem Państwowych Torów Wyścigów Konnych.
Chociaż nie pracował w państwowych stadninach i stadach, zrobił dla polskiej hodowli więcej niż niejeden hodowca zaglądający codziennie do stajen. Bronił hodowców gnębionych przez władze partyjne. Potrafił wejść do Urzędu Bezpieczeństwa, położyć na stole pistolet i żądać uwolnienia z aresztów dyrektorów, ich zastępców. Występował przeciwko likwidacji koni, ograniczaniu polskiej hodowli. Sprawił, że we Wrocławiu odbudowano i uruchomiono Tor Wyścigowy, na którym biegały w wyścigach płotowych i płaskich konie półkrwi. Jego zasługą było unowocześnienie Toru Wyścigowego w Sopocie i na Służewcu. Do 1957 roku pułkownik Arkuszewski był prezydentem Międzynarodowego Kongresu do spraw Hodowli i Prób Dzielności Koni. Odesłany przedwcześnie na emeryturę, rozżalony na władze partyjne i państwowe nigdy nie tracił kontaktu z polskimi hodowcami, którzy go cenili za życia i po śmierci. Na spotkaniu 15 grudnia 1979 roku w Państwowym Stadzie Ogierów w Bogusławicach z hodowcami, oficerami kawalerii - tej z II Rzeczpospolitej i tej z Warszawskiej Dywizji Kawalerii dowodzonej przez generała brygady Ksawerego Floryanowicza - hołd pułkownikowi złożył dyrektor Andrzej Osadziński. W Stadzie Ogierów w Bogusławicach pułkownik Stanisław Arkuszewski, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, był przyjmowany z honorami z okazji ukończenia 80 lat swojego, wypełnionego służbą Polsce, życia.
O tym jak walczył po zostaniu dyrektorem naczelnym Państwowych Zakładów Hodowli Koni napisał. W Łabie poiliśmy nasze konie. . Braki i spustoszenia wojenne wszędzie dawały o sobie znać a w szczególności w hodowli koni. Szybko skompletowałem sztab znanych koniarzy jak doktor Henryk Harland, inżynier Stanisław Schuch, profesor Witold Pruski, profesor Jan Grabowski, inżynier Tadeusz Marchowiecki, inżynier Stanisław Hay, inżynier Adam Sosnowski, inżynier Markowicz, doktor Stanisław Kurowski, inżynier Bronisław Walicki, inżynier Zdzisław Hroboni, inżynier Andrzej Krzyształowicz, Bolesław Orłoś.Dzięki temu, że zostałem dyrektorem Państwowych Zakładów Chowu Koni mogłem zatrudnić wielu byłych kawalerzystów w hodowli zarodowej. Niektórzy jak Jerzy Jaworski, Marek Roszczynialski.. W Kozienicach znalazł się ogier Aquino, jeden z najlepszych reproduktorów hodowli pełnej krwi w Polsce..
W latach 1946 - 1950 panowała jakaś choroba "anty-końska". Wielu poważnych ludzi uważało, że kto broni konia, ten hamuje rozwój socjalizmu. Nawet mnie zaczęto posądzać o to, że się we mnie krew szlachecka odrodziła. Zawsze broniłem aktywu hodowlanego. Broniłem ludzi niesłusznie oskarżanych. Nie cofałem się przed wysuwaniem ich na wyższe stanowiska. Wprowadziłem na mundury służby hodowlanej proporczyki żółtego koloru, symbol kawaleryjski. W roku 1957 odszedłem na rentę z tytułem "Szczególnie zasłużony dla PRL". Ciężko mi było po dziesięciu latach pracy hodowlanej i organizacyjnej rozstawać się z końmi. Byłem jeszcze w sile wieku.

Marian
Babirecki

Marian Babirecki, Olimpijczyk. Mistrz Europy w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Jeździec. Trener. Hodowca. Urodził się 19 stycznia 1933 roku w Hnidawie, województwo tarnopolskie. Zginął tragicznie 5 czerwca 1980 roku podczas polowania podwodnego koło Hawany w wodach Atlantyku. Pochowany w Mielcu. Ojciec Stanisław. Matka Stanisława z domu Długosz. Siostra Ewa. Żony Romana z domu Orłowska i Krystyna z domu Biernacka. Absolwent Wyższej Szkoły Rolniczej w Poznaniu - Technologia Drewna, Wyższej Szkoły Rolniczej we Wrocławiu - Wydział Zootechniki. Zawodnik Unii i Ludowego Zrzeszenia Sportowego Pionier w Poznaniu, LZS Partynice we Wrocławiu, LZS Cwał w Poznaniu, LZS Moszna, Kwidzyn, Centralnego Wojskowego Klubu Legia. W Olympic Games 1960, Squaw Valley - Rome, książce napisanej przez Haralda Lechenperga, wydanej w 1960 roku w Nowym Jorku, Londynie i Monachium, ze wstępem Avery Brundage'a, prezydenta Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, całostronicowe zdjęcia z polskich zawodników ma tylko jeden - Marian Babirecki na koniu Volt w crossie Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego.
Od Igrzysk Olimpijskich w Rzymie upłynęło w 2008 roku ponad pół wieku, a Marian Babirecki i Volt są jakby żywi. Marian Babirecki jest dzieckiem, które w 1939 roku przeżyło bombardowanie Lwowa przez niemieckie Dorniery i Heinkle. Pod bombami zginęła matka. On był ranny, ale z siostrą Ewą, bliźniaczką, przeżył. Wyszedł cało, lecz z naruszoną psychiką dziecka wojny.
- Mimo to, powiedział Jan Dutczak w czerwcu 2003 roku w Stadzie Ogierów w Gnieźnie, jeździec, zootechnik, nauczyciel jeździectwa, był człowiekiem wesołym, duszą towarzystwa. Widziałem go na zawodach w Gnieźnie. Potem jak przyjeżdżał do rodziny. Podobał mi się jego głęboki dosiad. Głęboki, zdecydowany, rzadko spotykany. Chciał wrócić z Kuby. Pisał listy do rodziców w Mielcu. Myśleli, że na starość będą mieli w nim podporę. Dwa tygodnie przed jego przyjazdem dowiedzieli się, że zginął. Leży w grobowcu rodzinnym w Mielcu. Z repatriantami z Kresów Wschodnich, z rodziną, Marian Babirecki mieszkał najpierw w Złoczowie pod Kłodzkiem, a potem w Gnieźnie. W 1955 roku ukończył studia w Wyższej Szkole Rolniczej w Poznaniu na Wydziale Technologii Drewna, a w 1966 roku zootechnikę w Wyższej Szkole Rolniczej we Wrocławiu.
Konno zaczął jeździć w Gnieźnie, gdzie był uczniem Gimnazjum i Liceum imienia króla Bolesława Chrobrego. Jeździł na tym samym koniu co i Czesław Matławski, na Litworze, a instruktorem był dla niego Jerzy Grabowski, po latach dyrektor Stada Ogierów w Kwidzynie. Od dwunastego do czternastego września 1952 roku wystartował w Poznaniu do jednych z pierwszych swoich zawodów w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego na klaczy Bonetta i był pierwszy. W lutym 1953 roku w Poznaniu ukończył pierwszy po II wojnie światowej Kurs Unifikacyjny Instruktorów Jeździectwa. Z działaczy, hodowców,jeźdźców byli na nim Ireneusz Napierała, Romana Orłowska, Wanda Bortkiewicz, Władysław Byszewski, Kazimierz Stawiński, Jerzy Grabowski, Jan Kruk, Czesław Matławski, Kazimierz Guziuk, Władysław Zinko, Jerzy Sas-Jaworski, Stanisław Przybylak, Andrzej Osadziński, Wojciech Nosarzewski, Walenty Niedbalski, Wojciech Zbanyszek, Antoni Mann. O tym, jak współpracować z koniem opowiadał major Leon Kon, legenda polskiego jeździectwa, a kierował zgromadzeniem major Jarosław Suchorski, który był długo trenerem Mariana Babireckiego i jego przyjacielem.
Sportowe losy najwszechstronniejszego, obok Andrzeja Orłosia, polskiego jeźdźca, który występował z powodzeniem zarówno w Ujeżdżeniu, Skokach przez Przeszkody, Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego, jak i wyścigach przeszkodowych z Wielką Pardubicką włącznie.

Igrzyska Olimpijskie

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Rzym 25 sierpnia - 11 września 1960 - ósme miejsce na Volcie. Drużyna - Andrzej Orłoś na Klarysie, Andrzej Kobyliński na Wolborzu, Marek Roszczynialski na Wizmie nie została sklasyfikowana z powodu wycofania się Kobylińskiego i Roszczynialskiego na crossie.

Mistrzostwa Europy

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Harewood, Anglia 2 - 5 września 1959 - czwarte miejsce na Volcie wspólnie z Andrzejem Kobylińskim na Wolborzu, Andrzejem Orłosiem na Krokoszu, Markiem Roszczynialskim na Ariolu. Moskwa, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich 7 - 12 września 1965 - złoty medal na Volcie. Drużyna - Jan Kowalczyk na Elbie, Zbigniew Ciesielski na Skoku, Andrzej Orłoś na Dysprozie nie została sklasyfikowana z powodu wycofania się Kowalczyka i Orłosia na crossie.

Punchestown, Irlandia 25 - 28 sierpnia 1967 - nie ukończył crossu na Bałaganie tak samo jak Marek Małecki na Wewendzie, Piotr Milbrat na Babilonie. Zbigniew Madejczyk na Winicjuszu, i był dwudziesty piąty, Wojciech Mickunas na Dżemili był dwudziesty szósty.

Mistrzostwa Polski

W Ujeżdżeniu:

Wrocław 6 - 7 października 1960 - złoty medal
na Volcie.
Koszalin 8 - 16 września 1961 - srebrny medal
na Dysprozie.
Olsztyn 22 - 26 sierpnia 1962 - złoty medal
na Dysprozie.
Gniezno 15 - 18 października 1964 - złoty
medal na Volcie.
Gniezno 22 - 26 września 1965 - brązowy
medal na Volcie.
Gniezno 23 - 25 września 1966 - srebrny medal
na Volcie.
Radom 24 - 26 października 1967 - brązowy
medal na Grigoriju.

W Skokach przez Przeszkody:

Poznań 2 - 5 października 1958 - brązowy medal
na Ekspresji.
Poznań 2 - 3 października 1959 - złoty medal
na Don Hubertusie.

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Poczdam, Niemiecka Republika Demokratyczna 29 września - 2 października 1961 - srebrny medal
na Krokoszu.

W tych dniach odbywał się w Poczdamie Międzynarodowy Konkurs Konia Wierzchowego i wyniki Polaków zostały uznane jako Mistrzostwa Polski. Oprócz Babireckiego, medale zdobyli Andrzej Kobyliński na Tyrasie, złoty, i Stefan Pękala na Gafme.
Łobez 11 - 14 października 1962 - złoty medal
na Krokoszu.
Łobez 14 - 18 października 1964 - złoty medal
na Volcie.

Konie pokryły się pianą już po półgodzinnej jeździe. Zanim spróbowaliśmy galopu. Ale też, kiedy podzwrotnikowe słońce wchodzi w południe, w pole się nie wyrusza. Miejsce koni jest w stajniach albo pod gałęziami drzew mangomachaguya, figusów i wszelkich palm. Siodło jednak wrzucono zwierzakom na grzbiet, brzuchy ściągnięto popręgami i wyprowadzono w oślepiające światło. Tylko wytrenowany koń mógł przebiec dwadzieścia kilometrów pod olimpijczykiem, mistrzem Europy w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego Marianem Babireckim i pod dziennikarzem, który uparł się wszystkiego na Kubie dotknąć, wszystko sprawdzić, powąchać i prawie polizać. Gdy koniom trzeba już było popuścić wodze i dać odsapnąć, Marian zaczął mówić. Pomysł był prawie zwariowany, romantycznie rewolucyjny. W błyskawicznym tempie zaplanowaliśmy i dźwignęliśmy pod dach nowoczesne stajnie, siodlarnie, budynki gospodarcze. Hotelik dla jeźdźców. Na wzgórzu, tam gdzie jest większy przewiew, stworzyliśmy padoki, hipodrom, na równinie tor steeplowy, w korycie rzeki, wśród drzew, rozmieściliśmy sztuczne przeszkody dla crossu. Na Kubie spotykałem konie bardzo różne. Nawet argentyńskie sprzed rewolucji Fidela Castro. Te konie przydały się do poprawnego ujeżdżenia, nie skakania, bo były już popsute. Sytuację miałem idealną, gdyż poruszałem się w terenie dziewiczym. Nie musieliśmy się spieszyć. Czas mieliśmy nieograniczony żadnymi zawodami, mistrzostwami, olimpiadami. Pracowaliśmy systematycznie. Ujeżdżaliśmy konie lepiej niż w Polsce. Moje najlepsze konie Congruilio, Franguinito są skoczkami, a ja, mistrz i zwolennik Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, wciąż myślę o pełnej jeździe, a nie fruwaniu nad sztywno ustawionymi przeszkodami. Musiałem jednak czekać na konie. Stare wzięte z toru wyścigowego były kłębkiem nerwów, miały pozrywane nogi. Narybek ze stajni był urodziwy nadzwyczaj, czysta krew angielska. Konie ujeżdżaliśmy starannie zdając sobie sprawą, że każdy, nawet najdrobniejszy błąd zemści się srodze na zawodach. Pierwsze Wszechstronne Konkursy Konia Wierzchowego mieliśmy w maju 1973 roku były wielkim sukcesem. Przede wszystkim koni. Wybitnym koniem Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego jest Hippico. W Europie byłby sensacją. Gdybym mógł, to zabrałbym go ze sobą do Polski. W terenie zachowuje się idealnie. Jest jednocześnie zrównoważony i odważny. Szybki i silny. Ma prawo pod dobrym jeźdźcem zdobyć mistrzostwo olimpijskie. Dla Hippico nie ma sytuacji bez wyjścia. Przysięgam, że gdybyś chciał zostać w tamtym bagnie, to Hippico by na to nie pozwolił. W ujeżdżeniu zachowuje się idealnie, w steeplu jest niedościgniony, na czworoboku czuje się jak w stajni przy pełnym żłobie. A cross? Obydwaj mieliśmy przed sekundą jego próbki. Do tego Hippico ma niesłychaną potęgę skoku. Z równym powodzeniem może być wukakawistą, jak i skoczkiem. Nigdy nie miałem możliwości, jako zawodnik i miłośnik koni, spotkać równie inteligentnego i dobrego zwierzęcia. Hippico depcze po piętach inny ogier - El Libre. Koń o odmiennym charakterze. Hippico jest koniem surowym, o liniach trochę ordynarnych, ale za to stalowych mięśniach. El Libre jest koniem urodziwym. Skacze fenomenalnie i też jest nie do zdarcia w terenie. Bardzo ciekawe koleje życia przechodził Brusco. W tłumaczeniu oznacza, że jest taki jakiś niewydarzony. Tak. Brusco to niewydarzony. Na początku czasami wyłamywał przed przeszkodą. Czasami, nad urwiskiem, w terenie, w rzece pochylał grzbiet i wyrzucał jeźdźca z siodła. Każdego. Nikt mu się nie oparł. Niewydarzony jest stworzeniem dowcipnym, z dużym poczuciem humoru. Brusco nie znosił rowu z wodą. Może dlatego, że jako źrebak o mały figiel w nim się nie utopił. Niewydarzonym koniem pozostałby pewnie do końca, gdyby nie trafił na jeźdźca, który się w nim zakochał, a że miał mocną rękę, doprowadził Brusco do klasy mistrzowskiej. Jest w tym odrobina i mojej zasługi, gdyż zrozumiałem konia lepiej niż inni. A wiesz, jak to się stało? Kiedyś ogarnęła mnie tęsknota za krajem, za kolegami, za naszymi lasami. Osiodłałem Brusco o północy i pojechałem pod czarną machaguyę. Byłem sam. W oddali wyły kojoty. Niebo drżało od gwiazd. Byłem samotny i nieszczęśliwy. Nagle usłyszałem, że ktoś mówi do mnie po polsku. Włosy ze strachu uniosły sombrero. Poderwałem się jak rażony uderzeniem szpicruty. Wokół żywej duszy. I znowu głos, pieszczotliwy, serdeczny. Patrzę na Brusco, a ten rozchyla wargi i mówi: - Nie bój się! To ja tak gadam, ja Niewydarzony. Jest mi smutno, bo nikt mnie nie kocha. Zrób coś, błagam. Jesteś przecież moim trenerem, z dalekiego kraju. Znasz wszystkie konie świata i znasz ludzi. Znajdź kogoś, kto by mnie polubił! El Hombre podniósł niespokojnie głowę, Hippico zarżał. Spojrzałem na Mariana Babireckiego. Siedział w siodle zamyślony. Pewnie planował swój niedaleki powrót do domu. Zerknąłem do góry i przez chwilę wydawało mi się, że za krzywymi gałęziami machaguy błysnęło czyjeś wielkie, drwiące oko. Spięliśmy konie i już po godzinie siedzieliśmy w małym pokoiku Babireckiego, w szkole jeździeckiej założonej przez niespokojnego Polaka marzącego o powrocie do Polski i o takim samym ośrodku jeździeckim, jaki miał w Hawanie, w kraju nad Wisłą. Marian Babirecki przyleciał do Warszawy. Znalazł przystanek w Ośrodku Jeździeckim swojego byłego klubu Legia w Starej Miłosnej. Nie zagrzał w niej długo. Zimna w Polsce nie wytrzymała jego żona. Wrócił na Kubę. Prowadził interesy związane z drewnem. Był przecież z wykształcenia technologiem drewna. Trenował w Hawanie znów swoje konie, a, kiedy zaplanował ostatecznie przyjazd do kraju, wybrał się na polowanie z kuszą. Było to trzy tygodnie przed rozstaniem z Kubą. Z fal Atlantyku żywy nie wypłynął.
W życiu jeździł na różnych koniach. Bonetta, klacz pełnej krwi, gniada. Brave Indian, pełnej krwi, gniady. Brest pełnej krwi, kasztan. Don Hubertus, rasy Wielkopolskiej, gniady. Ekspresja, angloarabka, rasy Małopolskiej, klacz kasztanka. Labor, pełnej krwi, siwy. Ukami, pełnej krwi, skarogniady, Dysproz, rasy Wielkopolskiej, gniady. Krokosz rasy Wielkopolskiej, skarogniady. Koni było więcej. Sławę przyniósł mu Volt. Volt, siwy, urodził się w Stadninie Koni w Liskach w 1953 roku Ojciec Polarstern półkrwi angielskiej rasy Trakeńskiej. Matka Wenus półkrwi angielskiej rasy Wschodniopruskiej. Najpierw był ogierem. Potem, by mógł startować, został pozbawiony męskości. Jeździł na nim Marian Kowalczyk. Trafił w końcu do Babireckiego, który rozwinął w nim wrodzone stalowe mięśnie, niezwykłą wytrzymałość, odwagę, odporność na ból wszystkich konkurencji jeździeckich. W Mistrzostwach Europy w Moskwie przeszedł cross i skoki przez przeszkody wspaniale, bez zatrzymań, wahań, strąceń. Z nim potwierdził się pogląd hodowcy magistra inżyniera Ludwika Pietrzyka ze Stadniny Koni w Rzecznej, że konie pochodzące z Prus Wschodnich, z Królewskiej Stadniny, były dobre nie tylko w dalekich pochodach wojskowych Rzeszy Niemieckiej, ale i w sporcie. O Marianie Babireckim, jeźdźcu, jego towarzysz i przeciwnik inżynier Andrzej Orłoś powiedział: "Był jeźdźcem i człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji. Odważny, błyskotliwy. Jeździliśmy razem". W 1973 roku na Kubie Marian Babirecki powiedział o koniach i ludziach tak: - Konie, z którymi pracowałem w życiu, wyrosły na dzielnych, można by rzec, ludzi. Jedziesz na jednym z nich. Nazywa się El Hombre, czyli Człowiek.

Michał
Gutowski

Michał Gutowski, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, dwa razy, Krzyża Walecznych, pięć razy. Złoty Krzyż Zasługi z Mieczami. Legia Honorowa, Croix de Guerre, La Guerre 1939 - 1945 Avec Barrette France, Francja. The Legion of Merit Degree of Legionnaire, Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Olimpijczyk. Jeździec. Trener. Honorowy członek Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 14 września 1910 roku w Maciszewicach. Powiat Kalisz, zabór pruski. Zmarł 23 sierpnia 2006 roku w Warszawie. Leży na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Ojciec Bronisław Mieczysław. Matka Maria Elżbieta z domu Jażdżewska. Siostra Maria. Bracia Andrzej, Mieczysław, Wojciech, Zbigniew. Żona Zofia Maria Elżbieta z domu Skarżyńska. Synowie Marek i Piotr. Absolwent Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. Żołnierz 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia Króla Bolesława Chrobrego, 10 Pułku Strzelców Konnych, 2 Pułku Pancernego. Pułkownik Wojska Polskiego. Generał brygady w stanie spoczynku. 9 września 1939 roku Bitwa nad Bzurą, Armii Poznań i Pomorze. Bój 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich o Walewice. Rotmistrz Michał Gutowski, dowódca 1 szwadronu, ranny, staje przed dowódcą Pułku, pułkownikiem Ignacym Kowalczewskim, Kawalerem Orderu Wojennego Virtuti Militari.
W lutym 2004 roku w Warszawie generał Michał Gutowski powiedział: - Czekałem na pochwały. Byłem pokrwawiony. Ranny. Po zastrzyku pułkownik Kowalczewski najpierw mnie opieprzył. - Tak się nie walczy - krzyczał. Do dupy z pańską szarżą. Trzech oficerów poległych, osiemnastu ułanów, trzydziestu jeden rannych. To ci mi bohater!
Mój szwadron nacierał cztery razy. Rzucaliśmy granaty. Walka wręcz na bagnety. Dziesiątego września Niemcy zostali rozbici. Tam dostałem pierwszy Order Wojenny Virtuti Militari. 19 października 1932 roku pułkownik Kowalczewski w ocenie oficerów, tak napisał o rotmistrzu Gutowskim:
"Jest to oficer o bardzo żywym temperamencie, o charakterze gwałtownym, impulsywnym. Przy tym czupurny i zawzięty. Po prostu chorobliwie ambitny. Bardzo zdolny. Inteligentny. Przedstawia sobą idealny typ dowódcy szwadronu kawalerii. Na wojnę pójdzie z ogromną brawurą, wściekłą odwagą i ryzykiem. Bardzo szybko orientuje się w sytuacji bojowej, podejmuje szybko trafne decyzje. W krajowej walce, na przykład sportowej, przejawia zaciekły upór i nie zraża się niepowodzeniem. Przyjmuję go do szwadronu". Na trumnę położyli dwie czapki. Kadeta Korpusu Kadetów nr 1 Marszałka Józefa Piłsudskiego, a obok, czapkę z wężykiem generalskim. Potem powieźli ułana Michała Gutowskiego na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Wystrzały salwy honorowej żołnierzy Wojska Polskiego. Głuchy odgłos ziemi spadającej na trumnę, z człowiekiem, który dla polskiego jeździectwa stał się symbolem. Był sierpień 2006 roku. Z Michałem Gutowskim spędziłem od 2002 roku trochę czasu. Taśma magnetofonowa zapisywała jego słowa w mieszkaniu przy Oleandrów w Warszawie, słuchałem wyrywanych zdań w gmachu Naczelnej Organizacji Technicznej przy ulicy Tadeusza Czackiego, na zawodach Militari w Starej Miłosnej, na poznańskiej Woli, w Białym Borze podczas startów jeźdźców Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, w Łącku na Mistrzostwach Polski w Skokach przez Przeszkody, a najdłużej w Toronto, w Kanadzie w 1993 roku. Z tysięcy słów przedstawiam tylko parę suchych, żołnierskich faktów. Bez upiększeń, bo tego by nie chciał rotmistrz, pan Michał.
Rok 1920. Ojciec, Bronisław Mieczysław, wsiadł na konia. Z nim synowie, Andrzej i Michał, dosiedli kuców. Razem byli ochotnicy, ziemianie, urzędnik Stanisław Kowalski. Piętnaście koni. Wszyscy mieli walczyć w szeregach zapasowego 215 Pułku Ułanów Poznańskich z bolszewikami, którzy ciągnęli na Warszawę. Mali Gutowscy byli w mundurach. Bić się wyruszył ostatecznie Bronisław Gutowski z 26 Pułku Ułanów Wielkopolskich dowodzonych przez majora Ignacego hrabiego Mielżyńskiego. Później do tej nazwy dodano imienia Hetmana Wielkiego Litewskiego Jana Karola Chodkiewicza. Rok 1923. Zostaje kadetem w 1 Korpusie Kadetów we Lwowie. Był w nim już starszy o dwa lata brat Andrzej. Został kadetem także dlatego, że w domu, poza patriotyzmem, nie było pieniędzy, by kształcić dzieci. Rok 1928. Po zdanej maturze idzie do Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. Rodzina mieszka w nabytym mająteczku w Jasionej w powiat Sieradz. Rok 1930. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych, zostaje podporucznikiem 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich w Lesznie Wielkopolskim. W 1939 roku pułk otrzymał imię Króla Bolesława Chrobrego. Rok 1934. W barwach 17 Pułku Ułanów zdobywa indywidualnie i zespołowo na koniu Pilica Mistrzostwo Konne Wojska Polskiego Militari. Razem z nim startowali: porucznik Stanisław Czerniawski na Walnym - poległ jako dowódca szwadronu we wrześniu 1939 roku pod Walewicami w Bitwie nad Bzurą, porucznik Romuald Dowbór, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, żołnierz września, 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka, dowódca 24 Pułku Ułanów motoryzowanych, porucznik Piotr Laskowski, we wrześniu 1939 rotmistrz, dowódca szwadronu ciężkich karabinów maszynowych strzelających pod Walewicami. Rok 1934 obfitował w ważne zawody jeźdźca. W Centralnych Zawodach w Warszawie, w dniach 1 - 12 czerwca w Konkursie Otwarcia imienia Szefa Sztabu Głównego zwyciężył bez strąceń na Warszawiance. Wystąpił na Warszawiance w Pucharze Narodów z majorem Lewickim na Kikimorze, kapitanem Franciszkiem Mrowcem na Moskalu, kapitanem Zygmuntem Rucińskim na Roksanie. Z Francuzami zajęli drugie miejsce, ustępując Niemcom. W końcu czerwca pojechał razem z Hanum, Warszawianką do Akwizgranu, w którym polscy jeźdźcy wystąpili pierwszy raz. Kierownikiem zespołu był pułkownik Aleksander Pragłowski, dowódca 17 Pułku Ułanów i właściciel Warszawianki. W trudnym konkursie o Puchar Hindenburga był trzeci na Ładzie z porucznikiem Pohoreckim na Savannah, kapitanem Mrowcem na Moskalu, kapitanem Rucińskim na Roksanie. W sierpniu i wrześniu skakał w Rydze, stolicy Łotwy, w poważnych zawodach z klaczami Hanum, Warszawianką, Trawiatą. Zajmował drugie i trzeci miejsca. Tam miał w konkursie szybkości, o Nagrodę Głównodowodzącego Armią Łotewską, upadek z Trawiatą, ale mimo to występował. Rok 1935. W czerwcu razem z Warszawianką, Trawiatą i Znachorem wystąpił w Lucernie i Spaa. W Pucharze Narodów w Belgii był z Warszawianką pierwszy wspólnie z rotmistrzem Szoslandem na Mylordzie, porucznikiem Komorowskim na Wizji, porucznikiem Mossakowskim na Wenecji. Nie miał strąceń.
Rok 1936. Igrzyska Olimpijskie w Berlinie. Porucznik Michał Gutowski jest w Grupie Olimpijskiej w Centrum Wykształcenia Kawalerzystów. Na samym początku, w styczniu po wypadku - złamana kość udowa, zgnieciona klatka piersiowa, pęknięta czaszka, leżał przez trzy miesiące w szpitalu. Wrócił do treningu. Miał do zajęć Warszawiankę, Hanum i Znachora. W Centralnych Zawodach w czerwcu w Łazienkach w Konkursie Otwarcia był na Trawiacie trzeci, w Konkursie Szybkości imienia Fryderyka Jurjewicza trzeci na Warszawiance, w Pucharze Narodów z całą drużyną trzeci na Warszawiance. Prezydent Polski profesor Ignacy Mościcki obserwował skakanie porucznika Stanisława Czerniawskiego na Dionie, Gutowskiego na Warszawiance, rotmistrza Tadeusza Sokołowskiego na Zbiegu, majora Wilhelma Lewickiego na Dunkanie. Przeszkody były od stu trzydziestu do stu sześćdziesięciu centymetrów wysokości. Po pierwszym nawrocie Polacy prowadzili. W drugim zwycięstwo zaprzepaścił Dunkan majora Lewickiego, bo miał trzy zrzutki. Berlin. Sierpień. Igrzyska Olimpijskie. Szef ekipy skoczków występujących w Pucharze Narodów, major Adam Królikiewicz z Centrum Wyszkolenia Kawalerii, miał do dyspozycji Michała Gutowskiego na Warszawiance, Tadeusza Sokołowskiego na Zbiegu i Janusza Komorowskiego na Dunkanie. Tylko on ukończył konkurs. Przed startem na Warszawiance usłyszał polecenie trenera majora Królikiewicza, który widział upadek z konia japońskiego jeźdźca. "Michał! Na rany boskie, jedź wolno!". Pojechał za wolno. Musiał pokonać dwadzieścia przeszkód: trzy na sto trzydzieści, siedem na sto czterdzieści, cztery na sto pięćdziesiąt i tyle samo na sto sześćdziesiąt centymetrów. Skakali jeźdźcy z osiemnastu krajów w trzyosobowych zespołach. Michał Gutowski pokonał czysto jedenaście przeszkód. Potem na rozkaz zwolnił tempo. Na dwunastej Warszawianka wpadła nogami do wody, na trzynastej też barierze z wodą odmówiła posłuszeństwa.
W sześćdziesiąt pięć lat po tamtym starcie, generał Michał Gutowski powiedział: - Do końca życia będę słyszał krzyk majora Królikiewicza.
"Michał jedź wolno!". Po Igrzyskach zdobył we wrześniu na Łotwie Nagrodę Rygi z porucznikiem Januszem Komorowskim na Dunkanie, rotmistrzem Tadeuszem Sokołowskim na Zbiegu, rotmistrzem SeSewerynem Kuleszą na Zefirze. Wrócił do 17 Pułku Ułanów, do swojego szwadronu. Wielki sport w skakaniu był za nim. Warszawianka była cierpiąca. Skakała gorzej. Dobre były tylko Hanum i Trawiata. Skakał na nich, ale był już na własne żądanie poza Grupą Olimpijską. Więcej czasu poświęcał szkoleniu ułanów. Jeszcze nie wiedział, że zbliża się wojna.

Igrzyska Olimpijskie

  Berlin 1 - 16 sierpnia 1936 - Indywidualny Konkurs Skoków i Puchar Narodów - nie ukończył konkursów na Warszawiance.

Rok 1937. W Centralnych Zawodach w Warszawie w Łazienkach od 29 maja do 7 czerwca.

W Konkursie Otwarcia porucznik Gutowski był drugi na Warszawiance. W Konkursie Pożegnania drugi na Trawiacie. W Poznaniu, w październiku, był pierwszy w Konkursie Skoków przez Przeszkody na Znachorze.
W 2002 roku w Warszawie generał Michał Gutowski powiedział: - Końmi, które zdobyły moje serce były Warszawianka, w naszym pułku była koniem służbowym, następnie pułkownika Pragłowskiego i oficera kontraktowego Gruzina Bakardze. Od niego Warszawiankę kupiłem ja. Miała doskonałe pochodzenie po Ritterspornie pełnej krwi i Nadziei urodzona w 1926 roku. Była moją nadzieją olimpijską w Berlinie. Po tym, co powiedział major Królikiewicz, jeździec i trener bardzo dobry, przytrzymałem Warszawiankę, wybiłem ją z tempa, na trzynastej przeszkodzie będącej kombinacją i klacz nie mogła skoczyć ostatniego członu. Pierwszy raz Warszawianka zatrzymała się na przeszkodzie. Nieprawda, że nie lubiła przeszkód z wodą. Nie mogłem w to, co się stało uwierzyć. Byłem zdruzgotany. Położyłem w Pucharze Narodów drużynę i moja rozpacz nie miała granic. Nic nie widziałem, nic nie słyszałem. Dla mnie Olimpiada się skończyła. Poza Warszawianką skakałem na Hanum. Warszawianka miała sto sześćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. Hanum ze sto czterdzieści siedem. Była jak kuc. W Pułku się ze mnie śmiali. Była dla nich kozą. Luzak powiedział, że czegoś takiego nie może panu porucznikowi prowadzić. Była odważna. Skakałem na niej po dwa metry. Była wielka tak samo jak Drobnica Jana Kowalczyka. Siedziałem na niej na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku. Koniem, na którym mi się jeździło, był Znachor. Wygrałem na nim Mistrzostwo Armii w Hrubieszowie w 1934 roku. Bardzo ładny. Gniady. Nieduży. Elastyczny. Trudny. Zabrali mi go pod dowódcę pułku. Trawiata hodowli Chłapowskiego w Wielkopolsce była kupiona jako koń wojskowy. Miałem ją dziewięć lat. Wyrobiła się na wspaniałego, międzynarodowego skoczka. Gniada. Z bardzo długim krzyżem. Ładny ruch. Ostra jak piorun. Nigdy nie wyłamała ze mną przeszkody. Przed rokiem 1939 kupiłem innego konia. Nazywał się Dziryt. W konkursach dla młodych koni zwyciężył dwanaście razy. Fenomenalny. Byłem na nim na kursie dowódców szwadronów. W Gdyni w Zawodach Polskiego Morza jechałem na nim w sierpniu. Potem pokłusował na wojnę 1939 roku. Zginął pode mną. Rok 1939. Wojna.
Walkę rozpoczął z Niemcami od granicy koło Zbąszyna. Razem z całym Pułkiem Ułanów Wielkopolskich, Armią Poznań szedł w stronę Warszawy. Do najcięższego boju o Walewice. Na wojnę wyruszył i ojciec. W 1920 roku bił się z zagonami Gaj Chana. Powiedział, że, kiedy synowie walczą, to nie będzie siedział w domu. Był w taborach w Ośrodku Zapasowym Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w Kraśniku. Porucznik Bronisław Mieczysław Gutowski znalazł się w obozie jenieckim w Starobielsku i wiosną 1940 roku zamordowany w Charkowie. Zginął jako jedyny z całej rodziny. Andrzej, brat, absolwent Wydziału Rolniczego na Uniwersytecie Poznańskim był w 1939 roku dowódcą plutonu w 29 Pułku Strzelców Kaniowskich w 25 Kaliskiej Dywizji Piechoty Armii Poznań. Bitwa nad Bzurą, obrona Warszawy. Niewola. Po wyjściu z obozu oficer 2 Pułku Pancernego, którym dowodził major Michał Gutowski w 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Zbigniew, absolwent Korpusu Kadetów 2 w Rawiczu, Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, jeździec, po szkole pilotażu w 3 Pułku Lotniczym w Poznaniu. Ewakuowany we wrześniu 1939 do Rumunii, gdzie lotnicy mieli dostać francuskie samoloty. Latał we Francji, po jej klęsce przepłynął do Anglii. Służył w lotnictwie bombowym. Zestrzelony koło Hamburga przy końcu 1941 roku Miał połamane nogi. Niemcy go nie odnaleźli. Groziła mu śmierć na polu żyta. Znalazł go kolega z Korpusu Kadetów, Władysław Falkowski, uciekinier z oflagu. Zrezygnował z dalszej ucieczki. Zaniósł do oflagu. Po wyzwoleniu znalazł się w Montrealu w Kanadzie. Wojciech Gutowski służył w 1 Dywizjonie Artylerii Konnej imienia generała Józefa Bema. Jeździec.
Z pola walki pod Walewicami rotmistrza Michała Gutowskiego zawieziono do szpitala polowego w Kutnie. Nie czekał na zajęcie miasta przez wojska niemieckie. Uciekł. Krótko widział się z bratem Andrzejem z piechoty Strzelców Kaniowskich. W nocy trafił na resztki kawalerzystów Pomorskiej Brygady. Prowadził pułkownik Jerzy Jastrzębski, absolwent Centrum Wyszkolenia Kawalerzystów w Grudziądzu, organizator jeździectwa na Pomorzu, jeździec. Po bohaterskich walkach we wrześniu Związek Walki Zbrojnej, wysłany, jako przedstawiciel organizacji Muszkieterowie, do Francji. W Anglii zastępca dowódcy 1 Brygady Kawalerii Pancernej generała Stanisława Maczka. Poleciał na Bliski Wschód. W II Korpusie Polskim komendant bazy w Teheranie. Zastępca dowódcy 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Pułkownik Jastrzębski w bitwie pod Monte Cassino stracił dwie stopy na minie. Zmarł w szpitalu w Venfaro. Kawaler dwóch Orderów Wojennych Virtuti Militari. Awansowany na generała brygady. Z pułkownikiem Jastrzębskim rotmistrz Gutowski atakował Niemców pod Izabelinem. Nie mógł dobyć szabli. Używał pistoletu. Jedną rękę miał obandażowaną na stałe. Tak chodził sześć tygodni. W pełnym rynsztunku przepłynął Wisłę pod Kozienicami. Doszedł do Kurowa. Stał na kwaterze u Jaruzelskich. Kierował się na Lwów. Nie dostał się do niewoli radzieckiej. 17 października przedostał się przez San. Mundur zdjął w majątku Kliczkowice pod Lublinem. Dojechał do domu w Jarocinie. Żona z dziećmi była już w obozie koncentracyjnym organizowanym przez Niemców dla polskich ziemian. Przedostał się do obozu. Przesłuchiwany przez niemieckiego komendanta wyznał, że był raniony przez bolszewików. Miano go rozstrzelać. Komendant był jednak jeźdźcem, znali się z zawodów. Po uwolnieniu został wyznaczony przez generała Michała Karaszewicz Tokarzewskiego komendanta Służby Zwycięstwu Polski - SZP, na kierującego SZP w okręgu Jarocin. Nie wiedział, jak się zabrać do konspiracyjnej roboty. Pojechał do Warszawy. Rok 1940. Szukał organizacji, w której mógłby walczyć. Od komunistów po endeków. Po rozmowie z Mieczysławem majorem Romanem Niedziałkowskim, we wrześniu 1939 roku dowódcą kompanii reflektorów przeciwlotniczych, komendantem Związku Walki Zbrojnej - ZWZ, Armii Krajowej obwodu Żoliborz, dotarł do Stefana Witkowskiego, komendanta organizacji zbrojnej Muszkieterowie. Nie chciał być w polityce. O niej w Muszkieterach nie było mowy.
Kiedy kazano mu zastrzelić dziewczynę, która współpracowała z Niemcami odmówił wykonania rozkazu.
- Powiedziałem, że do kobiety strzelać nie będę. Został kurierem. Dwa razy w Tatrach szedł na Słowację. Dwa tygodnie trenował na nartach w Poroninie. Jako oficer umiał już jeździć na nartach. Z ostatnim, trzecim meldunkiem SZP-AK przez Węgry, Włochy dotarł 3 maja 1940 roku Naczelnego Wodza Władysława Sikorskiego do Paryża. Służba w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej generała Maczka. Po rozpadzie Francji Anglia. Na osobiste życzenie generała Maczka obejmuje szwadron w 10 Pułku Strzelców Konnych. Rok 1941. Forfar, Szkocja, praca w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej. Działania organizacyjne. Rok 1942. Szkolenie w 1 Dywizji Pancernej w Szkocji nad rzeką Tweed, przez miasta Elso, Melrose po Peebls.
Rok 1943. Poligony w Anglii. Ćwiczenia z kanadyjską dywizją pancerną. Trening na czołgach Matylda, Churchill, Herman, Cromwell. Rok 1944. 1 sierpnia lądowanie we Francji. 8 sierpnia rozpoczęła się bitwa w okolicach Caen. Szwadron rotmistrza Michała Gutowskiego swoją szarżę wykonał na czołgach rozpoznawczych Cromwell.
W rozmowie z Michałem Gutowskim pisał o niej reporter, pisarz, Ksawery Pruszyński, strzelec w czołgu. 18 sierpnia zamyka worek z Niemcami pod Falaise. Chambois, wzgórza Mont Ormel, Maczuga, spotkanie z batalionem dywizji pancernej z 3 Armii generała Georges'a Pattona. Słynne wzgórze 113 i twarda obrona przed atakującymi pancerniakami, czołgami, uciekającej na wschód 21 dywizji niemieckiej, oddziałów SS. Jego strzelcy z 10 Pułku, dowodzonego przez majora Jana Maciejewskiego, biorą do niewoli generała Otto von Elfeldta, dowódcę 84 korpusu niemieckiego. Major Michał Gutowski częstował jeńca papierosem a ten wziął go za dowódcę całej Dywizji Pancernej. Michał Gutowski był w tym okresie dowódcą szwadronu odwodowego 10 Pułku Strzelców Konnych. Po latach, w Kanadzie, spotkali się obydwaj na przyjęciu. Tam, aroganckiemu generałowi Michał Gutowski przypomniał, że wcześniej był jego jeńcem, jeńcem polskiego żołnierza. przypomniał, że wcześniej był jego jeńcem, jeńcem polskiego żołnierza. Niemieckiej. Poddało się tam całe dowództwo twierdzy, 10 dywizji piechoty, 8 pułków artylerii, dwóch admirałów, generał, tysiąc dziewięciuset oficerów, trzydzieści dwa tysiące szeregowych, trzy krążowniki, osiemnaście okrętów podwodnych, dziewięćdziesiąt cztery działa forteczne. Major Michał Gutowski był tam jako zastępca dowódcy 2 Pułku Pancernego. Do Wilhelmshawen pierwszy wjechał jego czołg.
Z całą Dywizją Pancerną zostaje w Brytyjskiej Strefie Okupacyjnej Niemiec. Od maja do końca listopada 1947 roku Specjalnym samochodem UNRRA ściąga z Polski, z Krakowa żonę z dziećmi. Nie pozwolono mu jako oficerowi samemu po nią pojechać.
- Wróciliśmy do południowej Anglii - opowiedział w Kanadzie rotmistrz Michał Gutowski - tak kazał do siebie mówić albo po prostu panie Michale - Spotkałem tam wielu polskich oficerów, medalistów Mistrzostw Polski w jeździectwie, medalistę olimpijskiego Seweryna Kuleszę, majorów Józefa Trenkwalda, Janusza Komorowskiego, Romana Pohoreckiego. Razem zaczęliśmy trenować jeźdźców i pięcioboistów nowoczesnych, przygotowywać ich do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Konie surowe. Jazda w terenie. Miałem własnego konia, Króla Walca, syn Warszawianki, urodzony w Niemczech. Oficer, Irlandczyk, spytał, czy bym nie pojechał szkolić jeźdźców w Kanadzie. Rok 1948. Z żoną, dziećmi wylądowałem w Montrealu. Był listopad. Na miejscu okazało się, że roboty nie ma. Wyruszyliśmy do Toronto. Szedłem ulicą i zobaczyłem, jak myją samochody. Spytałem czy nie mają dla mnie pracy. Szef rzucił mi ścierkę. Siedemdziesiąt pięć centów za godzinę. Na przyjęciu dla zawodników startujących w Zawodach Międzynarodowych w Toronto, na które zostałem zaproszony, rozpoznano mnie jako jeźdźca i zaproponowano mi pracę trenera u prywatnego właściciela koni. Trenowanie koni, zawodników, starty w zawodach. Moja wiedza o trenowaniu była od majora Kazimierza Szoslanda z Centrum Wyszkolenia Kawalerzystów w Grudziądzu. Przygotowywałem zawodników do Igrzysk Olimpijskich w Helsinkach w 1952 roku. Kiedy powiedziałem, że Kanadyjczycy na Igrzyskach nie mają szans, wszystko się rozleciało. Wziąłem wtedy pracę zawodowego jeźdźca. Pięćset dolarów miesięcznie. Wygrywałem mnóstwo zawodów. Puchary i sława były dla właściciela koni. Mnie jako dżokeja noszono na rękach. Praca ciężka. Z gorączką jeździłem sześćdziesiąt koni. Starty przez przeszkody w Madison Square Garden w Nowym Jorku. Zachorowałem. Miałem zapalenie płuc. Po wyzdrowieniu, właściciel koni zaproponował mi tysiąc dolarów miesięcznie. Odmówiłem. Powiedziałem, że nigdy nie będę jeździł dla nikogo za pieniądze. Będę jeździł tylko na własnych koniach albo na tych, które dostanę do treningu. Zacząłem jeździć jako trener od miasteczka do miasteczka w całej Kanadzie, na zachód, do Pacyfiku. Założyłem pensjonat dla koni. Dwanaście koni i kuc. Pracowałem od świtu do nocy. Moja żona, która w Polsce nie zaparzyła sobie herbaty, wyrzucała ze stajni nawóz. Byłem sam. Nie należę do ludzi, którzy rozpychają się łokciami. Rok 1960. Zostałem zaproszony z wizytą do Polski przez rząd komunistyczny. W Kanadzie pracowałem w kampanii ubezpieczeniowej. Konie były dodatkiem. Zacząłem sprowadzać konie z Polski. Kupowałem je, sprzedawałem po podtrenowaniu. Konie były tylko z Polski, do jazd turystycznych. Moja żona pracowała jako robotnica w fabryce. Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Meksyku byłem doradcą kanadyjskiej drużyny, która zdobyła tam złoty medal w Pucharze Narodów.
Życie rodziny Michała Gutowskiego w Kanadzie układało się od względnej pomyślności, przez nędzę do pełnego powodzenia. Kiedy miał trochę pieniędzy, postanowił kupić trenowanego przez siebie konia. Właściciel chciał za niego tysiąc dolarów. Gutowski dawał sto, bo więcej nie miał. Właściciel zaproponował za darmo. Pułkownik nic za darmo nie chciał. Stanęło na tym, że kupił go za dolara. Po dwóch latach treningu sprzedał za sto tysięcy dolarów. Kiedy szedł z pieniędzmi do banku uczniowie, jeźdźcy, studenci powiedzieli, że tylko głupiec trzyma pieniądze w banku. Poradzili kupienie ziemi pod Toronto. Po latach ta ziemia była warta miliony. Tak stał się bogaty. Kupił dom na własność. Żona powiedziała, że nikt już jej nie wypędzi. Konie, stajnia. Pełne życie. Został sam w 1998 roku po śmierci kochanej kobiety. Zaczął coraz częściej przyjeżdżać do Polski. Kierownik wyszkolenia Polskiego Związku Jeździeckiego Marcin Szczypiorski zapraszał Michała Gutowskiego na wspólne treningi, na rozmowy, na zajęcia z młodzieżą. Rok 1999. Prezydent Rzeczpospolitej mianuje pułkownika Michała Gutowskiego generałem. Nie chciał przyjąć tego tytułu. Uważał, że w kawalerii najbardziej zaszczytnym tytułem był rotmistrz. Rok 2000. Wrócił na zawsze do Polski. Aktywny w polskim jeździectwie. Współtwórca Szwadronu Honorowego Wojska Polskiego. W 2002 roku wszedł w skład Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari, był jej sekretarzem. Przed śmiercią powiedział mi:
- Gdy w 1948 roku znalazłem się w Kanadzie, zaproponowano mi wstąpienie do kanadyjskiej armii. Odmówiłem. Powiedziałem, że byłem i jestem żołnierzem polskim.

Jan
Kowalczyk

Jan Kowalczyk, Mistrz Olimpijski w Skokach przez Przeszkody w Moskwie. Olimpijczyk na Igrzyskach Olimpijskich w Meksyku i Monachium. Mistrz Polski w Skokach przez Przeszkody. Urodził się 18 grudnia 1941 roku w Drogomyślu. Powiat Cieszyn, województwo katowickie. Ojciec Jan. Matka Jadwiga z domu Ciemała. Siostra Aleksandra. Brat Rudolf. Żona Grażyna z domu Tomeczek. Syn Marcin. Żołnierz. Starszy chorąży sztabowy Wojska Polskiego.

Igrzyska Olimpijskie

Meksyk 12 - 17 października 1968 - jedenaste miejsce w Pucharze Narodów na Bronzie wspólnie z Antonim Pacyńskim na Cirrusie, Piotrem Wawryniukiem na Popradzie.
Monachium 26 sierpnia - 11 września 1972 - dwunaste miejsce w Pucharze Narodów na Jastarni wspólnie ze Stefanem Grodzickim na Biszce, Marianem Kozickim na Bronzie, Piotrem Wawryniukiem na Popradzie.
Moskwa, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich 20 lipca - 3 sierpnia 1980 - złoty medal w Skokach przez Przeszkody na Artemorze i Prymuli. Srebrny medal w Pucharze Narodów na Artemorze wspólnie z Januszem Bobikiem na Szampanie, Wiesławem Hartmanem na Nortonie Marianem Kozickim na Bremenie.

Mistrzostwa Europy

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Moskwa 7 - 12 września 1965 - nie ukończył crossu na Elbie.

W Skokach przez Przeszkody:

Rotterdam, Holandia 15 - 19 sierpnia 1967 - czwarte - piąte miejsce na Drobnicy. W Pucharze Narodów - szóste miejsce na Roncevalu wspólnie ze Stefanem Grodzickim na Biszce, Antonim Pacyńskim na Fordonie, Marianem Kozickim na Tyrasie. Rotterdam, Holandia 15 - 17 października 1979 - dziewiąte miejsce w Pucharze Narodów na Artemorze i Radarze wspólnie z Januszem Bobikiem na Szampanie i Zygzaku, Krzysztofem Ferensteinem na Kobryniu, Wiesławem Hartmanem na Nortonie i Inwałdzie. Indywidualnie trzydziesty pierwszy. Monachium, Republika Federalna Niemiec 10 - 13 września 1981 - ósme miejsce w Pucharze Narodów na Artemorze wspólnie z Krzysztofem Ferensteinem na Kobryniu, Bohdanem Sas-Jaworskim na Bremenie. Indywidualnie dwudziesty trzeci. Hickstead, Anglia 28 - 31 lipca 1983 - dziesiąte miejsce w Pucharze Narodów na Artemorze wspólnie z Rudolfem Mrugałą na Gaudeamusie, Januszem Bobikiem na Szampanie, Wiesławem Hartmanem na Nortonie, Bohdanem Sas-Jaworskim na Bremenie. Mistrzostwa Polski

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Sieraków Wielkopolski 17 - 19 października 1958 - złoty medal na Dotti.
Sieraków Wielkopolski 6 - 9 października 1968 - złoty medal na Orbisie.

W Skokach przez Przeszkody:

Gniezno 22 - 26 września 1965 - złoty medal
na Roncevalu.
Gniezno 23 - 25 września 1966 - złoty medal
na Drobnicy.
Radom 27 września - 1 października 1967
- złoty medal na Drobnicy.
Kwidzyn 24 - 28 września 1969 - złoty medal
na Blekocie.
Olsztyn 30 września - 4 października 1970 - złoty medal
na Blekocie.
Warszawa 27 września - 1 października 1972 - srebrny medal
na Blekocie.
Warszawa 5 - 9 września 1973 - złoty medal
na Blekocie.
Warszawa 17 - 21 lipca 1974 - złoty medal
na Blekocie.
Sopot 17 - 21 września 1975 - złoty medal
na Darlecie.
Drzonków 22 - 26 lipca 1977 - złoty medal
na Darlecie.
Warszawa 27 - 30 lipca 1978 - złoty medal
na Darlecie.
Warszawa 27 - 29 sierpnia 1979 - złoty medal
na Artemorze.
Warszawa 26 - 29 września 1980 - złoty medal
na Artemorze.
Warszawa 24 - 26 lipca 1981 - złoty medal
na Artemorze.
Warszawa 23 - 25 lipca 1982 - złoty medal
na Artemorze.
Łąck 18 - 20 maja 1984 - złoty medal
na Festynie.
Łobez 13 - 15 czerwca 1986 - złoty medal na Harlemie.
  

W sierpniu 1980 roku w Moskwie bardzo dobra dziennikarka, w której sympatię do Polski wątpić nie mogę, spytała z troską: - Witold? U was zabastowki jest! Ale się nie martw. Wyślemy kilka dywizji, nawet wyborową NKWD i zrobimy z waszymi strajkami porządek. Odpowiedziałem, że Rosja od XVIII wieku dosyć wysyłała swoich żołnierzy do mojego kraju. Kiedy polski Sejm uchwalił Konstytucję 3 Maja 1771 roku, to książę Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko w wojnie rosyjsko-polskiej w 1772 roku stoczyli bitwy pod Zieleńcami w czerwcu, pod Dubienką w lipcu. Potem było Powstanie Kościuszkowskie 1794 roku i 4 listopada rzeź Pragi, dokonana przez armię rosyjską feldmarszałka Aleksandra Suworowa i śmierć generała Jakuba Jasińskiego, Powstanie Listopadowe 1831 roku i bohaterska śmierć generała Józefa Sowińskiego na Reducie Woli, Powstanie Styczniowe 1863 roku i znów setki tysięcy Polaków i Litwinów poszło na Sybir. W 1920 roku komandor Michaił Tuchaczewski, ponaglany przez Lenina, wydał słynny rozkaz: - Na Warszawu marsz! Była bitwa pod Warszawą 13 - 18 sierpnia, uderzenie Józefa Piłsudskiego 16 sierpnia znad Wieprza. Rozbicie i ucieczka Armii Czerwonej spod Warszawy, konnicy Budionnego spod Lwowa. Porażka komisarza Józefa Stalina. Bitwa nad Niemnem we wrześniu. Było wielkie zwycięstwo. Stalin tej klęski nie zapomniał. 17 września 1939 roku po porozumieniu z Hitlerem zadał Armią Czerwoną cios w plecy Polsce walczącej z Niemcami. Czwarty rozbiór Polski. Mordy w Katyniu, Charkowie, Miednoje. Zniewolenie Polski na długie lata. Wystarczy?! Dziennikarka pokiwała ze zrozumieniem głową i zaprosiła mnie na szampana w kawiarni olimpijskiego stadionu na Łużnikach. W Polsce kolejarze w Lublinie mogli przyspawać wagony jadące do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich - ZSRR, w Gdańsku już rozpoczynał się Wielki strajk. 3 sierpnia 1980 roku o godzinie 11.30 w sali Bajka hotelu Inturist przy ulicy Maksyma Gorkiego rozpoczął się koktajl misji polskiej. Przewodniczący Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Marian Renke, zaprosił działaczy, trenerów, dziennikarzy. Nie poszedłem. Nie mogłem. Nie chciałem. Liczono w Bajce zdobyte przez polskich sportowców medale - bez tego ostatniego, pięknego medalu, złotego, zdobywanego akurat przez Jana Kowalczyka z koniem Artemor, żołnierza Wojska Polskiego. Leciały w górę korki radzieckiego szampana. Byłem na stadionie na Łużnikach. W tym czasie, na wielkim stadionie imienia Lenina mieli startować Polacy na polskich koniach. Wspaniała pogoda. Lekkie obłoki. Płonie znicz olimpijski. Pełne trybuny - osiemdziesiąt tysięcy ludzi. Olimpijski konkurs skoków. Stadion imienia Lenina. Trybuny w ostatnim dniu Igrzysk wypełnione i zadziwione. Na zielony plac wpuszczono konie. Jakże to tak?! Gotowe podeptać trawę. Jak potem na takiej trawie piłkarze będą kopać piłkę? Trybuny są jednak zadowolone. Przed nimi przepiękny sport, a konie polskie, budionnowskie, rosyjskie, meksykańskie, włoskie prezentują się pięknie. Czerwone fraki jeźdźców też. Jest barwnie. Wśród fraków tylko jeden mundur. Polski. Jana Kowalczyka. Przed wyjazdem jeźdźców do Moskwy powiedziano, że na Igrzyskach będą obowiązywały białe spodnie i czerwone kurtki. Jan Kowalczyk przyzwyczaił się do polskiego munduru. Swojego spłowiałego munduru, do wypalonej słońcem czapki z orzełkiem. Z nim zwyciężał w Anglii, Republice Federalnej Niemiec, Aachen i Londynie. W mundurze Zwyciężał! Kiedy kazano go zostawić w domu, to zostawił. W Moskwie się nie zdziwiono. Jeśli żołnierz, to powinien być w mundurze. Sprowadzono więc samolotem z Warszawy właściwy strój i samopoczucie jeźdźca natychmiast się poprawiło. Jak bardzo, można było przekonać się w dniu zakończenia Igrzysk, gdy zagrano Polakom hymn. Grano go i śpiewano dla Jana Kowalczyka. Grała orkiestra Armii Radzieckiej, a śpiewali polscy kibice. W 1976 roku, jadąc konno na Czcionce w Kadynach, Stadninie położonej nad Zalewem Wiślanym, marzyłem o hymnie w Moskwie. Miał być za Konkurs Skoków. I tak się stało. Nagrodę wręczał Michael Killianin, prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Gdy zawodnicy, ich konie, przechodzili badania farmakologiczne, czy aby nie zastosowali środków dopingujących, wolny już Jan Kowalczyk mógł odpowiadać na pytania dziennikarzy. Przyznał, że ostatnią przeszkodę pierwszego przejazdu strącił nie koń, a on. Artemor był doskonały. Jeździec też. Ale, kiedy wydawało się, że ma już czysty przejazd, dał koniowi odetchnąć. I ten rozluźniony, zawadził nogą drąg. Kowalczyk powiedział też coś, czego dotychczas nie powiedział żaden Mistrz Olimpijski, że medal zdobył nie dla siebie, nie dla trenera, tylko dla Ojczyzny. Te słowa bardzo się podobały. Tak samo jak wcześniejsze wzięcie na siebie czterech punktów mogących ważyć tyle, co złoty medal. O Kowalczyku powiada się często, że jeśli koń sam go nie przeniesie nad przeszkodami, to on przeniesie konia w zębach i poprowadzi do zwycięstwa. W tych słowach można zmieścić więcej uznania dla jeździeckiej sztuki. Jest jej w nogach, rękach, w całym żylastym ciele Polaka dużo. Artemor był pewnie słabszy od Espadrona Mikołaja Korolkowa, od Almony Meksykanina Pereza, od Pampy Gwatemalczyka Mendoza, a przecież on razem z jeźdźcem poruszył serca widowni. Osiem punktów karnych zebrał w dwóch przejazdach. W pierwszym mogło ich nie być wcale, a w drugim pewnie ich w ogóle nie było, gdyż żadnej przeszkody nie strącił, tylko na rowie z wodą sędzia podniósł, nie wiadomo dlaczego, czerwony lizak. Walka nie była lekka. Espadron skakał czysto. Jeździec wiódł go bezbłędnie, ale w drugim przejeździe miał cztery punkty karne i czas przekroczony o półtorej sekundy, decydujące o losach złotego medalu. Usiadłem 3 sierpnia 1980 roku w Moskwie na trybunie prasowej jak najwyżej, by jak najlepiej widzieć Jana Kowalczyka. W telewizorze dziennikarskim migały końskie nogi, z głośnika dochodziły chrapliwe oddechy koni. Rozległ się srebrny dźwięk dzwonka. Koniec! . W sali Bajka przerwano picie szampana. Marian Renke, ze świtą, popędził uściskać Kowalczyka na Łużnikach. Wojskowa orkiestra zagrała Mazurka Dąbrowskiego Potem wyciągnęli z trąbek melodię żołnierskiej pobudki. Trzy konie pogalopowały wokół stadionu i zniknęły w bramie Łużnik. W pół godziny później Mistrz Olimpijski podpisywał się w książce Rzeczpospolita Polaków Jana Osmańczyka, którą miałem z sobą. Były tam już podpisy Władysława Kozakiewicza, Bronisława Malinowskiego, Jacka Wszoły, Tadeusza Ślusarskiego. Ojciec Jana Kowalczyka został wzięty, jak wielu Ślązaków, Wielkopolan, Pomorzan do niemieckiej armii. Wrócił do fabryki w Czechowicach-Dziedzicach po wojnie. Jeździecka droga Jana Kowalczyka zaczęła się w Stadzie Ogierów w Drogomyślu, na Śląsku. Pierwszym trenerem był Jan Parkasiewicz. Na Famosie Parkasiewicza uczył się skoków. Na pierwszy konkurs skoków w Żywcu wyruszył na Dabczyku w 1954 roku i był pierwszy. Z nim pojechał w 1957 roku na półroczny kurs jeździecki do Sierakowa Wielkopolskiego. Byli tam między innymi Marian Babirecki i Romana Orłowska. Prowadził go major Jan Mossakowski - absolwent Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu, oficer 1 Pułku Strzelców Konnych, rotmistrz, żołnierz września 1939, Kawaler Krzyży Walecznych - cztery razy. Potem była jazda na Woli w Poznaniu. W 1960 roku oburzony złym traktowaniem, niewykształconych jeźdźców i masztalerzy rzucił konie. Wrócił do Drogomyśla. Poszedł do pracy w kopalni 1 Maja za Jastrzębiem, tam gdzie pracował brat Rudolf. - Byłem nerwowy, wybuchowy i czupurny, powiedział 3 sierpnia 2007 roku w Warszawie. Po trzech dniach przeszkolenia górniczego zjazd na dół, na czterysta i osiemset metrów pod ziemię. Kiedy szef krzyczał, bym zamknął pneumatyczne zawory, bo powietrze psiuka, leciałem i zakręcałem. Lampka górnicza gasła. Siedziałem zakurzony i wystraszony. W Cieszynie, na komisji poborowej, spytano Jana Kowalczyka czy chce odsługiwać służbę wojskową pod czy nad ziemią. - Wojska się boicie? Nie bał się wojska. Kurs unitarny w Mrzeżynie nad Bałtykiem. Lotnicy. Przeciwlotnicy. Wielu zabrano w głąb kraju. Do artylerii, piechoty. - Ze względu na mały wzrost, trafiłem do ciężkich karabinów maszynowych. Gdy był w wojsku, oficer przyniósł rozkaz, że ma zdać broń i jechać do Legii. Był rok 1961. 17 stycznia 1967 roku był ślub z dziewczyną, która opalała się za stadionem Legii na Kozielskiej, częstowała truskawkami, czereśniami i nie bała się koni. W barwach Legii startował trzydzieści siedem lat. Pod sobą miał ponad 1000 koni, 670 pierwszych miejsc. Ma połamane żebra, wybite obojczyki, pogruchotane kości w nodze. W Moskwie na zawodach Grand Prix, koń Lider na przedostatniej bramce przeszkody na wysokości 150 centymetrów upadł. - Koń mi nie odpowiadał przed skokiem. Wylądował na głowie. Złamał kręgi szyi. Mnie przydusił. Połamał żebra. Jakby on żył, to nie żyłbym ja. Uczyli Jana Kowalczyka jeździectwa major Jan Mossakowski, pułkownik Karol Rómmel. Jeździł na koniu Dotti, który pod nim zginął. Zdobywał medale w Mistrzostwach Polski na Roncevalu, Darlecie, Blekocie, Drobnicy i Artemorze. - Kochałem konie małe, pełnej krwi, półkrwi angloarabskiej, ze Stadnin Koni w Kozienicach, Pruchnej, Janowie Podlaskim, Rzecznej, Walewic, Lisek. Polskie konie szlachetne. Artemor, złoty medalista olimpijski, był agresywny. Pod siodłem. Biegał na wyścigach przeszkody płotowe. Musiałem się do niego dopasować. W zawodach ogon do góry, szarpał się ze mną, uciekał. Nie dał się człowiekowi podporządkować. Kiedy wchodziłem do boksów na Legii, byłem rozpoznawany po tupocie nóg przez wszystkie konie. W 1992 roku zdjął mundur. Pracował półtora roku we Włoszech. Był też trenerem w Legii. We Włoszech uderzony przez konia upadł na krawężnik. Uszkodzenie kręgosłupa. Szpital, leczenie. - Moimi dobrymi kolegami w jeździectwie, powiedział Jan Kowalczyk, byli Antoni Pacyński, Stefan Grodzicki, Henryk Hucz, Marian Kozicki, Zbigniew Ciesielski, Franciszek Ciebelski. Moi czworonożni przyjaciele kończyli życie różnie. Byli sprzedawani za granicę, do Włoch, do Libii. Klacz Drobnica, po urodzeniu źrebaka, pokopana przez inne klacze, poszła do rzeźni. Artemor, syn angloarabki Artemizy i Erosa pełnej krwi, urodzony w 1969 roku w Stadninie Koni w Janowie Podlaskim, niewielki, sto sześćdziesiąt trzy centymetry wzrostu, wdrażany do sportu przez Franciszka Szyszkowskiego, został uśpiony w grudniu 1984 roku, miał zapalenie płuc. Skomplikowane losy Polski nie pozwoliły Janowi Kowalczykowi zakończyć olimpijskich startów występem w 1984 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles zbojkotowanych przez Polski Komitet Olimpijski, pod dyktando radzieckiego komitetu olimpijskiego w Moskwie. W pamięci zostały za to zwycięstwa w Akwizgranie, Rotterdamie, w całej Europie, a najbardziej w Londynie, gdzie patrzyli na niego wielcy jeźdźcy II Rzeczpospolitej Wilhelm Lewicki i Władysław Zgorzelski, żołnierze generałów Stanisława Maczka i Władysława Andersa.

Zdzisław
Szczęsny Gozdawa-Kawecki

Zdzisław Szczęsny Gozdawa-Kawecki, srebrny medalista na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w drużynowym Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Kawaler Krzyża Walecznych. Srebrny Krzyż Zasługi. Medal Łotewski za Wojnę 1918 - 1921. Medal za Długoletnią Służbę. Żołnierz. Jeździec. Instruktor jeździectwa. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 21 maja 1902 roku w Husiatynie. Powiat Kopczyńce, województwo tarnopolskie. Zamordowany wiosną 1940 roku w Katyniu. Ojciec Stanisław. Matka Jadwiga z domu Gończakowska. Absolwent Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Żołnierz 6 Pułku Ułanów Kaniowskich, podchorąży dyplomowany 18 Pułku Ułanów Pomorskich, podporucznik Korpusu Ochrony Pogranicza, porucznik 10 Pułku Strzelców Konnych, rotmistrz 7 Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich. Instruktor jeździectwa Szkoły Podchorążych Kawalerii. Rotmistrz Wojska Polskiego.





Igrzyska Olimpijskie

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

  Berlin 1 - 16 lipca 1936 - srebrny medal na Bambino wspólnie z rotmistrzem Henrykiem Roycewiczem-Leliwą na Arlekinie III, rotmistrzem   Sewerynem Kuleszą na Tośce. Indywidualnie osiemnasty

17 września 1939 roku Wojska Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich przekroczyły granicę Rzeczpospolitej Polskiej, ustanowioną w traktacie ryskim w 1921 roku Wcześniej zapłonęły stanice Korpusu Ochrony Pogranicza, zaatakowane przez dywersantów Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej. Stało się to, co zapowiedział Józef Stalin w styczniu 1925 roku: "Przesłanki wojny dojrzewają i wojna może stać się, oczywiście nie jutro i nie pojutrze, ale za kilka lat nieunikniona. Ale jeśli wojna się zacznie, to nam nie wypadnie siedzieć z założonymi rękami, nam wypadnie wystąpić, ale wystąpić jako ostatni. I my wystąpimy, po to żeby rzucić decydujący ciężar na szalę, ciężar, który mógłby przeważyć". Wojnę przeciwko Polsce rozpoczęli Niemcy. Rotmistrz Zdzisław Szczęsny Gozdawa- Kawecki, Olimpijczyk, wyruszył bić się ponownie o Polskę, jako dowódca szwadronu pionierów Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. W wirze wrześniowych walk zostaje Poogarnięty przez Armię Czerwoną. Jako jeniec trafia do obozu w Kozielsku. Stamtąd do Katynia. Na podstawie takiego pisma: "NKWD ZSRR Ściśle tajne. Numer 022/2. Tylko osobiście. 9 kwietnia 1940 roku. miasto Moskwa. Do naczelnika kozielskiego obozu jeńców wojennych starszego porucznika państwowego bezpieczeństwa Tow. Korolewa m. Kozielsk, Smoleńskie województwo. Po otrzymaniu niniejszego niezwłocznie odprawić do miasta Smoleńsk do rozporządzenia naczelnika Narodnyjego Komissariatu Wnutriennych Dieł - NKWD w Smoleńskim województwie niżej wymienionych jeńców wojennych trzymanych w kozielskim obozie". Na liście stu oficerów, pod numerem 73, wymieniony jest Zdzisław Kawecki, syn Stanisława. Numer akt 1744. Pod pismem nazwisko naczelnika Oddziału Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich do spraw jeńców wojennych kapitana Służby Bezpieczeństwa - Suprunienko. Tak dokonał się los żołnierza Polski, kawalerzysty, medalisty olimpijskiego Zdzisława Szczęsnego Gozdawy- Kaweckiego, rotmistrza Wojska Polskiego. Miał zaledwie szesnaście lat, kiedy 15 października 1918 roku, jako uczeń Gimnazjum w Stanisławowie wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej. Brał udział w walkach z Ukraińcami o Małopolskę Wschodnią, o Lwów, jak jego nieletni koledzy z szeregów Orląt lwowskich. Bił się na Pokuciu. Bronił Kołomyi. Z końmi miał do czynienia od chłopięcych lat. Jego ojciec, Stanisław, był właścicielem majątku koło Husiatynia, matka, Jadwiga, przekazywała synowi kresową historię pięknej ziemi Podola. Tradycja rodzinna wyznaczała drogę życiową kawalerzysty. W 6 Pułku Ułanów Kaniowskich jest w 1919 roku na froncie. Pułk w lipcu szarżował pod Jazłowcem. Po powrocie z walk jest w tym samym roku w Szkole Podchorążych Piechoty w Warszawie i do 1920 roku w Szkole Podchorążych Jazdy w Przemyślu. Gdy był w podchorążówce w Warszawie, ojciec napisał do Komendanta szkoły: "Mocą tego pisma zobowiązuję się na syna mojego Zdzisława Gozdawę-Kaweckiego, jednorocznego ochotnika 6 pułku ułanów Szkoły Podchorążych w Warszawie, opłacać czesne w kwocie sześćdziesiąt marek miesięcznie z góry". Stanisław Gozdawa-Kawecki Kołomyja dnia 4 listopada 1919 roku. W maju 1920 roku po Szkole Jazdy w Przemyślu trafił do 18 Pułku Ułanów Pomorskich. Wtedy napisał: "20 maja 1920 wyruszyłem w pole z 1 dyonem tego pułku". Poszedł pod dowództwem rotmistrza Ossowskiego w składzie I Brygady Jazdy. Bitwy w czerwcu 1920 roku pod Miorami, Nowo-Krukami, Wianużą. W odwrocie w lipcu 1920 roku przed ofensywą Tuchaczewskiego z dywizjonem zmaga się nad Dźwiną. Odcięty koło Drui. Wycofanie do Kłajpedy. Drogą morską przypłynęli do Gdyni 18 sierpnia i po połączeniu się z ułanami, którzy przypłynęli z Chin, przez Suez, Morze Śródziemne ruszyli w kontrofensywie Bitwy Warszawskiej. Hajnówka, Nowy Dwór, niezapomniana szarża pod Skrobowem. Po przeprawieniu przez rzekę Łoszę, był na linii demarkacyjnej do 1921 roku pod Łunińcem i Mirem. Stamtąd wrócił do Torunia. W 18 Pułku Ułanów Pomorskich, który stał w Grudziądzu, Zdzisław Kawecki był dowódcą plutonu. W 1922 roku ukończył Kurs Jazdy przy Korpusie Jazdy. W 1925 roku dowodzi plutonem w Korpusie Ochrony Pogranicza na wschodzie. Ma dwadzieścia lat i jest w nieustającej służbie. Od 1927 roku dowódca plutonu w 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie. Choruje. Zagrożenie gruźlicą. Leczony w Sanatorium Czerwonego Krzyża w Zakopanem. Powrót do pułku. W Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu kończy w 1931 roku Wyższy Kurs Instruktorów Jazdy Konnej. Medalista olimpijski z Amsterdamu major Michał Antoniewicz w Grudziądzu Główny Instruktor Jazdy tak o nim napisał: "Jeździec bardzo dobry. Brak wyczucia treningowego. Instruktor dobry. Nadaje się do szkolnictwa. Wartość jako zawodnika duża. Bardzo ambitny i obowiązkowy". Pod tą opinią jest podpis komendanta Centrum Wyszkolenia Kawalerii inżyniera pułkownika Zygmunta Podhorskiego, żołnierza 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, w 1939 roku dowódcy Dywizji Kawalerii Zaza, w październiku po kapitulacji Samodzielnej Grupy Operacyjnej generała Franciszka Kleeberga więźnia niemieckiego w Oflagu VII A w Murnau, gdzie był komendantem grupy oporu związanej z Armii Krajowej. W latach służby w 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie startował często w zawodach myśliwskich. Od 1931 roku powołany do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu był instruktorem jeździectwa do 1938 roku. W 1934 roku przeniesiony do 23 Pułku Ułanów Grodzieńskich na adiutanta pułku. Stamtąd znów do Centrum Wyszkolenia Kawalerii. Wniosek na rotmistrza w 1930 roku podpisał Piotr Skuratowicz, dowódca 10 Pułku Strzelców Konnych. Generał brygady, od września 1939 jeniec w obozie w Starobielsku, zamordowany w 1940 roku w Charkowie. W 1930 roku będąc porucznikiem 10 Pułku Strzelców Konnych, w maju w zawodach Centrum Wyszkolenia Kawalerii wygrał na Ostrydze w Konkursie Skoków przez Przeszkody na wysokości stu trzydziestu centymetrów Puchar Prezydenta, szesnaście przeszkód pokonał bez błędów. W Centralnych Zawodach Krajowych i Międzynarodowych w czerwcu w Łazienkach był na Ostrydze pierwszy w Championacie Konia, w którym było ujeżdżenie, próba wytrzymałości i skoki. W 1931 roku był na Partyzancie pierwszy w skokach w Grudziądzu na zawodach zorganizowanych przez Pomorskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni. W 1935 roku w Centralnych Zawodach w Warszawie, jesienią rotmistrz Kawecki był w konkursie Ujeżdżenia drugi na Buku. Te sukcesy były jakby przykrywką do tego, co nastąpiło w roku olimpijskim 1936. Był to rok chwały nie tylko dla rotmistrza Kaweckiego. Także dla jego służbowego konia Bambino. Bambino urodził się w stadninie inżyniera Stanisława Steckiego w Łańcuchowie, powiat Łęczna, województwo lubelskie. Wtedy był ogierkiem i nazywał się Narcyz. Był synem 515 Nokturna i Mimozy. Obydwoje półkrwi angielskiej. Losy Mimozy są ciekawe. Urodzona w 1913 roku, sucha, szlachetna, o orientalnym typie, miała siedem lat, kiedy służyła ze Stanisławem Steckim w 7 Pułku Ułanów Lubelskich. Przeszła z nim wojnę 1920 roku Była nad Dźwiną, Niemnem w ostatniej wielkiej jesiennej bitwie z Armią Czerwoną. W szwadronie znosiła trudy wojenne doskonale jak każdy koń z krwią arabską. W stadninie okazała się wspaniałą matką. Miała szesnaście lat, kiedy wydała na świat ogiera Narcyz, nazwanego w wojsku Bambino. Był w stawce koni inżyniera Steckiego, nagrodzonych srebrnym medalem. Sam otrzymał medal złoty. Szeregi armii zasilił w 1932 roku Drogą służbową trafił do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Był podjezdkiem na kursie podoficerów ujeżdżaczy, a następnie w klasie oficerskiej. Z rotmistrzem Zdzisławem Kaweckim spotkał się w 1934 roku. Bambino rozwijał się bardzo wolno. Największe trudności miał rotmistrz Kawecki nad ujeżdżeniem konia. W 1934 roku był koniem młodym, w 1935 wciąż nieokrzepły. Był przy tym nerwowy. Jako konia szalonego dosiadali go różni jeźdźcy, co było niedobre dla jego prawidłowego i sportowego ujeżdżenia. Zmiana jeźdźców powiększała jego wrodzoną nerwowość. Na szczęście był odporny, twardy i jak matka miał silny organizm. W 1935 roku wystąpił w konkursie ujeżdżenia na zawodach zorganizowanych przez Pomorskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Konia. Zajął trzecie miejsce. Jesienią startował w gonitwach terenowych, polowaniach z psami w Łańcucie. Zawsze pod rotmistrzem Kaweckim. W sezonie olimpijskim 1936 starty zaczął od pierwszego miejsca na zawodach Gnieźnieńskiego Towarzystwa Jeździeckiego dla koni urodzonych w 1929 roku; w serii pierwszej, w której należało pokonać dziesięć przeszkód o wysokości stu dziesięciu centymetrów i szerokości trzech metrów z szybkością trzystu siedemdziesięciu pięciu metrów na minutę. Wśród pięćdziesięciu jeden koni był z rotmistrzem Kaweckim zwycięski. W lipcu był pierwszy w Konkursie Otwarcia w Baranowiczach, w sierpniu już startował na Igrzyskach w Berlinie. Pod rotmistrzem Zdzisławem Kaweckim wystartował 13 sierpnia. W Ujeżdżeniu Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego był piętnasty, a drużynowo wspólnie z Arlekinem III pod rotmistrzem Henrykiem Roycewiczem-Leliwą i Tośką pod rotmistrzem Sewerynem Kuleszą piąty. 15 sierpnia miał próbę wytrzymałości w terenie. W steeplu spotkało go nieszczęście. Zaczął kuleć. Zdzisław Kawecki był przerażony. Nie zatrzymał jednak Bambina. Ból minął po czterokilometrowym steeplu i na trasę piętnastu kilometrów dróg i ścieżek koń wyruszył zupełnie świeży. Ośmiokilometrowy cross miał trzydzieści pięć ciężkich przeszkód. Zawiódł jeźdźca tylko raz, kiedy przed dwudziestą przeszkodą będącą głębokim rowem z płotem ustawionym na dnie nagle się zatrzymał, a rotmistrz Kawecki, szykujący się do skoku, podany do przodu, wyleciał z siodła, uderzył o drąg i złamał dwa żebra. Dosiadł mimo to konia i galopował dalej, aż do trzydziestej piątej przeszkody, którą wziął po lekkim zawahaniu, skośnym skokiem. Rotmistrz upadł, podniósł się, dosiadł Bambina i bieg ukończył. Bambino nie był zmęczony. Był zdenerwowany. Oprócz odporności na zmęczenie i twardości charakteru, wielką cechą Bambina była ambicja i rozwaga. To ona kazała mu iść na przeszkody ostrożnie. Wyłamanie na dziewiątej przeszkodzie w konkursie skoków całego Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego i wpakowanie się całym ciałem w rów z wodą, kiedy pchany siłą przez jeźdźca bał się wysiłku. Było to następstwem tkwiącego w psychice urazu po skaleczeniu piętki. Po Igrzyskach Olimpijskich, znany hipolog niemiecki doktor Gustaw Rau, w latach wojny zarządzający polskimi stadninami, ale przyjaciel polskich hodowców koni, napisał tak: "Bambino. Elegancki koń o długich liniach tułowia. W steeplu kryje dużo terenu, w kłusie i galopie wybija wyraźny takt. Przy wykonywaniu figur w kłusie i galopie wykazuje nierówne tempo, aczkolwiek ma ruchy elastyczne i płynne. Dosiad jeźdźca piękny. Piękny widok w terenie. Bambino sadzi w polu z długą, wyciągniętą szyją i sprężynującym grzbietem, lekko idzie na wodzach, pokonując napotkane przeszkody z wielką łatwością.". Rotmistrz Zdzisław Kawecki pokazał się w poważnych zawodach: w czerwcu 1939 roku w Centralnych Zawodach i Mityngu Międzynarodowym w Warszawie w Łazienkach. W próbie ujeżdżenia o nagrody inżyniera Wilhelma Schoena zajął drugie miejsce za kapitanem Janem Mickunasem na Dianie. Rok 1939 był jednak już rokiem wojny. Rotmistrz Zdzisław Kawecki był oficerem w 7 Pułku Strzelców Konnych i wybitnym żołnierzem. W ocenie kwalifikacyjnej z roku 1937 otrzymał taką opinię: "Rozumowanie taktyczne i zdolności wyciągania wniosków bardzo duże. Stałość i obrona swojej decyzji duże. Rozkazodawstwo ustne i pisemne bardzo dobre. Pewność siebie i śmiałość wystąpienia bardzo duże. Pracowitość i umiejętność organizowania pracy bardzo duże. Schludność osobista i pracowitość bardzo duże. Wytrzymałość bardzo duża. Bardzo oddany krajowi. Taktowny w stosunku do przełożonych. Dyscyplina wewnętrzna i zewnętrzna bardzo duża. Zachowanie się w służbie i poza służbą bardzo dobre. Bardzo dobry dowódca i instruktor". Pod tą opinią z 31 lipca 1937 roku podpisał się komendant Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu pułkownik dyplomowany inżynier Marian Józef Smoleński, w 1939 roku szef Oddziału II Sztabu Generalnego, kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari i ośmiu Krzyży Walecznych. W II Korpusie Polskim generała Władysława Andersa był zastępcą 3 Dywizji Strzelców Karpackich i przeszedł z nią całą kampanię włoską od Monte Cassino do Bolonii w 1945 roku Został generałem brygady. Był starszy od rotmistrza Zdzisława Kaweckiego o osiem lat. Przeżył go o osiemnaście lat, kiedy w 1978 roku po wypadku samochodowym zginął w Londynie i spoczywa na cmentarzu Gunnuersbury. Srebrny medalista olimpijski w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego rotmistrz Zdzisław Kawecki leży na Wojskowym Cmentarzu w Katyniu. Wicemistrz olimpijski, koń Bambino padł w bojach we wrześniu 1939 roku w Polsce.

Seweryn Roman
Kulesza

Seweryn Roman Kulesza, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, Krzyża Walecznych. Medal za Wojnę 1918 - 1921. Medal Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości. Srebrny medalista na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w drużynowym Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Mistrz Polski w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Mistrz Polski w Ujeżdżeniu. Żołnierz. Jeździec. Instruktor jeździectwa. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 23 października 1900 roku w Radomiu. Zmarł 14 maja 1983 roku w Los Angeles. Ojciec Antoni. Matka Maria z domu Grzywacz. Żona Janina z Werberów Kierwińska. Córka Maria Bronisława. Imię drugiego dziecka nieznane. Absolwent Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Reja w Warszawie, Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie, Szkoły Jazdy w Brodach. Ułan 1 Pułku Ułanów Krechowieckich, 13 Pułku Ułanów Wileńskich, 22 Pułku Ułanów Podkarpackich. Rotmistrz 10 Pułku Strzelców Konnych. Major 7 Pułku Ułanów Lubelskich imienia generała broni Kazimierza Sosnkowskiego. Instruktor jeździectwa Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Major Wojska Polskiego. Życie Seweryna Romana Kuleszy jest jak pożółkła kartka historii. Można znaleźć na niej wszystko. Fakty znane, i nie do odczytania. Smutek, zwątpienie i radość. Porażki i zwycięstwa. Był żołnierzem, wychowawcą, jeźdźcem i obrońcą Polski. Przelewał za nią krew, zdobywał dla niej miejsca w Pucharach Narodów, srebrny medal olimpijski. Niemcy trzymali go po walkach we wrześniu 1939 roku w obozie jenieckim w Murnau. Kiedy wojska amerykańskie wdarły się do bram oflagu, to w II Korpusie Polskim we Włoszech wsiadł do czołgu. Spójrzmy na kartkę z napisem Seweryn Kulesza. "9 grudnia 1918 roku wstąpiłem w charakterze ochotnika do Wojska Polskiego do 1 Pułku Ułanów Krechowieckich w Wolbromiu. 15 stycznia wyruszyłem na front do Gródka Jagiellońskiego. Tu, biorąc czynny udział przeciwko Ukraińcom, przebywałem do końca marca 1919 roku Potem wraz z pułkiem wróciłem do Wolbromia. 5 maja wyjechałem z pułkiem na Wołyń, gdzie brałem udział w akcji na Torczyn, Łuck, potem w Galicji Wschodniej na Brody, Radziestów i w ofensywie na Zbrucz. Pod koniec października bieżącego roku po ofensywie na Równe i Dubno, wyjechałem z pułku na urlop akademicki do Warszawy. Po skończeniu urlopu odkomenderowano mnie do Szkoły Podchorążych w Warszawie. Po ukończeniu dwudziestej siódmej klasy kawaleryjskiej, 20 marca zostałem mianowany podchorążym i odkomenderowany do 13 Pułku Ułanów Wileńskich. Tu przebywałem od 1 lipca do 3 października 1920 roku, biorąc przez miesiąc udział w ofensywie na Grodno, pod Warszawą. Potem na własne życzenie odkomenderowano mnie do obecnego 22 Pułku Ułanów, gdzie znajduję się do chwili obecnej". 20 marca 1920 roku był podchorążym, 21 stycznia 1921 roku podporucznikiem. Na liście kwalifikacyjnej tamtego czasu jest podpis majora Romualda Niementowskiego, dowódcy 22 Pułku Ułanów, kawalera Orderu Wojennego Virtuti Militari i jego uwaga: "Dobry jeździec". Przemyśl, 26 marca 1921 roku. W 22 Pułku Ułanów Podkarpackich, nazywanych przez siebie samych imienia księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, podporucznik Kulesza był w 1 Brygadzie Jazdy dowódcą Szkoły Podoficerskiej Pułku, noszącego rogatywki z białym otokiem. W lutym 1923 roku porucznik Kulesza został przeniesiony do 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie. Był w nim dowódcą Szkoły Podoficerskiej, dowódcą szwadronu. W 1929 roku pojechał na siedmiomiesięczny kurs sportów konnych w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. W 1929 roku w międzynarodowych zawodach, nad którymi patronat objął prezydent Polski profesor Ignacy Mościcki, porucznik Seweryn Kulesza zwyciężył na Madzi w konkursie szybkości. W 1931 roku pojechał na międzynarodowe zawody do Nicei. W 1933 roku zwyciężył pierwszy raz w Pucharze Narodów, a startował w nim siedem razy. Ostatni raz w Rydze w 1936 roku na Zefirze wspólnie z porucznikiem Michałem Gutowskim na Warszawiance, Januszem Komorowskim na Dunkanie, rotmistrzem Tadeuszem Sokołowskim na Zbiegu. Było to w ostatnich dniach sierpnia i pierwszych września, już po Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie. Igrzyska Olimpijskie w Berlinie były dla polskiego jeździectwa przed wybuchem II wojny najważniejsze od Igrzysk w 1928 roku w Amsterdamie. Dla rotmistrza Kuleszy dramatyczne. Miał w nich startować ze swoim Ben Hurem, uważanym za najlepszego konia Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego w Polsce. Przed Igrzyskami zdobył z rotmistrzem Kuleszą Mistrzostwo Polski. Ben Hur urodził się w 1929 roku w Stadninie Ordynacji Łańcuckiej hrabiów Potockich. Jego ojcem był Bafur pełnej krwi, ciemnogniady, urodzony w 1921 roku. W Królewskiej Stadninie w Weil w Wirtembergii. Sprowadzony przez Departament Chowu Koni Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych w rozrachunku pieniędzy rewindykacyjnych spłacanych przez Niemcy Polsce. Został w 1923 roku oddany w dzierżawę Alfredowi hrabiemu Potockiemu. Matka Ben Hura była nieznanego pochodzenia. Ben Hur półkrwi był służbowym koniem rotmistrza Kuleszy w 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie i w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Kulesza znał go dobrze. Był najlepszym koniem polskiej ekipy olimpijskiej w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Kilkanaście dni przed zawodami Ben Hur skaleczył się w piętkę lewej przedniej nogi. Mimo leczenia, pojawiła się ropa. Do Berlina jednak pojechał z nadzieją, że nogę da się na czas wyleczyć. Niemiecki lekarz z podkuwaczem przygotowali koniowi specjalny, skórzany kamasz na kopyto, skórzane obręcze, podszyte filcem. Ściągnięte rzemieniami były wspaniałe. O olimpijskim występie nie mogło być mowy. Po Igrzyskach Ben Hurowi noga wróciła do normy. Został włączony do grupy jeźdźców, w tym Seweryna Kuleszy, przygotowujących się do Igrzysk Olimpijskich w 1940 roku w Helsinkach. W Berlinie z Kuleszą wystartowała Tośka. Była koniem służbowym i sportowym rotmistrza Władysława Zgorzelskiego przygotowującego się z nią w Grudziądzu do Igrzysk Olimpijskich. Była wspaniałą klaczą. Urodziła się w Stadninie Koni w Raszkowie, powiat Horodenka w województwie stanisławowskim u Kazimierza księcia Lubomirskiego. Naprawdę to wychowała ją Elżbieta, jego żona. Dzień jest ważny. 26 marca 1925 roku, i ważni są rodzice. Ojciec Kalina półkrwi angloarabskiej, matka Olga urodzona w 1913 roku, ale niewiadomego pochodzenia. Jeżdżona przez żołnierzy w 6 Pułku Strzelców Konnych imienia Hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi miała trudny i przykry charakter. Gdy miała cztery lata, wziął ją pod siodło rotmistrz Zgorzelski. Nie została zwolniona z normalnej służby żołnierskiej. Odbywała długie marsze, które hartowały jej wytrzymałość. Miała niespożytą energię. Rotmistrz Zgorzelski zabrał ją w 1935 roku z sobą do Centrum Wyszkolenia Kawalerii - CWK w Grudziądzu, kiedy znalazł się w Grupie Przygotowawczej Olimpijskiej w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Słabe zdrowie, choroba wykluczyły go z treningów olimpijskich. Tośkę przydzielono rotmistrzowi Kuleszy. Kiedy startował na Ben Hurze, pracował nad nią w Grudziądzu porucznik Jan Mickunas. Głównie w ujeżdżeniu, słabym punkcie klaczy. Tośka pojechała z Ben Hurem do Berlina. I tam go zastąpiła. Rotmistrz Kulesza wiedział, z jakim koniem będzie walczył: "Bat przyłożony klaczy przed jedną z przeszkód tak dalece podniecił ją, że klacz stała się zupełnie nie do utrzymania i następny parów, przeznaczony do przełazu, skoczyła jak rów potężnym skokiem. Jeździec odpokutował jej szaloną i nieobliczalną odwagę upadkiem". Po próbie ujeżdżenia, polska drużyna była na piątym miejscu. Indywidualnie Kulesza za rotmistrzem Roycewiczem na Arlekinie III, rotmistrzem Kaweckim na Bambino. 15 sierpnia 1936 roku o ósmej rano rozpoczęła się próba wytrzymałości w terenie. Tam, gdzie było można, zasiadło ponad dwieście tysięcy ludzi. Zawody odbywały się w okolicach podberlińskiego Dőberitz z łagodnymi wzgórzami, lasami, zagajnikami i podmokłymi łąkami. Przed tą próbą rotmistrz Kulesza powiedział, że drużyna, która pojedzie w całości, będzie miała medal. Rotmistrz Kulesza przewrócił się z Tośką na przeszkodzie sześć będącej bajorkiem, rulował z koniem na dwudziestej trzeciej przeszkodzie, uderzył się o drąg, złamał dwa żebra, siadł na Tośkę z trudem. Galopował dalej. Na ostatniej, trzydziestej piątej przeszkodzie znów upada. Mimo bólu, dosiadł konia i ukończył cross ratując los całej drużyny, bo jechał ostatni. Do tego Tośka otrzymała trzydzieści dodatkowych punktów za nadrobienie czasu na steeplu. Następnego dnia, po doprowadzeniu koni do pełni sił, w konkursie skoków kończących całe Wszechstronne Konkursy Konia Wierzchowego, Kulesza na rwącej naprzód, zupełnie świeżej, niezmęczonej Tośce nie strącił ani jednej przeszkody. Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego ukończyły tylko cztery drużyny z siedemnastu wystawionych do zmagań. Srebrny medal Polaków oprotestowali Czesi, którzy zajęli czwarte miejsce. Dopiero 1 września Międzynarodowa Federacja Jeździecka uznała, że protest jest pozbawiony podstaw, a 5 września Polski Związek Jeździecki otrzymał od Komitetu Organizacyjnego Igrzysk XI Olimpiady trzy dyplomy olimpijskie za drugie miejsce w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Srebrne medale zawisły na piersiach jeźdźców wcześniej, w Berlinie.

Igrzyska Olimpijskie

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

  Berlin 1 - 16 sierpnia 1936 - srebrny medal na Tośce wspólnie z rotmistrzem Henrykiem Roycewiczem-Leliwą na Arlekinie III, rotmistrzem Zdzisławem Szczęsnym Gozdawą-Kaweckim na Bambino.

Mistrzostwa Polski

W Ujeżdżeniu:

Warszawa. 9 - 14 października 1934 - brązowy medal
na Zagadce II.
Lublin 28 września - 4 października 1936 - srebrny medal
na Buku. Gniezno 30 września - 5 października 1937 - złoty medal
na Ben Hurze.

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Warszawa 7 - 9 czerwca 1934 - brązowy medal
na Zagadce II.
Warszawa 28 maja - 8 czerwca 1936 - złoty medal na Ben Hurze.
Gniezno 30 września - 5 października 1937 - złoty medal na Ben Hurze.

Dwa ostatnie lata przed wybuchem II wojny światowej to czas startów rotmistrza Kuleszy na Ben Hurze w Trembowoli w zawodach organizowanych przez Podolski Klub Jeździecki, którego prezesem był generał brygady Gustaw Paszkiewicz, Kawaler trzech Orderów Wojennych Virtuti Militari, czterech Krzyży Walecznych, w 1939 roku dowódca 12 Dywizji Piechoty, potem zastępca Komendanta Głównego Związku Walk Zbrojnych, dowódca Brygady Czołgów 6 Dywizji Piechoty Armii Polskiej na Wschodzie. Nad Seretem wygrał Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego indywidualnie na Ben Hurze, 29 maja wygrał z Ben Hurem ujeżdżenie, a 31 maja Konkurs Dokładności na przeszkodach sto trzydzieści centymetrów z udziałem sześćdziesięciu koni. Była to nagroda miasta Warszawy. 30 maja 1939 roku w Centralnych Zawodach i Mityngu Międzynarodowym w Warszawie major Seweryn Kulesza był drugi na Zefirze IX w Konkursie Szybkości imienia Fryderyka Jurjewicza. Po opuszczeniu Centrum Wyszkolenia Kawalerii, gdzie uczył jazdy konnej na wysokim poziomie, i po przeniesieniu z 10 Pułku Strzelców Konnych w Łańcucie do 7 Pułku Ułanów Lubelskich w Mińsku Mazowieckim zajął się ćwiczeniem ułanów w rogatywkach z amarantowym otokiem do tego, co miało nastąpić we wrześniu. Major Seweryn Kulesza był dowódcą 1 szwadronu. 7 Pułk Ułanów Lubelskich wchodził w skład Mazowieckiej Brygady Kawalerii. Rozpoczęła walkę z Niemcami w rejonie Krzynowłogi Małej, gdzie od strony Prus Wschodnich na tym odcinku Armię Modlin atakowała dywizja pancerna Kempf. 4 września 1939 roku 7 Pułk Ułanów bronił najkrótszej drogi prowadzącej z Przasnysza do Makowa Mazowieckiego. Pozycji na skraju wsi Bogate chronił dywizjon majora Kuleszy złożony z 1 i 2 szwadronu ułanów, ośmiu cekaemów, plutonu przeciwpancernego. Wspierała ich druga bateria. Pułk zajmował stanowisko we wsi Szczuki, odległej o półtora kilometra. O tym dniu major Kulesza napisał w londyńskich zeszytach Ułani Lubelscy pod Szczukami, tak: "Koło godziny szóstej zauważyliśmy na horyzoncie kurz. To, jak się później okazało, instenburska brygada kawalerii szła ku nam., kiedy kolumna główna straży przedniej zbliżyła się na odpowiednią odległość, przyjęliśmy ją ogniem. Nasza bateria pokryła ogniem konowodnych za lasem. Konie grupami rozpierzchły się na wszystkie strony. Do nas przygalopowało ponad dwadzieścia koni. Wszystkie zostały wcielone do szeregów pułku, uzupełniając luki powstałe w ciągu paru dni działań. Po upływie więcej niż godziny zauważyliśmy piechotę, rozczłonkowaną w terenie, w marszu zbliżania, poprzedzoną przez motocyklistów i czołgi. Trzeba wycofać pierwszy szwadron ze wsi pod przykryciem ognia. Wydaję rozkazy. Jeden czołg niemiecki się pali. Byle nasi zdążyli dopaść koni, zanim czołgi wkroczą w obręb wsi. Wskakuję na koń i pędzę do wsi. Ani im w głowie siadać na koń. Gołasz zamiast już odesłać jedną ze swych armat, siedzi jucha za armatą i jak na strzelnicy usiłuje ustrzelić jeszcze jeden czołg. Plutony przyczajone w dołach strzeleckich ignorują czołgi i czekają na motocyklistów i piechotę. Karabiny maszynowe grają bez przerwy. Do koni, drę się jak wściekły, galopując od plutonu do plutonu. Gołasz migiem odprzodkował armatę i galopem rżnie na przełaj w stronę Szczuk, gdzie za stertami, przed wsią, zawrócił, odprzodkował i czeka na przyjęcie czołgów. Szwadron wreszcie dosiadł koni. Golwark jeszcze strzela. Ruszamy w kierunku drugiej linii oporu na Szczukach". Od 9 września rozgorzały walki dzienne i nocne w miejscowościach Dobre, Głęboczyca, Leśnogóra. W miejscowości Żebrak zniszczono niemiecką kolumnę amunicyjną. Potem były walki na Zamojszczyźnie, próba przebicia się do Krasnobrodu i Grupy Operacyjnej generała Władysława Andersa, by z nią przedostać się na Węgry. Bezskutecznie. Drogę zagradzała Armia Czerwona. Major Kulesza nie chce iść ani do radzieckiej, ani do niemieckiej niewoli. Przedostaje się do Mińska Mazowieckiego, do rodziny, tam gdzie w czasie pokoju stał 7 Pułk Ułanów Lubelskich. Zostaje aresztowany przez Niemców. Trafia do Oflagu w Murnau. Po oswobodzeniu z Murnau idzie do II Korpusu Polskiego. Na rozkaz generała Andersa, 10 stycznia 1945 roku następuje odtworzenie z Pułku Ułanów Lubelskich, jako pancernego zwiadu rozpoznawczego 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Uzbrojenie - dwadzieścia armat przeciwpancernych w samochodach pancernych, trzydzieści sześć granatników, moździerze, lekkie samochody pancerne, transportery. Było wszystko, oprócz koni. Do działań wojennych wejść nie zdążyli. Był koniec kwietnia, gdy major Seweryn Kulesza był gotowy do boju. Po rozformowaniu Korpusu w 1947 roku w Anglii szkolił angielskich jeźdźców, potem belgijskich, w Kanadzie kanadyjskich, w USA amerykańskich. W Los Angeles miał klub jeździecki Srebrna Ostroga. Do Polski, której bronił do ostatniego wystrzału, nie wrócił. Leży w ziemi amerykańskiej

Krzyż Walecznych

174 Bohaterów Leksykonu Jeździectwa Polskiego - Konno po Sławę, zostało odznaczonych za walkę o Polskę i za Polskę. Krzyż Walecznych został ustanowiony 11 sierpnia 1920 roku. Na awersie, czyli stronie głównej jest napis: "Na Polu Chwały 1920" z wizerunkiem Orła białego. Na rewersie napis: "Walecznym" i miecz z dwoma laurowymi gałęziami. Krzyż Walecznych zawisł na żołnierskich mundurach w ogniu walki. Armia Czerwona dowodzona z Moskwy przez Siergieja Kamieniewa, radzieckiego działacza wojskowego, komandarma I stopnia, absolwenta Akademii Sztabu Generalnego w 1907 roku, oficera Armii Rosyjskiej Rosji w Pierwszej Wojnie Światowej, od 1913 roku w Armii Czerwonej ,miała zniszczyć Niepodległą Polskę armiami dowodzonymi bezpośrednio przez komandarmów Michaiła Tuchaczewskiego, Siemiona Budionnego dowodzącego 1 Armią Konną. 16 sierpnia 1920 roku rozpoczęło się uderzenie znad Wieprza. Na rynku we Włodawie Marszałek Józef Piłsudski przypiął polskim żołnierzom pierwszy Krzyż Walecznych. Wśród odznaczonych był porucznik Edmund Chojecki, dowódca szwadronu karabinów maszynowych 15 Pułku Ułanów, wkrótce Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari. W 1940 roku, więzień Kozielska, zamordowany przez Służby Bezpieczeństwa Armii Czerwonej, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Najwięcej odznaczenia Krzyż Walecznych z polskich jeźdźców miał Władysław Bobiński, dziewięć. Zdobywał je jako ułan, podchorąży, podporucznik, pułkownik, a na końcu, generał brygady. Krzyż Walecznych był nadawany za czyny wojenne dokonane po 11 listopada 1918 roku, ale później i za wcześniejsze w Legionach Polskich, w Korpusach tworzonych w Rosji, Francji, w Powstaniach Wielkopolskim, w Śląskich, w Polskiej Organizacji Wojskowej. Otrzymywali go weterani Powstania Styczniowego. Nadawania Krzyża Walecznych zakończono w maju 1923 roku. Dostało Go sześćdziesiąt tysięcy żołnierzy, w tym miasto Płock, Mogiła Ochotników z Ameryk i 1230 cudzoziemców. Druga Wojna Światowa sprawiła, że na żołnierskich mundurach Krzyż Walecznych znów był przypinany na prawej piersi. Nosili Go żołnierze Września, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, żołnierze walczący w Kraju, w Polskich Siłach Zbrojnych w Związku Radzieckim. Czterdziestu sześciu żołnierzy udekorowano za Bitwę pod Lenino w październiku 1943 roku. Krzyż Walecznych był dla żołnierzy za ich czyny i męstwo w boju. Wyjątkowo był przyznawany współdziałającym z armią czynnie. Krzyż Walecznych miał tylko jeden stopień. Nagrodzeni Krzyżem Walecznych mieli prawo do odbierania honorów wojskowych od wszystkich żołnierzy i oficerów, niezależnie od stopnia, jeśli Go nie mieli. Odebrać Krzyż Walecznych mógł tylko sąd, orzekając karę wydalenia z wojska lub pozbawienia praw obywatelskich. Łącznie, od 1920 roku do końca polskich wojen, odznaczono stu sześciu tysiącami Krzyżami Walecznych ponad osiemdziesięciu pięciu tysięcy żołnierzy.

Indeks bohaterów Leksykonu - tom I

1/4
  • ADAMCZAK Władysław
  • AFTYKA KRZYSZTOF
  • ANDERS WŁADYSŁAW
  • ANDRASZEK JAN
  • ANDRASZEK TADEUSZ
  • ANDRZEJEWSKI KAZIMIERZ
  • ANDRZEJEWSKI MICHAŁ
  • ANDRZEJEWSKI PAWEŁ
  • ANDRZEJEWSKI TADEUSZ
  • ANTONIEWICZ-WOYSYM MICHAŁ -JERZY
  • ARKUSZEWSKI STANISŁAW
  • TER-ASATUROW LEONID
  • BABIRECKI MARIAN
  • BACHUR ARKADIUSZ
  • BAKIERA MARZENA
  • BARANOWSKI ZDZISŁAW
  • BARTMAŃSKI RYSZARD
  • BERDYCHOWSKI BERNARD
  • BERENT DIANA
  • BIAŁOBOK JERZY
  • BIELAŃSKI WŁADYSŁAW
  • BIELECKI JAN-KRZYSZTOF
  • BIENIAS-KRÓL ANNA
  • BILIŃSKI WOJCIECH
  • BOBAK HENRYK-JAN
  • BOBER ARTUR
  • BOBIK JACEK
  • BOBIK JANUSZ
  • BOBIK KAZIMIERZ
  • BOBIŃSKI WŁADYSŁAW
  • BOGACZ SEBASTIAN
  • BOROWSKI MIECZYSŁAW
  • BRABEC ERYK
  • WOWA-BRODECKI WŁODZIMIERZ
  • BRZOSKOWSKI ZBIGNIEW
  • BUDNY JERZY
  • NAŁĘCZ-BUKOJEMSKI LEON
  • BURNIEWICZ LEON
  • BURZYŃSKA RENATA
  • BURZYŃSKI TOMASZ
  • BUŚKO KAZIMIERZ
  • BYLINA MICHAŁ
  • BYSZEWSKI WŁADYSŁAW
  • CHACHUŁA JERZY
  • CHAJĘCKI ALEKSANDER
  • CHAJĘCKI GRZEGORZ
  • CHŁAPOWSKI ANTONI
  • CHOJECKI EDMUND
  • CHOYNOWSKI RAFAŁ
  • CHROSCZILEWSKI HENRYK
  • CHRZANOWSKI ZBIGNIEW
  • CHRZANOWSKI ZYGMUNT
  • CHWASTEK-LULIS AGNIESZKA
  • CIEBIELSKI FRANCISZEK
  • CIESIELSKI RAFAŁ
  • CIESIELSKI ZBIGNIEW
  • CIMANOWSKA IZABELA
2/4
  • CZERMIŃSKI TADEUSZ
  • CZERNEK ALEKSANDRA
  • CZERNIAWSKI STANISŁAW
  • DANILUK JACEK
  • DĄBROWSKI JAN KANTY
  • DĄBROWSKI WOJCIECH ANDRZEJ
  • DĄBROWSKI WOJCIECH JAN
  • DĄBROWSKI ZBIGNIEW
  • DĄBSKI-NERLICH PAWEŁ
  • DEMSKI HENRYK
  • DESKUR STANISŁAW
  • DOBRZAŃSKI-HUBAL HENRYK
  • DROZD FELIKS
  • DUBICKI HENRYK
  • DYSARZ IWONA
  • DYSARZ RYSZARD
  • DZIADCZYK WIESŁAW
  • DZIADULSKI ZDZISŁAW
  • DZIKOWSKA BEATA
  • FABRYCY MARIAN
  • FALEWICZ ALEKSANDER
  • FERENSTEIN KRZYSZTOF
  • FERENSTEIN WANDA
  • FILIPCZUK LESZEK-KAZIMIERZ
  • FLORYANOWICZ KSAWERY
  • FRAS KONSTANTY
  • FREYMAN MARCIN-STANISŁAW
  • FRÖLICH GERHARD
  • FUŁAWKA ANNA
  • GAJDA WACŁAW
  • GAŁCZYŃSKI JACEK
  • GANOWICZ MARIA-ANNA
  • GANOWICZ MICHAŁ
  • GELLERT BERNARD
  • GERLECKI TADEUSZ
  • GIL RYSZARD
  • GŁOSKOWSKI TADEUSZ-FRANCISZEK
  • GŁOSKOWSKI TADEUSZ -STANISŁAW
  • GŁUCHOWSKA MARTA
  • GNIAZDOWSKI ANDRZEJ
  • GNIAZDOWSKI JERZY
  • GOSZCZYŃSKI JACEK
  • GOŹDZIKIEWICZ BOHDAN NARCYZ
  • GOŹLIŃSKA MARTA
  • GOŹLIŃSKA IRENA
  • GRABOWSKI JAN
  • GRABOWSKI JERZY
  • GRABOWSKI TADEUSZ
  • GRODZICKI STANISŁAW
  • GRODZICKI STEFAN
  • GRZYBOWSKI MAREK
  • GUDZOWATY TOMASZ
  • GURSKI JANUSZ CZESŁAW
  • GUTOWSKI MICHAŁ
  • GUZIUK ANDRZEJ
  • GUZIUK KAZIMIERZ
  • GUZIUK WŁADYSŁAW
3/4
  • GZOWSKI KAZIMIERZ
  • HARLAND HENRYK MICHAŁ
  • HARTMAN WIESŁAW
  • HAY STANISŁAW
  • HELAK HENRYK
  • HELAK STANISŁAW
  • HERBA-DZIEKOŃSKA ŻANETA
  • HOŁDA-KAWERSKA RENATA
  • HUCZ HENRYK
  • IWANOWSKI JERZY
  • JAGIELIŃSKI ROMAN
  • JANASZEK ZBIGNIEW
  • JANECZKO-SZCZEPANOWSKA ANDŻELIKA
  • JANKOWIAK TOMASZ
  • JANUSZEWSKI ZBIGNIEW
  • JARECKI BOGUSŁAW
  • JAREMKIEWICZ JERZY
  • JASIŃSKI STANISŁAW
  • JAWOROWSKI IGNACY
  • SAS-JAWORSKI BOHDAN
  • SAS-JAWORSKI JERZY
  • JOŃCZYK ADAM
  • JOŃCZYK ŁUKASZ
  • JURIEWICZ FRYDERYK
  • JUŚKIEWICZ-KOWALIK TERESA
  • KACAŁA ANDRZEJ
  • KACZMAREK WALDEMAR
  • KADŁUBOWSKI BOGDAN
  • KARAŚKIEWICZ AGATA
  • KARAŚKIEWICZ SEBASTIAN
  • KARCZMAR-MŁYŃSKA MAŁGORZATA
  • KARCZMAR-PESZKO RENATA
  • KART KAMILA
  • KAWECKI ZDZISŁAW
  • KEMPA JÓZEF
  • KĘSZYCKI STEFAN
  • KISIELNICKI TADEUSZ
  • KLEIN TOMASZ
  • KŁYM JAN
  • KOBYLIŃSKI ANDRZEJ
  • KOCH JAROSŁAW
  • KOCZORSKI EUGENIUSZ
  • KOMOROWSKI JANUSZ
  • KOMOROWSKI-BÓR TADEUSZ
  • KOMOROWSKI WOJCIECH
  • KON LEON
  • KONARSKA MARIA
  • KONARSKI GRZEGORZ
  • KONARSKI MARCIN
  • KONIECZNY CZESŁAW
  • KORYTKOWSKI WŁODZMIERZ
  • KOSICKI SŁAWOMIR
  • KOSSAK JULIUSZ
  • KOSSAK WOJCIECH
  • KOSTRZEWA ADRIAN
  • KOŚCIEŃSKI ZBIGNIEW
  • KOWALA TOMASZ
4/4
  • KOWALCZYK JAN
  • KOWALCZYK MARIAN
  • KOWALIK WOJCIECH
  • KOWALSKI JAN
  • KOZIAROWSKI KRZYSZTOF
  • KOZICKI MARIAN
  • KOZŁOWSKI IRENEUSZ
  • KOZŁOWSKI JACEK
  • KRAWCZUK-LEIBFARTH EWA
  • KRÓLIKIEWICZ ADAM
  • KRUK JAN
  • KRUKOWSKI JACEK
  • KRUKOWSKI JERZY
  • KRUPA-MICHALAK JOLANTA
  • KRYSTOF WŁADYSŁAW
  • KRZEMIENIECKI KAJUSZ
  • KRZYSZTAŁOWICZ ANDRZEJ
  • KRZYSZTOFIK ZYGMUNT
  • KRZYŻANOWSKA JULIA
  • KRZYŻANOWSKA-WISZNIEWSKA RENATA
  • KRZYŻANOWSKI ROMAN
  • KUBIAK BOGDAN
  • KUBIAK GRZEGORZ
  • KUBIAK JAN STANISŁAW
  • KUBIAK STANISŁAW
  • KUBIAK STANISŁAW JAN
  • KUCHEJDA BOGDAN
  • KUCHEJDA MARIA
  • KUCZYŃSKA-PIASECKA ANNA
  • KULESZA SEWERYN ROMAN
  • KULETA BERNARD
  • KULIKOWSKI JAN
  • KUMOREK STANISŁAW
  • KUMOREK STEFAN
  • KUPCZYŃSKA-KACZYŃSKA HANNA
  • KUROWSKI STANISŁAW
  • KUSZ ROMAN
  • KUTYSZ JÓZEF
  • KWIATEK BARTŁOMIEJ
  • KWIATEK WERONIKA
  • LAWIN JANUSZ
  • LEMAŃSKI ANDRZEJ
  • LEWICKI MAREK
  • ROGALA-LEWICKI WILHELM
  • BROCHWICZ-LEWIŃSKI ZBIGNIEW
  • LIPCZYŃSKI ANDRZEJ
  • LIPCZYŃSKI JAN
  • LIPOWICZ JOLANTA
  • LIPOWICZ ZENON
  • LIŚKIEWICZ MARIUSZ
  • LUDWICZAK KRZYSZTOF
  • LUSINA ALE KSANDRA
  • KORZBOK-ŁĄCKI STANISŁAW
  • ŁUKOMSKI STANISŁAW



Okładka tomu II

Strona tytułowa tom II

Siedemdziesięciu czterech Bohaterów Leksykonu Jeździectwa Polskiego - Konno po Sławę, nosiło na swoich żołnierskich mundurach Order Wojenny Virtuti Militari.Byli żołnierzami, ułanami, szwoleżerami, strzelcami konnymi, artylerzystami dywizjonów artylerii konnej. Walczyli o Polskę, za Polskę od 1914 po 1945 rok. Byli kawalerzystami, jeźdźcami, zdobywali tytuły Mistrzów Polski i medale w Igrzyskach Olimpijskich. Byli prezesami Polskiego Związku Jeździeckiego, Sekretarzami Generalnymi Polskiego Związku Jeździeckiego. Order Wojenny Virtuti Militari wykuwał się w ogniu walki o Polskę. Jest związany z wojną 1792 roku i najazdem Rosji na Polskę. Stało się to po zwycięskiej Bitwie pod Zieleńcami 18 czerwca 1792 roku. Wtedy Król Stanisław August Poniatowski postanowił stworzyć owalny medal z Jego imieniem i napisem na odwrocie Virtuti Militari. Jednym z pierwszych nagrodzonych byli Książę Józef Poniatowski, generał major Tadeusz Kościuszko. Oficerowie uczestniczący w kampanii wojennej 1792 roku sami zaczęli przerabiać medale na krzyż. Na stronie głównej został napis: Virtuti Militari. Uległość Stanisława Augusta Poniatowskiego wobec Moskwy, zawiązanie Konfederacji Targowickiej sprawiło, że Virtuti Militari stał się Krzyżem znienawidzonym. Uznano go za znak buntowniczy, odbierano siłą, zakazano nosić. Przywrócono go w 1807 roku. Książę Józef Poniatowski dekorował nim żołnierzy Księstwa Warszawskiego, wojen napoleońskich. Otrzymał go 2 Lekkokonny Pułk Gwardii Cesarza Napoleona.

Upadek państwa polskiego, decyzja cara Aleksandra I, po 1815 roku przyczyniły się do upadku Virtuti Militari. Odrodzenie przyszło razem z Powstaniem Listopadowym 1831 roku. Nagradzani byli żołnierze i oficerowie. Jednym z pierwszych byli ułani 5 Pułku Ułanów bijący się pod Olszynką Grochowską. Order Wojenny Virtuti Militari dostała kadet 1 Pułku Jazdy Bronisława Czarnowska, a razem z nią starszy felczer 10 Pułku Piechoty Józefa Kulczycka i jej asystent Józefa Daniel z Mazurkiewiczów Rostkowska. Po upadku Powstania Listopadowego car Mikołaj I zlikwidował Order Wojenny Virtuti Militari. Powstanie Styczniowe 1863 roku, to znów odrodzenie Virtuti Militari. Jednym z odznaczonych Orderem Wojennym Virtuti Militari był Adam Morawski, za zwycięską potyczkę z Rosjanami 8 sierpnia 1863 roku pod Żyrzynem, w powiecie puławskim. Po Powstaniu Styczniowym car Rosji Mikołaj I nie zlikwidował Virtuti Militari, ale by go zohydzić nagradzał nim generałów i żołnierzy rosyjskich, którzy Powstanie Styczniowe tłumili. Wybuch Pierwszej Wojny Światowej 1914. Po pierwszych walkach Legionów Polskich brygadiera Józefa Piłsudskiego, powrócono do dawnego Orderu Wojennego Virtuti Militari. 7 maja 1919 roku, na posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego, poseł Aleksander Skarbek złożył wniosek o ustanowienie odznaki za waleczność dla członków polskiej siły zbrojnej. Odpowiedni artykuł ustawy głosił: "Przywraca się ustanowiony Władzą Królewską z roku 1792, potwierdzony Konstytucją Sejmu Rzeczypospolitej z dnia 23 listopada 1793 roku, order wojskowy pod nazwą Virtuti Militari." Poeta Artur Oppman - Or-Ot w styczniu 1920 roku opublikował w Tygodniku Ilustrowanym wiersz Virtuti Militari

Czarno niebieska wstążka,
A przy niej srebrny krzyż,
Virtuti Militari,
Co znaczy to? - Czy wiesz?
Znaczy to żołnierskiej cnocie,
Szlachetni o niej śnią,
A zdobyć ten krzyż można
Pogardą śmierci, krwią.

Wybrane życiorysy

Tadeusz
Machalski

Tadeusz Machalski, Kawaler Krzyża Walecznych dwa razy, Złotego Krzyża Zasługi z Mieczami dwa razy. Order Wojenny Virtuti Militari, przedstawiony do odznaczenia dwa razy. Krzyż Karola, Krzyż Zasługi dla Wojska trzy razy, Austria. Żołnierz. Jeździec. Sekretarz Generalny Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 1 października 1893 roku w Wiedniu. Zmarł 4 lutego 1983 roku w Londynie. Ojciec Maurycy. Matka Małgorzata z domu Maldant. Żona Maria Korybut Daszkiewiczówna. Absolwent Terezjańskiej Akademii Wojskowej Wiener Neustadt, Austria i Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie. Jako żołnierz zaczynał swoją długą służbę w wojsku w 4 Pułku Ułanów armii austriackiej. Walczył w Karpatach. Kursy wojenne miał w Belgradzie i przeszkolenie lotnicze w Wiedniu. Od 1 sierpnia 1914 roku był w swoim pułku dowódcą plutonu, szwadronu, dywizjonu, samodzielnej grupy karabinów maszynowych przy kompanii piechoty. Dwa razy ranny. Odznaczony medalem za rany w obronie cesarza Austrii. Ogromnie odważny. Gdy jednak w maju 1918 roku poprosił o przeniesienie do polskich oddziałów otrzymał pismo odmowne. Sam więc wymierzył sobie sprawiedliwość i po kursie Szkoły Wojennej w Belgradzie w lipcu 1918 roku formalnie, jako student na lotniczym przeszkoleniu w Wiener Neustadt, porzucił szeregi austriackie w stopniu porucznika. W Wojsku Polskim znalazł się w grudniu 1918 roku Od razu w obronie Lwowa. Rotmistrz. Bił się jako piechur i lotnik, kawalerzysta. Był w sztabie dowództwa obrony Lwowa. Był w sztabie dowództwa frontu litewsko-białoruskiego. Cały czas w akcji. We froncie Pomorskim generała Józefa Hallera był tak samo pod jego dowództwem jak i na froncie galicyjskim. Maszerował ze sztabem generała Hallera na Pomorze, Gdańsk, do zaślubin Polski z morzem. Jest w środku działań frontu północno-wschodniego w zmaganiach z wojskami rosyjskimi GajChana na północnym Mazowszu. Jest szefem I grupy Dolna Wisła. Przerzucony na południe Polski w czerwcu 1920 roku cały czas w akcji. We wrześniu tego roku jest na kursie dowódców jazdy. Na początku 1921 roku szef oddziału trzeciego 7 Dywizji Piechoty, szef oddziału trzeciego grupy Wołyń, szef sztabu 26 Dywizji Piechoty w należącej do Okręgu Wojskowego Lublin. Praca w sztabach, na wysokich stanowiskach, nie była marzeniem urodzonego Kawalerzysty. Co i raz składał prośbę o przekazanie go do jednostek liniowych. Zamiast do pułków jest odkomenderowany do Sztabu Generalnego na kursy szkoleniowe. Dopiero w październiku 1922 roku jest na ewidencji 8 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego. Formalnie. Faktycznie jest słuchaczem Wyższej Szkoły Wojennej. Major od połowy 1923 roku zostaje przydzielony na Szefa Sztabu 14 Dywizji Piechoty w Dowództwie Okręgu Korpusu VII Poznań. Ciągłe zmiany powodowane są i energią, rotmistrza, majora, i doskonałą znajomością dwóch języków niemieckiego i francuskiego. W listopadzie 1924 roku znalazł się wreszcie w pułku liniowym 7 Pułku Strzelców Konnych, jako zastępca dowódcy. Dowódca Okręgu Korpusu IV Poznań, generał dywizji Edmund de Hauser, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari napisał o nim tak: "Zastępując dowódcę pułku kierował pułkiem bardzo sprężyście z wielką inicjatywą. Wykazał dużo taktu wobec oficerów". Inspektor Armii Warszawa, generał Aleksander Osiński, były dowódca pułku, który bił się w Mandżurii z Japonią w wojnie 1904 - 1905, wybitny organizator Wojska Polskiego w 1918 roku, w 1920 roku dowódca 17 Dywizji Piechoty 1 i 2 Armii walczącej z Rosjanami, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari i Krzyża Walecznych, cztery razy, wystawił podpułkownikowi Machalskiemu w 1927 roku taką opinię: "Charakter wyrobiony i energiczny. Lojalny w stosunku do przełożonych. Koleżeński i rycerski. W pracy obowiązkowy. Zamiłowany sportsmen - Kawalerzysta. Postać wybitna o szerokim ujmowaniu spraw wojskowych. Zdolności kierownicze, organizacyjne, ideowość wybitna. Należy do najzdolniejszych oficerów 1 grupy". W ocenie z marca 1928 roku podpisanej przez inspektora Armii, jest wniosek skierowania go nastanowisko liniowe dowódcy pułku, a poza linią na I oficera Sztabu Armii lub Szefa Sztabu Dowództwa Okręgu Korpusu. Od stycznia 1928 roku znalazł się w Sztabie Generalnym i Wojskowym Biurze Historycznym. Dużo pisze. Jest znakomitym publicystą wojskowym. I nie tylko. W lutym 1928 roku, w utworzonym Polskim Związku Jeździeckim, którego prezesem został szef Departamentu Kawalerii Ministerstwa Spraw Wojskowych pułkownik Zbigniew Brochwicz-Lewiński. Sekretarzem Generalnym. Współtwórcą Polskiego Związku Jeździeckiego był podpułkownik Tadeusz Machalski i jednocześnie jego przedstawicielem w Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej z siedzibą w Paryżu. Był świetnym sekretarzem, sercem i umysłem Polskiego Związku Jeździeckiego. Jeździectwu polskiemu nie szczędził krytycznych uwag z myślą, by było dobre. W 1935 roku w Przeglądzie Kawaleryjskim pisał o potrzebie utrzymywania przez wojsko silnej drużyny reprezentacyjnej, o dopuszczaniu do zawodów w Łazienkach w Warszawie jak najwięcej jeźdźców wojskowych i cywilnych, o sprowadzaniu dobrych koni sportowych z zagranicy, ale i wychowywaniu koni sportowych w Polsce. Swoje wywody kończył stwierdzeniem: "Upadek naszych sukcesów za granicą wcale nie jest tak groźny jak to się na ogół mniema, ktokolwiek widział pracę naszych jeźdźców na torach zagranicznych, ten mógł z łatwością się o tym przekonać. Trudny i ciężki konkurs, przebyty w pięknym stylu przez naszego jeźdźca, z jednym strąceniem, stanowi dla laika przegrany konkurs - dla znawcy całkiem co innego. Zawsze jesteśmy jedną z czołowych drużyn świata, a zawody w Łazienkach - jedne z poważniejszych w Europie".

Ludwik Antoni
Maciąg

Ludwik Antoni Maciąg, malarz. Jeździec. Żołnierz. Kawaler Krzyża Armii Krajowej. Działacz polskiego jeździectwa. Urodził się 13 lipca 1920 roku w Krakowie. Zmarł 6 sierpnia 2007 roku. Ojciec Michał. Matka Rozalia z domu Dokić. Siostra Helena. Bracia Józef i Otto. Żona Ewa z domu Zbyszyńska. Syn Krzysztof. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Profesor Akademii Sztuk Pięknych. Czerwiec 2007 roku w lesie, w Gulczewie. Drewniany, piękny dom. Przy domu stajnia. W stajni dwa konie gotowe do wyjścia w teren, nad Bug, nie raz przemierzany stępem i kłusem. Rozmowa, męcząca dla chorego Profesora, o koniach, historii, sztuce, malarstwie, życiu. O tym, co w życiu człowieka jest ważne. - Opuściłem środowisko, nie Akademię. W niej pracowałem do okresu, kiedy mogłem już odejść. Ze względu na dążenie do autentyzmu. Wydaje mi się, że udało mi się przejść przez życie bez zakłamań. Bez poddaństwa. Starałem się zachować wierność swoim ideałom. Opuściłem środowisko, ponieważ w całym okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej obowiązywała deprecjacja polskości w sztuce. Tolerowano malarzy dziewiętnastowiecznych. Kossaków przyjmowano już wrogo. Tak jak konie, które kochałem, na które siadałem, z którymi żyłem. Ośmieliłem się malować konie, z którymi byłem związany, tak jak ośmielił się malować Kawalerię szwoleżer Michał Bylina, żołnierz Września w 1 Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. .od najwcześniejszych lat potrzebę wewnętrzną rysowania miałem w sobie. Był wtedy przed oknami plac koszarowy Pułku Artylerii Lekkiej, w którym służył mój ojciec Michał. Chłonąłem życie koszar, koniowiązy, pojenie koni, komendy, od czasu do czasu ćwiczenia baterii pełne ekspresji, chrzęst dział, wyjazdy pocztu honorowego z trąbką. Dni były dzielone trąbką sygnałową trębacza, a wieczorami, po apelu, niosły się tęskne pieśni kanonierów. Ojca mego, utalentowanego jeźdźca, artylerzystę armii austriacko-węgierskiej, drogi wojenne I wojny światowej wiodły przez front jugosłowiański, włoski aż pod Verdun. Tam, w końcowej fazie walk, dostał się do niewoli francuskiej, skąd wrócił do Polski, do Krakowa z armią generała Hallera. Matka moja, Dalmatynka, z bratem Józefem, urodzonym w Bośni, zmierzała do nieznanej sobie Polski, do Krakowa, gdzie przyszedłem na świat. Po dwóch latach przenieśliśmy się do Białej Podlaskiej. Później wpływ wybitnego pedagoga i wychowawcy, dyrektora Gimnazjum Stanisława Damrosza, kształtowały braci i moją osobowość. Po maturze złożyłem papiery do Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 1938 roku jeździłem na łaciatym ogierze Alarik. Ogiery ze Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, skąd przychodziły do Białej Podlaskiej na punkt kopulacyjny. Jeździłem też na półkrwi gniadoszu Akorg. Brat dosiadał folbluta Firleja. Był tam masztalerz Rypina. Zanim wybuchła we wrześniu 1939 roku II wojna światowa, po maturze budował w Junackich Hufcach Pracy bunkry dla żołnierzy na podmokłych łąkach pod Suwałkami. Konie widział, jak ułani z 2 Pułku Ułanów Grochowskich rozwijali w galopie kable telefoniczne. Wojnę zobaczył 1 września, kiedy niemieckie samoloty bombardowały Zakłady Lotnicze w Białej Podlaskiej. Cała rodzina ruszyła na wojnę. - Nie dostałem na nią powołania, ale prosiłem brata Józefa, żeby mnie zabrał z sobą do obrony Brześcia. Nie chciał. Miał dowodzić żołnierzami, a nie opiekować się mną. Józef Maciąg, absolwent Korpusu Kadetów 3 w Rawiczu w 1939 po leczeniu złamanej na nartach nogi, nie zdążył już ze swoim 34 Pułkiem Piechoty być w Borach Tucholskich, ale bił się w obronie twierdzy brzeskiej, ranny, walczył w Samodzielnej Grupie Operacyjnej Polesie. - Z nim dwa razy po kapitulacji starałem się przekroczyć granicę. Za trzecim razem udało się to Józefowi, który już działał w organizacji Pług i Miecz Związku Zwycięstwa Polsce na Podlasiu. W 1940 roku Józef doszedł do Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w Syrii. Został instruktorem, jako porucznik 1 kompanii strzeleckiej Szkoły Podchorążych Rezerwy w Palestynie. Po przeszkoleniu w 1943 roku w brytyjskim ośrodku spadochronowo-dywersyjnym w Benghazi, został zrzucony na Bałkanach. Ochraniał misję brytyjską, osłaniał kurierów, stworzył w Serbii trzystuosobowy polski oddział, sabotaż, dywersja, uwalniał jeńców, wysadził tunel kolejowy w Gorze Gornjak. Poległ w walce 11 grudnia 1943 roku na skutek zdrady we wsi Luka koło Boru. Pochowany w Belgradzie razem z trzynastoma polskimi lotnikami zestrzelonymi nad Jugosławią, lecącymi do Warszawy w dniach Powstania Warszawskiego. Kapitan. Odznaczony Orderem Wojennym Virtuti Militari. - W historii drugiej wojny światowej znalazł miejsce, jako kapitan Nash i Sas. W 1 Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka był mój drugi, też starszy brat Otto, Kapitan artylerii przeciwlotniczej, brał udział w inwazji w Normandii i był w pamiętnej bitwie pod Falaise. Moja żona Ewa jest córką kapitana Juliana Zbyszyńskiego, który przeszedł przez łagry Narodnyjego Komissariatu Wnutriennych Dieł - NKWD, nim trafił do Drugiego Korpusu Polskiego. Brat Ewy, Lech, był w batalionie Zośka i walczył w Powstaniu Warszawskim. Po wydostaniu się Józefa na Bliski Wschód, przejąłem po nim pseudonim Sas. Pracowałem przy kontroli obór. Jeździłem po dworach. Chroniliśmy bydło zarodowe przed wyniszczeniem, wywożeniem do Niemiec. W 1943 roku poznałem w Janowie Podlaskim Ewę, moją przyszłą żonę. Zaręczyliśmy się przed moim pójściem do lasu. Po ukończeniu podchorążówki Armii Krajowej,postamusiałem czekać, aż będzie miejsce w leśnym oddziale. Doszło do tego w 1944 roku. Dostałem przydział wczesną wiosną do oddziału partyzanckiego Zenona 34 Pułku Piechoty Armii Krajowej, do konnego zwiadu. Jeden z najwybitniejszych i największych oddziałów Armii Krajowej na Podlasiu. Braliśmy udział w akcji osłonowej wydobywa nia rakiety V-2. Radością stało się przejęcie siedmiu lotników zestrzelonego amerykańskiego bombowca. Jeździłem na klaczy Nuna, nazwaną tak od drugiego imienia narzeczonej, potem żony, Ewy. Zabita w ostatniej potyczce, pod Janowem. Od dowódcy dostałem klacz Iskrę. Kiedy rozpoczynałem studia, opiekował się nią ojciec. Była w ośrodku plenerowym Akademii Sztuk Pięknych, zginęła pod Kołbielą, kopnięta przez innego konia. Zaprzęgana do sań odwoziła na stację kolejową rektora Akademii Sztuk Pięknych Stanisława Ostoję-Chrostowskiego, brązowego medalistę w sztuce na Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie 1936 roku. Moim dowódcą był Stefan Wyrzykowski, skazany po wojnie na śmierć, ułaskawiony przeszedł wszystkie więzienia. Nie przepuszczono nas w 1944 roku do Warszawy. Nasz oddział został rozwiązany w sierpniu 1944 roku. Działaliśmy w obszarze Biała Podlaska, Radzyń, Siedlce. Po rozbrojeniu jesienią 1944 roku, uniknąłem wywiezienia do Rosji, na Sybir razem z innymi akowcami. Pomocnym okazał się Rafał Kajetanowicz ze Stada w Janowie Podlaskim. Zostałem zatrudniony jako leśniczy w lasach Stadniny. W mundurze masztalerza dotarłem do Krakowa, gdzie zostałem przyjęty do Akademii Sztuk Pięknych. Po pierwszym semestrze przenosiny do Warszawy. Asystentura u profesora Tadeusza Kulisiewicza. Po studiach asystentura na Wydziale Malarstwa u profesora Michała Byliny, którego poznałem wcześniej w Warszawie, gdy była propozycja nauki na tajnych kompletach. Zamiast studiować, pomaszerowałem do Armii Krajowej w lesie. Konie po wojnie były w Ogrodzie Zoologicznym, u Stefana Jacobsena w Warszawie. Jeździłem na Bagnecie. Tylko mnie nie zrzucił z siodła i na Służewcu u Henryka Roycewicza. Po studiach rajdy w Książu, prowadzące do Wrocławia. Spotkanie ze Zbigniewem Dąbrowskim. Konie na Legii, w Warnikach u Tadeusza Skórzewskiego, Stado Ogierów w Kwidzynie, jazdy z Marianem Babireckim. Bieszczady. Gra w Popiołach Andrzeja Wajdy. W dorosłym już życiu, w Gulczewie, rajdy w Górach Świętokrzyskich pod wodzą Teresy Dobrowolskiej hodowczyni w Stadninie w Kurozwękach, jeżdżenie i uczenie rajdowców koło Ostrowi Mazowieckiej noszących mundury 5 Pułku Ułanów Zasławskich w Ostrołęce w okresie do 1939 roku. Moją towarzyszką była żona Ewa, która studiowała na Śląsku nauki polityczne, a razem ze mną pracowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Tolerowała moje jeździectwo mówiąc, że lepsze są konie, rajdy niż dziewczyny. W Gulczewie był ogier Perset z Białki, był Epos, Alkazar, izabelowaty wielkopolanin z Pępowa, araby z Kurozwęk Eos i Zagon, Dżemlik z Racotu. Konie Ludwika Maciąga spotkałem w gobelinach i obrazach w Scottsdale w Phoenix, w Arizonie, gdzie były organizowane Dni Konia Arabskiego. W domu na farmie u Jolanty i Zenona Lipowiczów ze ściany galopowały konie Kawalerzystów z września 1939. Koni jest mnóstwo. Obrazy olejne Patrol, Szarża, Artyleria lekka zajmuje stanowiska ogniowe, Przeprawa przez bagno, Wyjście z okrążenia, Deszcz, Szable w dłoń, Pod Wiedniem. Konie na plakatach filmowych Pościg, Biała grzywa, konie na znaczkach pocztowych, konie jako ilustracja książek, konie w Stadach, Stadninach, konie sportowe, konie przy pługu, w saniach i do tego pejzaże nad Bugiem. Na samym początku były szkice z lasu, partyzanci i konie powstańcze. .Kilka szkiców z chlebaka z amunicją. Pasienie koni, Postój w lesie, Postój w stodole, z natury, z życia oddziału, kto wie czy nie zadecydowały o wyborze dalszej drogi artystycznej. - Trzeba pamiętać, że nie istnieje żadna dokumentacja wizualna leśnych oddziałów, tak jak nie istnieje dokumentacja o tych z Powstania Styczniowego 1863 roku. Nadszedł okres fałszowania historii, tego, co przeżywaliśmy, my, którzy walcząc staraliśmy się uniknąć losu likwidowanych w niemieckich i radzieckich rzeźniach dla ludzi, a później przez Urząd Bezpieczeństwa. Byliśmy świadkami gigantycznej masakry najlepszych, najwspanialszych spośród nas. Polaków, getta żydowskiego, wreszcie dziesiątków tysięcy jeńców radzieckich, po których nie zostawiono śladów. Miałem ambicję ratowania od zapomnienia chociaż fragmentarycznych przeżyć mego pokolenia. Nie ubiegając się o rozgłos, zdecydowałem się na pozostawienie autentycznego śladu istnienia. Nie ułatwiała mi życia wybrana postawa, klimat swoiście pojmowanej polskości ani wreszcie moja pasja, konie, akcent ideologicznie niedobry. Moje życie, pasję wspierał Michał Bylina. Moje ostatnie spotkanie z nim było na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Spytał, czy jestem za Solidarnością. Chwilę się zawahałem i nagle krzyknąłem: - Jestem za Papieżem Polakiem, i autobus w tym czasie ruszył. Nie usłyszałem, co powiedział szwoleżer, któremu we wrześniu 1939 roku pod Chorzelami seria z niemieckiego karabinu maszynowego przejechała po nogach. A on z nogami obwiązanymi onucą bił się dalej, po Krasnobród, Janów Lubelski, w Grupie Operacyjnej Kawalerii generała Władysława Andersa starał się przedrzeć na Węgry. 28 września resztki Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego złożyły broń w Medyce i Żurawicy przed oddziałami niemieckimi. - Michał Bylina znalazł swoje miejsce w Armii Krajowej. Gdy napisał do mnie do Janowa Podlaskiego, bym przyjechał do Warszawy uczyć się rysunku i malarstwa, odpisałem, że zamiast w sali wybieram się uczyć z natury. I on to zrozumiał.

Zbigniew
Majewski

Zbigniew Majewski, pedagog. Wychowawca. Trener. Twórca Ośrodka Pięcioboju Nowoczesnego i Jeździectwa w Drzonkowie. Działacz Polskiego Związku Pięcioboju Nowoczesnego. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Podróżnik. Urodził się 24 lutego 1932 roku w Wilnie. Ojciec Tomasz. Matka Franciszka z domu Chalimon. Bracia Bogdan, Mirosław, Mieczysław. Żona Wanda z domu Burkowska. Córka Monika. Synowie Marek, Jarosław, Dariusz. Absolwent Liceum Pedagogicznego. Duch niespokojny. Za nadmiar energii twórczej skazany na więzienie z zawieszeniem. Nauczyciel. Instruktor lekkiej atletyki w Zielonej Górze. Trener Olimpijczyka w skoku wzwyż Edwarda Czernika na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1964 roku. Budowniczy stadionu sportowego w Zielonej Górze. Autor wielkiej wyprawy końmi i powozem na Igrzyska Olimpijskie do Los Angeles w 1984 roku. Postawiony przed sądem z inicjatywy władz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Twórca Stowarzyszenia Turystyczno-Sportowego Sokół. Uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. Wierny przyjaciel wielkiego Jana Mulaka Zaraz po wojnie, w 1945 roku, drogomistrz Tomasz Majewski zabrał rodzinę i opuścił Ziemię Wileńską. Podróż w poszukiwaniu domu trwała długo i zakończyła się w Poznańskiem, a dokładnie w okolicach Czarnkowa nad Notecią. - Mój ojciec, powiedział Zbigniew Majewski w 2007 roku w Drzonkowie, chociaż technik od budowy dróg, zamarzył o życiu na wsi. We własnym gospodarstwie. Pełne piękno. Ziemia, las, dopóki nie zaczęto zapędzać chłopów do Spółdzielni Produkcyjnych, do pracy w Państwowych Gospodarstwach Rolnych. Przyjechaliśmy z Wileńszczyzny i wiedzieliśmy, co to są kołchozy i sowchozy. W poznańskiej prasie krytyka ojca, że niby drogowiec, a suszy siano. Czyli nie zna się na rolnictwie. Byłem uczniem Technikum Leśnego. Chłopaki, którzy z Sybiru, z armią Andersa, przez Londyn, wrócili do Polski, założyli organizację Zemsta Lasu. Był rok 1948. Szybko znalazłem się w Urzędzie Bezpieczeństwa z oskarżeniem należenia do antypaństwowej organizacji. Proces w Poznaniu. Byłem już po przysiędze w Zemście Lasu. Zostałem skazany na rok z zawieszeniem, na trzy lata pozbawiony praw uczniowskich. Po powrocie, ojciec wysłał mnie do Sulechowa, do krewniaka prowadzącego zakład fotograficzny po to, bym się czegoś nauczył. Był duchem niespokojnym. Szybko zajął się sportem. Związał się z bogatym Kolejarzem, znanym związkiem sportowym. Był popularny wśród młodzieży. Nauka. Wojsko. Dobrze śpiewał i tańczył. Znalazł się w wojskowym klubie pieśni i tańca w Opolu. Tańczył i śpiewał w zielonych garnizonach. Był adiutantem generała Prokofiewa. Był w Biedrusku. Do Poznania jeździł kupować bilety dla generalskiej żony lubiącej teatr, operę, kulturę. Życie toczyło się dalej. W młodzieżowym Zrzeszeniu Sportowym Zryw w Zielonej Górze, do której przyjechał po wojsku, był organizatorem życia sportowego, budował Szkolny Ośrodek Sportowy, wychowywał lekkoatletów. Dorobił się reprezentantów Polski w skoku wzwyż. Z Janem Mulakiem pojechał i popłynął na Igrzyska Olimpijskie do Tokio. Na obozie sportowym w Sierakowie Wielkopolskim w Stadzie Ogierów spotkał się z końmi. W jeżdżeniu był antytalentem. W Polsce miał wciąż najsilniejszą grupę lekkoatletycznych skoczków wzwyż. Treningi. Szkolenie w Spale. Czas płynął. Takiego entuzjasty jak Majewski potrzebowano w sportowych organizacjach szkolnictwa zawodowego, Centralnej Radzie Związków Zawodowych. Pewnego dnia, a było to w roku 1969, miał dosyć życia w mieście. Dał ogłoszenie, że zamieni mieszkanie na chałupę na wsi. Dostał go i gospodarstwo wiejskie w Drzonkowie. Miejscowy działacz z władzy gminnej i partyjnej przypomniał mu, że czytał w piśmie "Darzbór" o Majewskim, który był niegdyś skazany. Czasy się jednak zmieniały. W Drzonkowie był dom, strumyk, gospodarstwo, hodowla zwierząt futerkowych. - Tego było mi mało. Zaczął mi się śnić pięciobój nowoczesny. Była też wciąż lekka atletyka. Zacząłem chodzić do Zakładów Lumel, składałem różne projekty. Na pięcioboju nowoczesnym się nie znałem. Trafiłem jednak na różnych przyjaznych ludzi. W Komitecie Wojewódzkim Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej był sekretarz rolny Zbigniew Cyganik, amator sportu, jeździectwa. Był też sekretarz KW Zygmunt Najdowski. W mojej głowie zaczął się rysować projekt stworzenia w Drzonkowie Ośrodka Sportowego. Pieniędzy nie było. Była za to myśl, poparcie władz samorządowych, zakładów Lumel, władz partyjnych. Budowniczowie, architekci z Ośrodka Sportu w Zielonej Górze zaprojektowali co trzeba. A tym co trzeba były: hotel, pływalnia, strzelnica, hala sportowa, ujeżdżalnia, stadion. W hoteliku miały zamieszkać dzieci, które zaczęły zjeżdżać do Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Zielonogórskiego, Szczecińskiego, z całego kraju. Czyste wariactwo. Były to lata niezwykłej roboty. Zbigniew Majewski został nazwany szeryfem. Ten szeryf budował, chociaż budowlańcem nie był. Uczył, chociaż żadnego uniwersytetu z pedagogiką, polonistyką, historią nie ukończył. Miał za to serce, czas i fantazję. W Ośrodku Sportowym w Drzonkowie, znanym jako Ośrodek Pięcioboju Nowoczesnego i Jeździectwa, i związanym z nim ściśle Klubem Sportowym Lumel, którego Zbigniew Majewski był etatowym działaczem, wiceprezesem wyrośli wielcy zawodnicy. W Lekkoatletycznym, a z czasem Lubuskim Klubie Sportowym "Lumel", którego patronem były Lubuskie Zakłady Aparatury Elektrycznej Mera-Lumel wyrośli mistrzowie pięcioboju - Barbara Kotowska, mistrzyni Polski, świata w pięcioboju nowoczesnym, mistrzowie olimpijscy w pięcioboju nowoczesnym: Arkadiusz Skrzypaszek, Dariusz Goździak, Maciej Czyżowicz, wielka gwiazda pięcioboju nowoczesnego Dorota Nowak-Idzi, mistrzyni Polski, Europy, Świata, Anna Sulima. Wszyscy byli ściśle związani z Lumelem i Ośrodkiem w Drzonkowie. Byli w Lumelu i Ośrodku w Drzonkowie również jeźdźcy: Jacek Bobik, Olimpijczyk, Stanisław Jasiński, Arkadiusz Bachur. Trenerzy Wojciech Mickunas i Tomasz Kowala. U podstaw tych sukcesów legła pedagogiczna myśl Zbigniewa Majewskiego, który od wszystkich zawodników mieszkających w Drzonkowie chciał nauki szkolnej, studiów i zdobywania wiedzy. Osobistym sukcesem Majewskiego było zorganizowanie w 1981 roku w Drzonkowie Mistrzostw Świata w Pięcioboju Nowoczesnym, zakończonych złotymi medalami Janusza Peciaka, Zbigniewa Szuby i Jana Olesińskiego. W Drzonkowie były Mistrzostwa Polski w Skokach przez Przeszkody, największe zawody Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego. Tam trenowali skoczkowie przed wyjazdem na Igrzyska Olimpijskie w Moskwie w 1980 roku. Tam zdobywali złote i srebrne medale w indywidualnym Konkursie Skoków przez Przeszkody Jan Kowalczyk z Artemorem, w Pucharze Narodów, Marian Kozicki, Janusz Bobik, Wiesław Hartman w Pucharze Narodów. Sport w Drzonkowie był cząstką rozległego działania pedagogicznego. Trenerów, działaczy i Zbigniewa Majewskiego. Po roku 1981 we władzach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej zapadła decyzja ukrócenia działalności Majewskiego w Ośrodku w Drzonkowie, a razem z nim dyrektora Gustawa Antonowicza. Prokuratura w Zielonej Górze sporządziła odpowiednie dokumenty. Zebrała ludzi, aktywistów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Majewski z Antonowiczem zostali postawieni przed sądem. W Warszawie wobec władz partyjnych bronił ich Marian Renke, przewodniczący Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Turystyki. Nie było skazania. Było za to posiedzenie partyjne w Ośrodku w Drzonkowie i zakaz wstępu dla Majewskiego na jego teren. Zakaz absurdalny i niewykonalny. Ale był. I utkwił Majewskiemu w sercu i umyśle na zawsze. Jednym z pomysłów Majewskiego było ściąganie do Drzonkowa młodzieży polonijnej ze wszystkich krajów, gdzie działała Polonia. Przy Ośrodku miały powstać zagrody z napisami Podole, Wołyń, Polesie, Wileńszczyzna. Miała tam być nauka i rozwijanie prawdziwego patriotyzmu. Wyczynem Zbigniewa Majewskiego stało się zaprogramowanie już w 1981 roku wielkiej wyprawy końmi na Igrzyska Olimpijskie do Los Angeles. O polskie konie szturmował w Stadninie Koni w Racocie, konie dawał ze Stadniny Koni w Nowielicach inżynier Kazimierz Bobik. Konie kupowano. Pojazd powstał w firmie Michała Bogajewicza w Pniewach. Pieniądze płynęły z różnych źródeł. Z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Poczty Polskiej. Została uruchomiona olbrzymia machina szkoleniowa, sportowa, propagandowa. W maju 1984 roku konie Puma, Gra, klacze podstawowe mające ciągnąć wóz do Havre do portu, w którym projektowano zaokrętować się do USA, wyruszyły z Drzonkowa. Uruchomiono ludzi, stadniny, ośrodki jeździeckie w Europie, towarzystwa jeździeckie, dziennikarzy, fanatyków. Pierwsze stanęły okoniem służby graniczne Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Podróżnikom nakazano powrót. Wanda Majewska załatwiła miejsca na promie Rogalin ze Świnoujścia do Travemünde w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Gdy dojechali do Havre, gdy mieli już miejsca na statku, Jan Mulak ugiął się pod presją Mariana Renke, przewodniczącego GKKFiT, który błagał o przerwanie podróży do Los Angeles, ponieważ Polska i Polski Komitet Olimpijski, wzorem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich zbojkotowały Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. Zaczęła się droga powrotna przez Europę do Polski. Konie przemierzyły ponad pięć tysięcy kilometrów. Zbigniew Majewski zajął się dorabianiem do pensji. Coś tam robił i wymyślał. W 1992 roku polskie koniki z Majewskim i Mulakiem dotarły na Igrzyska Olimpijskie do Barcelony. Później była jazda końmi Majewskiego na EXPO 2000 do Brukseli. Jeszcze później rajd końmi i wozem od Bugu do Odry, od Stadniny Koni w Janowie Podlaskim do stajni w Drzonkowie. Ludzie, konie, psy, powozy, tysiące fanatyków jeździectwa zostały zaprzęgnięte przez Majewskiego do jego pomysłów, których może by nie było gdyby nie organizacja antypaństwowa Zemsta Lasu w 1948 roku. Konie, stajnie, stadion jeździecki w Ośrodku w Drzonkowie, ponad sto koni sportowych dla skoczków, wukakawistów, pięcioboistów nowoczesnych w Drzonkowie skłoniły działaczy polskiego jeździectwa do wciągnięcia Majewskiego w skład Zarządu Polskiego Związku Jeździeckiego w latach dziewięćdziesiątych. Było to, jak powiadał inżynier Zbigniew Markowicz, trener, działacz, wpuszczenie szczupaka do dobrego akwarium. Młodzież, szkolenie jej, działanie w całej Polsce przypadło Majewskiemu do smaku. W kwietniu 2007 roku w chałupie Zbigniewa Majewskiego stojącej nieopodal Ośrodka Jeździectwa i Pięcioboju Nowoczesnego, są konie - w swoim czasie sam je hodował, psy i opowieści o minionym, wspaniałym, zwariowanym czasie. Majewski powiedział. - Nie ma o czym mówić! O historii można nie mówić, szczególnie współczesnym, którzy są o niebo mniejsi od swoich przodków. Nie mówić o historii oznaczałoby jednak nie przypomnieć, że Zbigniew Majewski był na samym początku tworzenia pięcioboju nowoczesnego kobiet. Pewnie i tak by doszło do jego powstania, ale Majewski swoimi działaniami nabrzmiewające procesy przyspieszał. W jeździectwie był zwolennikiem ostrego włączenia stadnin i stad do rozwijania w nich wszystkich dyscyplin od ujeżdżenia po rajdy. W wielu stadach nic się w zakresie sportowym nie działo. Pod wpływem Majewskiego prezes Polskiego Związku Jeździeckiego i dyrektor Zrzeszenia Hodowli Zarodowej doktor Paweł Warchoł zachęcał i zmuszał dyrektorów stad koni arabskich do rozwijania w nich rajdów długodystansowych z korzyścią dla całej hodowli. Majewski był za wyłączeniem jednego stada dla potrzeb sportu, dla uruchomienia w nich prawidłowego szkolenia koni i ludzi, tak jak to było w Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu przed 1939 roku. Różne pomysły Majewskiego nie mieściły się w głowach etatowych zarządzających sportem Polski. Do Drzonkowa wkraczali więc inspektorzy Naczelnej Izby Kontroli i sprawdzali, czy na talerzu zawodników nie ma o jednego kotleta schabowego za dużo. To doprowadzało szeryfa Majewskiego do szału. Wymachiwał pięściami. Autorzy książki o pięcioboju nowoczesnym zacytowali wyznanie Majewskiego: "Zawsze interesowały mnie rzeczy na pograniczu rozsądku". Słowa te pochodzą ze Złotej Księgi Pięcioboju Nowoczesnego w Polsce 1922 - 2005. I następne. "Niekwestionowany twórca drzonkowskiej Mekki pięcioboju i jeździectwa dynamicznie parł do przodu. Wychowawca licznej grupy młodych sportowców potrafił z nimi znaleźć wspólny język. Był dla nich barwnym autorytetem"..

Elżbieta
Morciniec

Elżbieta Morciniec, Olimpijka. Mistrzyni Polski w Ujeżdżeniu. Amazonka. Pedagog. Trenerka. Urodziła się 21 października 1943 roku we Wrocławiu. Ojciec Gustaw Karin. Matka Elżbieta Leuschner. Mąż Norbert Morciniec. Córka Joanna. Synowie Michał i Paweł. Absolwentka Uniwersytetu imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu, Filologia Germańska. Zawodniczka Wojskowego Klubu Sportowego Śląsk, Rolniczego Ludowego Klubu Sportowego we Wrocławiu, Ludowego Klubu Sportowego w Łącku.

Igrzyska Olimpijskie

W Ujeżdżeniu:

Moskwa 20 lipca - 3 sierpnia 1980 - czwarte miejsce drużynowo na Sumie wspólnie z Józefem Zagorem na Heliosie, Wandą Wąsowską na Damazym. Indywidualnie trzynasta na Sumie.


Mistrzostwa Polski

W Ujeżdżeniu:

Książ 7 - 9 września 1979 - złoty medal na
Frezie.
Książ 15 - 17 sierpnia 1980 - brązowy medal
na Frezie.
Łąck 17 - 19 lipca 1981 - srebrny medal na
Frezie.
Łąck 30 lipca - 1 sierpnia 1982 - złoty medal
na Frezie.
Łąck 22 - 24 lipca 1983 - srebrny medal na
Frezie.
Łąck 18 - 20 maja 1984 - złoty medal
na Frezie.
Wrocław 13 - 15 września 1985 - srebrny medal
na Frezie.
Łąck 24 - 26 września 1986 - srebrny medal
na Oparze.
Biały Bór 25 - 27 września 1987 - brązowy medal
na Hajmonie.
Łąck 23 - 25 września 1988 - srebrny medal
na Hajmonie.
Swoszowice 22 - 24 września 1989 - złoty medal
na Hajmonie.

Jest dzieckiem urodzonym w latach Drugiej Wojny Światowej. W październiku 1943 roku armie amerykańskie i angielskie walczyły z Niemcami we Włoszech. Armia Czerwona szła do Dniepru. Konwoje amerykańskie i angielskie płynęły do Rosji przez Ocean Lodowaty z pomocą materialną dla ZSRR. W Anglii kończyło się formowanie 1 Samodzielnej Dywizji Pancernej generała Stanisława Maczka. Z Egiptu odpływali na MS Batory pierwsi żołnierze 3 Dywizji Strzelców Karpackich Drugiego Korpusu Polskiego i lądowali we Włoszech. 5 Armia Amerykańska walczyła o Monte Cassino zdobyte ostatecznie przez Polaków. 18 maja 1944 Ułani Podolscy zatknęli swój proporzec razem z flagą angielską na murach Klasztoru Benedyktynów na Monte Cassino. Przy końcu października na konferencji USA, Wielkiej Brytanii, ZSRR, ustalono zarys wojennych granic w Europie. Stalin zwycięskich i jednocześnie pokonanych Polaków o zdanie nie pytał. Z tej wojny ojciec Elke, Gustaw Karin, do domu nie wrócił. 8 czerwca 2007 roku we Wrocławiu Elżbieta Morciniec powiedziała: - Ojciec został powołany do wojska w 1945 roku. Był właścicielem barki, którą po Odrze woził węgiel. Zostałam sama z matką i babcią. Pierwsze spotkanie z końmi. Pamiętam pochód pierwszomajowy. Kawalkada jeźdźców. To był rok 1957. Konie zawsze mnie pociągały. Raz byłam z mamą na Partynicach na wyścigach. Kiedy zobaczyłam jeźdźców na pochodzie i dowiedziałam się, że istnieje sekcja jeździecka, wymusiłam na mamie, by mnie zaprowadziła. Zostałam przyjęta. Był to Wojskowy Klub Sportowy Śląsk. Siedziba sekcji jeździeckiej mieściła się przy ulicy Mieszczańskiej. Trenerem był pan Henryk Stabiński. Dzięki niemu szybko zaczęłam odnosić sukcesy w zawodach skokowych, startując z czołówką polskich skoczków. Po maturze zdawałam na medycynę. Egzamin ustny kolidował jednak z Mistrzostwami Polski Juniorów w Sopocie. Wybrałam konie, a po roku rozpoczęłam studia germanistyczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Wkrótce sekcja Śląska została rozwiązana na korzyść piłkarzy. Nasze konie trafiły do Legii Warszawa. Niemniej jeszcze przez rok dojeżdżałam na treningi do Legnicy do pana Henryka oraz do Niemodlina, gdzie konia użyczał mi pan Pillardy. Po wyjściu za mąż, przeniosłam się na Uniwersytet w Poznaniu. W pracy magisterskiej zajęłam się twórczością Gerharda Hauptmanna, wielkiego pisarza niemieckiego, laureata Nagrody Nobla, urodzonego w Szczawnie koło Krosna Odrzańskiego, zmarłego w Jagniątkowie koło Piechowic na Dolnym Śląsku, autora między innymi Tkaczy, Wyspy Wielkiej Matki. Urodziły się dzieci. Pracowałam nad słownikiem polsko-niderlandzkim, którego jestem współautorką. Rozpoczęłam studia doktoranckie, ale stwierdziłam, że nie widzę się w roli pracownika naukowego. Myśli biegły do koni, które są chyba moim życiowym przeznaczeniem. Ludzie, z którymi Elżbieta Morciniec spotkała się na swojej jeździeckiej drodze, to major Henryk Stabiński, były podporucznik 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich, porucznik 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich imienia Króla Bolesława Chrobrego; Jerzy Hempel, żołnierz Związku Walki Zbrojnej, więzień obozu w Oświęcimiu z numerem 19 054, potomek Joachima Hempla, kapitana 1 Lekkokonnego Pułku Szwoleżerów Gwardii Napoleona. Joachim Hempel był jeźdźcem w Legnickiej Szkole Oficerskiej, a następnie działał w jeździectwie w Kunicach i Turoszynie pod Legnicą. - Kiedy dzieci były trochę odchowane, wróciłam do koni. Był rok 1974. Pracowałam jako lektorka języka niemieckiego w Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Na Partynicach działała sekcja skokowa, którą prowadził rotmistrz Władysław Schmidt, były ułan jazłowiecki, a następnie Stanisław Przybylak. W opowieści Moje konie Elżbieta Morciniec wspomina: ".Ten późnojesienny dzień 1974 roku wrył mi się głęboko w pamięć. Spieszyłam na partynicki tor wyścigowy w radosnym podnieceniu, bo oto do klubu dotarła grupa młodych koni, z których jeden miał być przeznaczony dla mnie. Przed paru miesiącami wznowiłam treningi po niemal dziesięcioletniej przerwie, choć trener - pan Stanisław Przybylak - sceptycznie podchodził do mojej przyszłej kariery zawodniczej. - Wie pani, w tym wieku brak już refleksu. Uległ jednak moim błaganiom i postanowił przydzielić mi konia. Widziałam go już oczyma duszy: wspaniały, kalibrowy skoczek o dużej potędze. Kiedy wpadłam do stajni, koledzy właśnie tłoczyli się przy boksach dla nowo przybyłych. - A gdzie stoi mój? - zapytałam nerwowo. - Tam na końcu, nazywa się Frez. Otworzyłam drzwi, z niedowierzaniem spojrzałam na małego, chudego kasztanka. Następnym uczuciem była litość, a zarazem zawzięta myśl: my wam jeszcze pokażemy!" Trwało to trochę. Po jakimś czasie przestała z Freza spadać. Przeszkody stawały się coraz wyższe. ".Wówczas to mój trener wpadł na niecodzienny pomysł. - Pani Elu, za trzy miesiące odbędą się Mistrzostwa Polski w Ujeżdżeniu, może by pani spróbowała. Frezowi taka praca bardzo się przyda. - Całe szczęście, że nie miałam wówczas pojęcia o tym, czym jest ujeżdżenie, bo nigdy bym się nie odważyła na takie przedsięwzięcie. Beztrosko sięgnęłam po podręcznik Műselera, wyszukałam rozdziały traktujące o elementach wymaganych w programach Mistrzostw Polski. Finał rozgrywany był wówczas w klasie Świętego Jerzego. Z tą świeżą wiedzą udałam się do Freza. Byliśmy już wtedy bardzo zaprzyjaźnieni. Frez w stajni w odróżnieniu od Freza na parcourze, był uosobieniem potulności, przymilności i wdzięku. I chyba tylko tej przyjaźni zawdzięczam to, że Frez zgodził się robić różne dziwne dla niego rzeczy: chodzić bokiem, stać nieruchomo na wszystkich czterech nogach, zmieniać nogę w galopie na trzy tempa. Zajęli w Mistrzostwach Polski piąte miejsce. Był rok 1977. Elżbieta Morciniec oprócz czytania książki Wilhelma Műselera korzystała z wiedzy szkoleniowej na zgrupowaniach z Wolfgangiem Műllerem, Hubertem Eichingerem. Műller był Olimpijczykiem z Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Przyjeżdżał do Polski i w Książu uczył Polaków tak samo jak Eichinger z Wiedeńskiej Szkoły Jazdy. - Moja fascynacja ujeżdżeniem, konkurencją, której nie sposób zgłębić, rosła, a Frez nigdy nie przestał być sobą, zawsze skłonny do figli w najmniej pożądanych momentach. Frez urodził się w Stadninie Koni w Posadowie w 1971 roku. Matka Frezja pełnej krwi. Ojciec Balast rasy Wielkopolskiej, mający po przodkach Celsiusie, Hirtensangu krew trakeńską. Startował z powodzeniem w Salzburgu, Książu, Berlinie Zachodnim, Lőbnitz. Wygrał z Elżbietą Morciniec pierwszy w historii polskiego ujeżdżenia konkurs Grand Prix. - Frez był zawsze koniem numer jeden, mimo że miał kolegów nie mniej uzdolnionych. Sambor był pięknym, karym ogierem z doskonałym ruchem, który odnosił wielkie sukcesy w skokach pod Czesławem Koniecznym z Książa. Miał piętnaście lat, kiedy zakończył karierę skoczka i trafił do mnie. Niezwykle pojętny, w dwa lata doszedł do poziomu Intermediare II. Wkrótce zapadła decyzja o sprzedaży konia. Pożegnaliśmy się z Samborem pokazem na aukcji w Książu. Jakże żałowałam, że nie spotkaliśmy się wcześniej: był najurodziwszym ze wszystkich moich koni. Sambor urodził się w Stadninie Koni w Racocie w 1965 roku. Matka Emily rasy Wielkopolskiej, z krwią trakeńską Harapa. Ojciec Humber rasy Wielkopolskiej. Ukończył Zakład Treningowy Koni w Białym Borze, a w Mistrzostwach Polski w Sopocie w Skokach przez Przeszkody był czwarty. - Najbrzydszy był niewątpliwie Opar. Siwy, potężny wałach, łękowaty, o wadliwych kopytach. Zanim go zobaczyłam, słyszałam wiele o jego możliwościach, co potwierdzało jego pokrewieństwo z podziwianym przeze mnie Sektem Mariana Kowalczyka. Miał już prawie dziesięć lat, a za sobą starty w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Kiedy go wyprowadzono ze stajni w Boninie, byłam rozczarowana jego wyglądem, zawsze ubierał się na zimę w grube futro i lubił - jak wszystkie konie - kolor żółty, ruszał się tak sobie, ale podobnie jak w przypadku Freza coś drgnęło mi w sercu. Wkrótce przyjechał do Wrocławia i okazało się, że praca ujeżdżeniowa bardzo mu odpowiada. pragnął być podziwiany. Nie trzeba było specjalnych metod, by go nauczyć piaffu i pasażu. Przeżywał swoje starty, był koniem ambitnym o dużej ekspresji. trudny do opanowania. Siwy pozostawał w cieniu Freza. Obydwa konie stojąc wiele lat obok siebie w stajni, wspólnie podróżując bardzo się do siebie przywiązały. Ta wzajemna sympatia okazała się zgubna na zawodach w Bułgarii, gdzie czworobok usytuowany był obok stajni. Kiedy Frez rozpoczął przejazd, Siwy zarżał. Frez mu tęsknie odpowiedział i rozmowa ta trwała przez cały czas konkursu, a sędziowie wykazali brak zrozumienia. Opar urodził się w Stadninie Koni w Nowielicach w 1972 roku. Ojciec Ront rasy Wielkopolskiej, mający w żyłach krew skoczka Rumiana i słynnego Rittersporna, ojca Warszawianki, Olimpijki z Berlina w 1936 roku pod porucznikiem Michałem Gutowskim. Matka Osieczna rasy Wielkopolskiej z krwią pochodzenia trakeńskiego. Na Oparze Joanna Morciniec, córka Elżbiety, była w 1984 roku mistrzynią Polski juniorek. - Hajmon był koniem na pierwszy rzut oka wzbudzającym respekt. Duży, kasztanowaty ogier, poważny i zrównoważony. Szybko się zorientowałam, że spokój ten nie jest niewzruszony, że kryje się pod nim ogromna wrażliwość. przejmował się każdym niepowodzeniem, denerwował się, gdy czegoś jeszcze dobrze nie umiał. uświadamiam sobie, że przez cały czas usiłowałam wpoić mu poczucie pewności siebie. Gdyby miał jej tyle co Siwy, nie miałby sobie równych. Do pieszczot nie przywiązywał większej wagi, nie był koniem łaszącym się. Tym bardziej ceniłam sobie, gdy ocierał się o mnie łbem lub skubał delikatnie w ramię. Po uroczystym pożegnaniu Freza, wkrótce opuściłam również Siwego. Wyjechałam z Hajmonem do Łącka zostawiając >staruszków< pod opieką córki. Niedługo potem zrealizowało się marzenie życia: własny dom w lesie, pole, łąka, stajnie dla Hajmona, a w nich boksy, do których miałam nadzieję wprowadzić na dożywocie moje wysłużone i zasłużone konie. Niestety, odmówiono mi ich kupna. Frez zakończył życie w klinice weterynaryjnej, a Siwy zakupiony przez jednego z moich kolegów ujeżdżeniowców, musi pracować nadal, nie oszczędzono mu nawet kariery cyrkowej. Wydawało się, że przed Hajmonem stała otwarta droga na Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku. Nie pojechał. Elżbieta Morciniec też! - Hajmon sprawował opiekę nad młodszymi kolegami w stajni. Alarmował głośnym rżeniem, gdy Koral próbował sforsować ogrodzenie padoku lub gdy przez niedopatrzenie drzwi, któregoś z boksów pozostawały otwarte, z czego skwapliwie korzystał któryś z podopiecznych dobierając się do owsa. Sielankę tę zakłóciła wieść o decyzji sprzedaży Hajmona. Hajmon urodził się w Stadninie Koni w Nowej Wiosce w 1979 roku. Matka Nevea rasy Wielkopolskiej mająca w żyłach krew trakeńską. Ojciec Dialekt z krwią hanowerską. Kasztanowaty ogier przyniósł Elżbiecie Morciniec medale Mistrzostw Polski wszystkich kolorów. Był w klubach Rolniczym Ludowym Klubie Sportowym - RLKS Wrocław, Ludowym Klubie Jeździeckim - LKJ Łąck i Ludowym Klubie Sportowym - LKS Łobez. Jeździła na nim na końcu Katarzyna Milczarek. - Parę lat mieszkałam i pracowałam w Warszawie, powiedziała Elżbieta Morciniec. Trenowałam Zofię Szuster w Aromerze w Józefinie. Zdobyła złoty medal na Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych. Warszawy nie mogłam znieść. Ciągnęło mnie na wieś. Zrodziło się z tego Toporzysko niedaleko Jordanowa na Podhalu. Mały, ale ambitny Ośrodek Jeździecki, życzliwi ludzie, surowe warunki życia, ale wokół lasy i cisza. Po kilku latach z powodów rodzinnych wróciłam do Wrocławia. Konie nie zniknęły z jej życia. Można zobaczyć ją na Partynicach. Jej uczennicą jest Anna Bielak z Chorzowa, studentka Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, brązowa i srebrna medalistka Mistrzostw Polski Juniorów, uczestniczka Mistrzostw Europy. Elżbieta Morciniec chętnie pomaga młodzieży i służy jej radą, czerpiąc ze swojego doświadczenia. Uczennica Spanishe Hofreistschule w Wiedniu, napisała książki Wielka Rewolucja Francuzów i Zasady jazdy konnej. - Konno jeździła moja córka Joanna, psycholog, absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, uzdolniona. Nie miała jednak w sobie tego zacięcia sportowego. To zacięcie chyba miałam ja, powiedziała Mistrzyni Polski, Elżbieta Morciniec

Franciszek
Mrowec

Franciszek Mrowec, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari. Kawaler czterech Krzyży Walecznych. Patent Waleczności Litewsko-Białoruskiego Frontu. Krzyż Niepodległości. Medal za Wojnę 1918 - 1921. Major Wojska Polskiego. I Wicemistrz Polski w Skokach przez Przeszkody. Urodził się 25 lipca 1899 roku w Leżajsku. Powiat Łańcut, województwo lwowskie. Zamordowany w 1940 roku w Charkowie, w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Ojciec Zygmunt. Matka Zofia z domu Jangustyn. Absolwent Centrum Wyszkolenia Artylerii II Armii i Centralnej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu. Miał piętnaście lat, gdy zgłosił się do Służby Polsce. W kwietniu 1919 roku w Karcie ewidencyjnej dla oficerów i urzędników wojskowych Dowództwa Okręgu Generalnego Lublin, kadry Batalionu Zapasowego 27 Pułku Artylerii Polowej napisał: "W dniu 8 sierpnia 1914 roku wstąpiłem do Strzelca Kompanii Tarnobrzeskiej, gdzie byłem do października i otrzymałem urlop. 5 maja 1915 roku zgłosiłem się ponownie do 1 p.p. W sierpniu ukończyłem szkołę podoficerską i przeniosłem się do artylerii. Dostałem przydział do 1 batalionu 1 Pułk Artylerii Polowej, gdzie przebywałem do grudnia. W grudniu wyjechałem do szpitala w Krakowie. Po wyjściu ze szpitala w maju 1915 roku, zostałem przydzielony do 1 Dyonu haubic, gdzie służyłem do sformowania P.K.P. W Korpusie służyłem do chwili dostania się do niewoli austriackiej. Na Węgrzech do 1 kwietnia 1918 roku. Dalej w grupie dla politycznie podejrzanych w obozie na Węgrzech i w północnych Włoszech do 30 maja 1918 roku. Następnie w 4 baterii 157 Pułk Artylerii Polowej w C.K. armii austriackiej na froncie włoskim. W październiku otrzymałem urlop i 12 listopada 1918 roku wstąpiłem do Wojska Polskiego. Kurs wyszkolenia artylerii w Garwolinie, gdzie został sformowany 9 Pułk Artylerii Polowej, a następnie przemianowany na 3 Pułk Artylerii Polowej, gdzie służę do obecnej chwili od 12 kwietnia 1919 roku na froncie bolszewickim". Suchy życiorys, napisany ręką dziewiętnastoletniego żołnierza Wojska Polskiego nie ma w sobie słów wielkich. Franciszek Mrowec, syn Zygmunta, prawnika, sędziego w Radomyślu nad Sanem, Nowym Targiu, Tarnobrzegu, nie został 8 sierpnia 1914 roku zapisany do wychodzących w pole kompanii strzeleckich. Uciekł z domu do Legionów w marcu 1915 roku i służył w 1 kompanii dowodzonej przez Teodora Furgalskiego, Kawalera Orderu Wojennego Virtuti Militari, we wrześniu 1939 roku pułkownika dyplomowanego, dowodzącego 8 Dywizją Piechoty Armii Modlin. Franciszek Mrowec przeszedł cały szlak Legionów na Lubelszczyźnie, na Wołyniu, w walkach nad Styrem, Stochodem, pod Kostiuchnówką, Kuklą. Gdy legioniści odmówili w 1917 roku złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Niemiec, Józef Piłsudski i Kazimierz Sosnkowski zostali osadzeni w twierdzy w Magdeburgu, legioniści w obozach Szczypiorna i Beniaminowa. Plutonowy Franciszek Mrowec, jako poddany austriacki, trafił do armii austriacko-węgierskiej. Był w wojskach dowodzonych przez brygadiera Józefa Hallera. Atakował pod Rarańczą w nocy z 15 na 16 lutego 1918 roku, Austriaków zagradzających drogę do 2 Korpusu Polskiego. Wzięty do niewoli, miał być rozstrzelany. Ponieważ brakowało żołnierzy, pojechał na front włoski w Alpach. Skorzystał z urlopu w Polsce i uciekł do Wojska Polskiego. 18 listopada 1918 roku był plutonowym w 9 Pułku Artylerii Polowej, 1 kwietnia 1919 roku podporucznikiem, 3 kwietnia wyruszył ze swoją baterią na Front Litewsko-Białoruski przeciw Rosjanom. Zmagał się pod Wilnem, Lidą, Mołodecznem w 2 Dywizji Piechoty Legionów. Tam dostał swój pierwszy Krzyż Walecznych. "W bitwie pod Białoruczą 8 sierpnia 1919 pod silnym ogniem karabinów maszynowych i artylerii npla kierował osobiście ogniem plutonu swego i zachęcając zimną krwią przyczynił się do wyrzucenia npla z okopów. W pościgu stanął na czele plutonu piechoty pozbawionej w bitwie dowódcy, prowadząc go w tyralierze męstwem i odwagą, świecąc przykładem, zajął bez strat swego odcinka m. Białorucza. Nieprzyjaciel wycofał się w popłochu i zostawił karabiny maszynowe" - takie było uzasadnienie do nadania Krzyża Walecznych, a także Orderu Wojennego Virtuti Militari. 20 września 1920 roku 3 Dywizja Piechoty Legionowej w bitwie nad Niemnem otrzymała zadanie sforsowania rzeki Swisłocz. Forsowały ją bataliony 7 Pułku Piechoty Legionowej, a ich działania wspierały 1 i 3 bateria 3 Pułku Artylerii Polowej. Nieprzyjaciel ściągnąwszy odwody, zaatakował oddziały 7 pp. Leg, które zaczęły się cofać. Porucznik Mrowec konno, z ośmioma wywiadowcami i karabinem maszynowym wjechał w szeregi cofających się, nadzwyczaj energicznie zatrzymał ich i sam z wywiadowcami, przed linią tyraliery własnej piechoty ruszył do przodu. Żołnierze mając tak wybitny przykład odwagi i poświęcenia się oficera artylerii, ruszyli naprzód i przełamali opór liczebnie przeważającego przeciwnika, zmuszając go do bezładnego odwrotu. Porucznik Mrowec wraz z garstką ludzi rzucił się w najgęstsze skupienie bolszewików, wywołując w nich panikę. Za czyn ten odznaczony został Orderem Virtuti Militari 5 klasy nr 49 901". Dnia 24 września dywizjon artylerii porucznika Mrowca ruszył za rozbitym nieprzyjacielem, kierując się na Wolpę i Lidę. 7 Bateria z podporucznikiem, od 1921 roku porucznikiem, Franciszkiem Mrowcem zakończyła Bitwę nad Niemnem w Zułowie, powiat Święciany, tam, gdzie urodził się 5 grudnia 1867 roku Józef Piłsudski.
Służba pokojowa dla porucznika Mrowca zaczęła się we Włodzimierzu Wołyńskim, w dawnych koszarach rosyjskiej Kawalerii. Jeden kompleks koszarowy nazwano imienia Tadeusza Kościuszki, drugi imienia Króla Władysława Jagiełły. Dnia 14 grudnia 1925 roku porucznik Mrowec znalazł się w Centralnym Obozie Szkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Nauka na kursie jazdy konnej trwała, z krótkimi przerwami, do 1 października 1926 roku, 2 października, jako kapitan, ze starszeństwem od 3 maja 1926 roku, zostaje instruktorem jazdy konnej w Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu, zaś w 1927 dowódcą Szwadronu Luzaków Szkoły Podoficerów Zawodowych Artylerii. W ocenie rocznej, wystawionej przez podpułkownika Bokszczanina, komendanta Szkoły i generała brygady Rudolfa Pricha, komendanta Centrum Wyszkolenia Artylerii, napisano: "Bardzo dobry oficer i wybitny instruktor jazdy konnej. Obowiązkowość wzorowa. Wytrzymałość fizyczna duża. Wyszkolenie fachowe duże, a ideowość bardzo duża".
Generał brygady Rudolf Prich sam był świetnym jeźdźcem. Urodzony w Opawie na Śląsku Cieszyńskim, walczył na frontach I wojny światowej. Od 1928 roku generał dywizji, do 1935 roku komendant Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu. Po przeniesieniu w stan spoczynku, mieszkał we Lwowie. Po wybuchu wojny w 1939 roku zgłosił się do służby. Dowodził od 11 września południowym odcinkiem obrony Lwowa przed Niemcami. Po kapitulacji miasta przed Armią Czerwoną, mimo gwarancji wolności, został aresztowany i zamordowany. Rodzinę generała Pricha Rosjanie wywieźli do Kazachstanu. W Centrum Wyszkolenia Artylerii w Toruniu kapitan Franciszek Mrowec był nie tylko instruktorem uczącym podchorążych szkoły artylerii jazdy konnej i prowadzenia zaprzęgów, ale też pilnym uczniem tak wybitnych jeźdźców jak major Michał Toczek i kapitan Jan Sałęga. Rok 1930, od 25 do 27 kwietnia. Komitet Targów Końskich w Gnieźnie zorganizował zawody hipiczne, w których startowali oficerowie pułków Kawalerii i dywizjonów artylerii konnej. Konkurs zespołowo wygrało Centrum Wyszkolenia Artylerii: major Michał Toczek na Faworycie, kapitan Franciszek Mrowec na Hamlecie i kapitan Jan Sałęga na Neli. W Konkursie pocieszenia kapitan Mrowec był trzeci na Nicponiu.
Rok 1931. W zawodach Śląskiego Klubu Jazdy Konnej w Katowicach 24 - 31 października, kapitan Mrowec był trzeci na Stasi. Był deszcz. Śliskie podłoże. Zimno.
Rok 1932. Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles. Mimo trudności finansowych jeźdźcy długo Kowierzyli, że wystartują w Igrzyskach. Kandydatem na Olimpijczyka był kapitan Franciszek Mrowec, odkomenderowany już z Centrum Wyszkolenia Artylerii do służby liniowej w 6 Pułku Artylerii Lekkiej w Krakowie, gdzie od 1930 roku był dowódcą baterii, a następnie dywizjonu. Starty w 1932 roku rozpoczął w Warszawie w Łazienkach w zawodach organizowanych przez Polski Związek Jeździecki i Towarzystwo Międzynarodowych i Krajowych Zawodów Konnych. W konkursie o Nagrodę "Ilustrowanego Kuriera Codziennego", typu Prix de Nations, taki jaki miał być w sierpniu na Igrzyskach w Los Angeles, kapitan Mrowec zwyciężył na Moskalu. Ostatecznie na Igrzyska jeźdźcy nie popłynęli. Na pocieszenie mieli Mistrzostwa Polski.

Mistrzostwa Polski

W Skokach przez Przeszkody:

Warszawa 29 września - 1 października 1932 - srebrny medal na Moskalu.

Startowało w nich dziewięciu zawodników na czternastu koniach. W pierwszym półfinale 30 września kapitan Franciszek Mrowec był drugi na Moskalu. W drugim półfinale 1 października był konkurs potęgi skoku na przeszkodach sto trzydzieści - sto pięćdziesiąt centymetrów, kapitan Mrowec był czwarty na Moskalu. Do finału weszło siedmiu jeźdźców z siedmioma końmi. Każdy zawodnik jechał dwa razy na tym samym koniu, Szesnaście przeszkód wysokości sto czterdzieści centymetrów, szerokości pięć metrów. Zwyciężył porucznik Roman Ruciński na Roksanie, kapitan Mrowec był drugi na Moskalu z trzynastoma i pół punktami karnymi. Rok 1933. W zimowych zawodach w Zakopanem 27 grudnia 1933 - 5 stycznia 1934 roku, zorganizowanych przez Związek Przyjaciół Zakopanego, Lwowski Klub Jazdy Konnej i Śląski Klub Jazdy Konnej w Katowicach, kapitan Franciszek Mrowec w Konkursie Pożegnania był pierwszy na Moskalu. W kwietniu w Gnieźnie w zawodach Komitetu Targów Końskich, zorganizowanych podczas końskiego jarmarku na Świętego Wojciecha, w stawce dziewięćdziesiąt siedem koni był pierwszy na Moskalu. W tym roku został przeniesiony do 5 Dywizjonu Artylerii Konnej w Krakowie na stanowisko oficera rozpoznawczego.
Rok 1934. W Centralnych Zawodach Konnych i Mityngu Międzynarodowym w Łazienkach w dniach 1 - 11 czerwca kapitan Franciszek Mrowec w Ciężkim Konkursie Szybkości imienia Fryderyka Jurjewicza o nagrodę ofiarowaną przez żonę Zofię, z szesnastoma przeszkodami wysokości stu trzydziestu centymetrów na Sabince był najlepszy z Polaków. Startowało sto siedem koni. Dnia 10 czerwca wystąpił na Moskalu w Pucharze Narodów wraz z porucznikiem Michałem Gutowskim na Warszawiance, kapitanem Zygmuntem Rucińskim na Roksanie i majorem Wilhelmem Lewickim na Kikimorze. Zajęli, za Niemcami, wspólnie z Francuzami drugie- trzecie miejsce.
Od 24 czerwca do 1 lipca polscy jeźdźcy walczyli w Akwizgranie. Kapitan Mrowec z Moskalem i Sabinką, 27 czerwca w Wielkiej Nagrodzie Akwizgranu miał na Moskalu cztery punkty karne, a do pokonania było 12 przeszkód, 140 - 180 centymetrów. Dnia 29 czerwca w Pucharze Hindenburga skakał na Moskalu razem z porucznikiem Michałem Gutowskim na Ładzie, porucznikiem Romanem Pohoreckim na Savannah, kapitan Zygmuntem Rucińskim na Roksanie - zajęli trzecie miejsce. W Konkursie Myśliwskim był na Moskalu drugi, a na Sabince szósty.
Rok 1939. Wrzesień II wojna światowa. Swoją drugą i ostatnią walkę o Polskę major Mrowec rozpoczął jako dowódca 1 Dywizjonu 6 Pułku Artylerii Lekkiej w 6 Dywizji Piechoty dowodzonej przez generała brygady Bernarda Monda w Armii Kraków.
Pod Pszczyną nacierała na nich 5 Dywizja Pancerna Wehrmachtu - sto czołgów. Pod Brześcami 3 Batalion 20 Pułku Piechoty i 1 Dywizjon majora Franciszka Mrowca zniszczył trzydzieści czołgów. On sam został ranny. 6 Dywizja Piechoty i wszystkie dywizjony Artylerii Lekkiej biły się w Armii Kraków aż do ostatnich zmagań pod Tomaszowem Lubelskim, gdzie 23 września kapitulowały.
Major Franciszek Mrowec nie poddał się Niemcom. Ranny, został wzięty ze szpitala w Zamościu przez Armię Czerwoną. Wywieziony do obozu w Starobielsku, został zamordowany wiosną 1940 roku w Charkowie. Strzałem w tył głowy.

Janusz
Okoński

Janusz Okoński, jeździec, lekarz weterynarii. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 1 kwietnia 1944 roku we Lwowie. Ojciec Dominik. Matka Felicja z domu Chowańska. Brat Tomasz. Żona Anna. Córka Bogna. Syn Jacek. Absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie - weterynaria. Na doświadczenia i mądrość, które zaważyły na życiu Janusza Okońskiego, przemożny wpływ miała babka, Franciszka Chowańska z domu Wierońska. Była patriotką.
- Pamiętam ją, jak czytała Ogniem i mieczem, Potop i Pana Wołodyjowskiego. Wołała nas do siebie i czytała głośno wyjątki z Trylogii. Zapadły mi w pamięć na zawsze. Miała dwóch kochanych synów. Obydwaj nie żyją. Ten, nieco bardzie kochany, zginął na wojnie. Na Babcinej fotografii był w mundurze, na koniu. Ojciec, Dominik Okoński, żołnierz, prowadził samochód i walczył we wrześniu 1939 roku z Niemcami. Mieszkali we Lwowie. Rodzinne miasto opuścili, gdy Janusz Okoński miał siedem lat. Mieszkali w Bochni, Tarnowie, Krakowie, Łodzi.
- Do Warszawy dojechaliśmy dzięki przyjacielowi ojca z Kresów Wschodnich Rzeczpospolitej, Leona Czajkowskiego, który na fali nastrojów antyżydowskich po 1956 roku musiał wyjechać z Polski do Szwecji. Z ojcem łączyła go prawdziwa przyjaźń. Wspaniały człowiek, wzór etyki i moralności. Miał liczącą się pozycję w gospodarce kraju i wspierał ojca. Gdy Janusz Okoński był uczniem Gimnazjum imienia Tadeusza Rejtana, zaczęły się konie. (Rejtan był posłem nowogródzkim na Sejm rozbiorowy w 1773 roku. Własnym ciałem zagrodził wejście do sali obrad posłom godzącym się na rozbiór Polski przez Rosję, Prusy i Austrię). Najpierw za sprawą kolegi Mirosława Sokołowskiego, który mieszkał w Warszawie na Służewcu. Było popołudnie. Odrabiali lekcje. Pod oknem przeszły konie szkółki jeździeckiej, którą prowadził bohater polskich walk o niepodległość major Henryk Leliwa-Roycewicz. Nie wiedzieli, kim był. Ot, starszy pan z laską.
- Widok tych koni i chłopak, których trenował Stefan Pękala, wspaniały jeździec Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego, nie dawał mi spokoju. Myślałem, co by zrobić, żeby jeździć konno. Nie miałem za co. Jazdy były płatne. By je mieć, sprzedawałem butelki. Jazda na początku mi nie szła. Byłem za wysoki, za chudy, za słaby w kolanach, by utrzymać konia i siebie w siodle. Byłem jednak uparty. Poza własnymi chęciami, nie miałem w końskim świecie żadnego zaczepienia. Doszło do niego później. Był 1959 rok. W tym czasie poznał Aleksandra Falewicza, lekarza weterynarii, trenera koni wyścigowych i sportowych.
- Zaimponował mi niesamowitym wyczuciem konia, sposobem życia. Była praca, nauka, jazda konna. Czy to on sprawił, że postanowiłem studiować weterynarię w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego? Chyba tak.
W latach studiów i jazd na Służewcu poznał wielu doskonałych jeźdźców. Na zawody wyjeżdżał jako luzak z Zenonem Lipowiczem, Aleksandrem Falewiczem, Antonim Pacyńskim, Tomaszem Pacyńskim, kolegą z tego samego roku na studiach.
- Po studiach miałem się zameldować w Państwowej Stadninie Koni w Michałowie, u dyrektora Ignacego Jaworowskiego. Musiałem tam odpracować fundowane stypendium. Był 1967 rok. Przyszedłem pełen poczucia ważności swojej osoby, przedstawiłem się i swoje plany oraz żądanie, że za to co będę robił z końmi, odpowiadam osobiście. Dyrektor Jaworowski powiedział krótko: "Pójdzie pan do pracy w oborze, z krowami". Ja do obory, do praktykowania w rzeźni? Nigdy! Dyrektor Jaworowski popatrzył chłodno i oświadczył, że jestem wolny i nie muszę odpracowywać stypendium. Lekarz wojewódzki skierował mnie na staż do lecznicy weterynaryjnej w Jędoktorzejowie. Miła przygoda. Ale co z końmi? Na gwiazdkę Bożego Narodzenia dostałem wspaniały prezent. Zadzwonił doktor Falewicz i powiedział, że zwolniło się miejsce pracownika fizycznego w końskim szpitalu na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu. Czy chcę przyjść. W trzy godziny podziękowałem kierownikowi lecznicy za pracę i przez rok byłem za robotnika na Służewcu. Z końmi. Na Służewcu nauczycielami byli doktor Falewicz i Jerzy Eljasz, zootechnik weterynarii. Eljasz przeszedł wszystkie szczeble kariery na Służewcu. Był chłopcem stajennym, jeździł wyścigi steeplowe. Miał wypadek. Został technikiem weterynarii. Współtworzył szpital dla koni. Był wieloletnim starterem na wyścigach.
- On nauczył mnie wszystkiego. Miał ogromne wyczucie koni. Przekazał mi szacunek dla konia, dyscypliny pracy przy koniu. Był to czas przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Monachium w 1972 roku. Falewicz opiekował się końmi Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego. Przeprowadzano monitoring wysiłku na treningu w Kwidzynie. Badanie krwi. Wszystko odbywało się z wykorzystaniem naszego szpitala dla koni wyścigowych. Niejako przy okazji. Doktor zatrudnił dodatkowo laborantkę, Lusię Tokarzewską. Aparatura była mizerna. Mikroskop tylko. Janusz Okoński zajął miejsce po doktorze Nawrockim. Pracował w szpitalu, opiekował się końmi stajni sportowej, w której jeździli wówczas Hubert Szaszkiewicz, Andrzej Kurowski, Paweł Kanabus. Uczestniczył w pionierskich operacjach dychawicy świszczącej, paleniu ścięgien. Warunki działania były typowo socjalistyczne - bez leków, telefonu. Przeżył boleśnie śmierć koni z powodu skrętu jelit. Po wyjeździe za granicę doktora Falewicza, rozpoczęła się ścisła współpraca z doktorem Adamem Wąsowskim, który w 1982 roku objął kierownictwo szpitala. Wcześniej, od 1976 roku działał z doktorem przy opiece koni Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego. Tego chciał doktor Wąsowski i Polski Związek Jeździecki. Obsługa zawodów krajowych i zagranicznych.
- Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Moskwie w 1980 roku pracowałem z końmi skaczącymi przez przeszkody, powiedział doktor Janusz Okoński. Doktor Adam Wąsowski był z kadrą Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego. Przebywałem cały czas na zgrupowaniach. Wtedy dokładniej poznałem trenera Mariana Kowalczyka, u którego asystentem był trener Krzysztof Koziarowski. Dla mnie Marian Kowalczyk jest fantastycznym człowiekiem i trenerem. Punktualny. Pracowity. Utalentowany. Konie były badane dwa razy dzienne. Przed treningiem i wieczorem. Odnowa biologiczna i żywienie pod moim okiem. Po Igrzyskach, po medalach skoczków nikt w Polskim Związku Jeździeckim Kowalczykowi nie powiedział dziękuję. To straszne. Na następnych Igrzyskach Olimpijskich doktor Janusz Okoński znalazł się z jeźdźcami Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, prowadzonymi przez Wojciecha Mickunasa, Olimpijczyka w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego z poprzednich Igrzysk w Monachium 1972, któremu Polski Związek Jeździecki zaproponował szkolenie kadry Seulu w 1988 roku. - Trener Wojciech Mickunas dał mi pełną swobodę nad tym, co działo się w stajni. Absolutne zrozumienie i współpraca. Wiedziałem już o koniach sportowych sporo. Mickunas zaś potrafił je przygotować doskonale do wysiłku, jaki je czekał na Igrzyskach. Czwarte miejsce drużynowo było cudem. Konie przed przeglądem weterynaryjnym poprzedzającym ostatnią konkurencję Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, skoki, lekko kulały. Na przeglądzie decydującym o zgodzie na dalszy start nie. Po przeglądzie znów utykały. Nie wszystkie. Ale na pierwszej były znów w porządku i w formie. Opiekę nad końmi sportowymi zlecił Januszowi Okońskiemu w 1978 roku Wydział Weterynarii Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie. Został stworzony oddział opieki nad końmi sportowymi. Jako lekarz państwowy został oddelegowany do Polskiego Związku Jeździeckiego. Tak pracował do 1989 roku Przyszły przemiany społeczne i gospodarcze, które sprawiły, że rozpoczął własną działalność gospodarczą. Polega ona na wykonywaniu zadań weterynaryjnych u tych, którzy potrzebują pomocy lekarza weterynarii. Są nimi konie w prywatnych klubach sportowych, w stajniach hodowców znajdujących się w Warszawie lub jej okolicach. W 2001 roku było około sześćset koni. Badanie koni sportowych, koni w klubach rekreacyjnych. Główne problemy zdrowotne to: schorzenia dróg oddechowych, kulawizny, uszkodzenia układu kostnego, stawów, ścięgien. Bada również konie wyczynowe w Klinice Chirurgicznej. W społecznej pracy w Polskim Związku Jeździeckim był przewodniczącym Komisji Weterynaryjnej, skupiającej wszystkich lekarzy weterynarii mających ochotę na współpracę ze Związkiem.
- Z Polskim Związkiem Jeździeckim spotkałem się jeszcze w latach współpracy z doktorem Aleksandrem Falewiczem, powiedział w 2001 roku Janusz Okoński. Sam wówczas jeździłem konno. Kiedyś doktor Falewicz przyniósł mi w podarunku buty do konnej jazdy. Powiedział, że dostał je od Eryka Brabeca. On w nich jeździł. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy, kim był Eryk Brabec. Kiedy na dobre wciągnąłem się w sprawy Polskim Związku Jeździeckim, wiele się od jego Sekretarza Generalnego, czyli Eryka Brabeca, nauczyłem. Przede wszystkim rzetelnego działania. Traktował mnie w pracy jak partnera. Darzył zaufaniem. Jednocześnie wymagał, by lekarze weterynarii nie przynosili jeździectwu wstydu. Koń miał być dla nich, i dla mnie, najważniejszy. I jest!

Andrzej
Orloś

Andrzej Orłoś, Olimpijczyk. Mistrz Polski w Ujeżdżaniu, w Skokach przez Przeszkody, Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Hodowca. Trener. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego.
Urodził się 16 lutego 1934 roku w Albigowej. Powiat Łańcut, województwo lwowskie. Ojciec Bolesław. Matka Erika z domu Siarkiewicz. Siostra Danuta. Bracia Marcin i Wojciech. Żona Karolina z domu Soja. Córka Elżbieta. Syn Marek. Absolwent Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Kierownik Zakładu Treningowego w Kwidzynie. Zastępca dyrektora Stadniny Koni w Plękitach. Inspektor Hodowli Koni Zjednoczenia Hodowli Koni na Polskę Północną. Dyrektor Stadniny Koni w Kadynach i Rzecznej. Zawodnik Ludowego Klubu Sportowego w Kwidzynie.
Historia Polski wyznaczała miejsce inżyniera wśród koni swoimi bolesnymi punktami, zakrętami, cierpieniem.
Kiedy ojciec, Bolesław, hodowca koni w Albigowej, majątku należącym do Ordynacji Potockich, został w styczniu 1945 roku wywieziony na Syberię, jedenastoletni Andrzej, wozem zaprzęgniętym w parę koni pracował. Zwoził snopki żyta i pszenicy do stodoły w gospodarstwie Władysława i Marii Albigowskich, orał ziemię, bronował, kosił trawę, zboże. Albigowscy mieli, oprócz dwudziestu pięciu hektarów ziemi, warsztaty wikliniarskie. Meble, z ich wikliny, były wystawiane nawet w Wiedniu. Andrzej poznawał sztukę plecenia koszyków, w rodzinie, która była dobra i przygarnęła w swoim domu Orłosiów, matkę Erikę, córkę generała Filipa Siarkiewicza, Inspektora Remontu Koni w Ministerstwie Spraw Wojskowych, wybitnego hodowcy koni w Albigowej, z czwórką dzieci, babcią Zofią i gosposią. Gdy znaleźli się w Warszawie, ukończył Liceum Ogólnokształcące imienia Stanisława Staszica. Na studia zootechniczne w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego nie dostał się. Bolesław Orłoś nie dał synowi dobrego pochodzenia klasowego. Był rok 1951. Czekał na egzaminy w następnym roku, pracował. Od 1948 roku zaczął jeździć konno na Służewcu w stajni Mariana Michalskiego. Opinię miał dobrą. Siadał przecież w siodle już w latach szkolnej nauki w Liceum Staszica i wcześniej w Albigowej. Przed dzwonkiem szkolnym, rozpoczynającym lekcje w liceum, galopował na trzech, czterech koniach. Potrafił utrzymać nawet ciągnącego Dekantera, syna Skarba używanego jako ogiera w Stadninach Półkrwi w Plękitach, Kroplewie. Dawał sobie radę i z Batalionem, koniem złośliwym, chwytającym jeźdźca zębami, po to, by go ściągnąć na ziemię ze swojego grzbietu.
- Pasjonowałem się takimi końmi, powiedział inżynier Andrzej Orłoś jesienią 2001 roku w Stadninie Koni Rzeczna. Pchałem się do ich poskramiania. Jako jeździec amator, nie miał prawa dosiadać koni na wyścigach. By ten przepis ominąć, postanowił zostać chłopcem stajennym.
- Był to cios w serce mojej matki, która widziała mnie w biurze i bała się, że syn się zdeklasuje. Ojciec wrócił z Syberii w listopadzie 1947 roku, pracował już na Torze Wyścigowym na Służewcu, z którym rozumiałem się bez słów, spytany, co mam robić odpowiedział:
- Od koni nigdy bym w życiu nie odszedł. To mi wystarczyło. Pierwszego września 1951 roku zacząłem pracować w stajniach na Służewcu. Pierwszą była stajnia pana Pasternaka. Po roku mogłem już wystąpić w Sopocie w wyścigach płotowych i z przeszkodami.
Nie trwało to długo. W sierpniu 1952 roku, w trakcie naskakiwania konia do wyścigu płotowego, na Batorze, dostał kopytem innego konia w twarz. Po upadku leżał na ziemi. Złamany nos, łuk oczodołowy, dolna i górna szczęka. Do tego koń stanął mu dwoma nogami na piersi i nogę. Dwa miesiące szpitala. Ślady na zawsze.
- Po dwóch miesiącach wróciłem na tor. Wiedziałem jednak już, że dżokejem, z moim wzrostem sto osiemdziesiąt centymetrów i naturalną wagą siedemdziesiąt pięć kilogramów, nie będę. Na wadze, przed jazdą, musiałem mieć razem z siodłem sześćdziesiąt trzy kilogramy. Nie mogłem jeść. Musiałem biegać. Torturować się w saunie. Wyczerpanego koledzy podsadzali na siodło.
Dzięki ojcu znalazłem się w Zakładzie Treningowym Koni w Kwidzynie, kierowanym przez majora Leona Kona. Był piętnasty października1952 roku. Wtedy zaczął się mój sport. Dostałem konia Dariusz, półkrwi. Wydawało mi się, że jestem już jeźdźcem doskonałym. Bardzo się myliłem. W treningu sportowym nie spadałem z konia jak ulęgałka. Do sportowej przeciętności było mi jednak daleko. Dzięki niesamowitej cierpliwości majora Leona Kona, po dwóch latach pracy mogłem wystąpić w pierwszych poważnych zawodach sportowych. Zaczęło się od Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego. Ponieważ umiałem już jako tako czytać i pisać, to po trzech latach awansowałem na asystenta Majora. To był olbrzymi zaszczyt. Przepracowałem z majorem Konem wiele lat, najpierw jako masztalerz, asystent, a w końcu jego następca w Kwidzynie. Od majora Leona Kona uczyłem się ujeżdżenia konia. Tłumaczył, że podstawowymi pomocami w prowadzeniu konia są nie ostroga i bat, ale łydka, prawidłowy dosiad i czuła ręka. Kon był człowiekiem spokojnym, ale czasami wypluwał sobie w krzyku na mnie swoje schorowane płuca. Od tamtego czasu przyjaciele twierdzą, że krzyczę na zawodników tak jak Kon. A wrogowie, że potrafię jedynie wrzeszczeć. Pod kierunkiem majora Leona Kona zdobyłem mistrzostwa Polski, medale we wszystkich konkurencjach, on przygotowywał mnie do Igrzysk Olimpijskich w Rzymie w 1960 roku, tak jak i innych jeźdźców. Myślę, że najcenniejsze co wyniosłem ze szkoły Kona, to umiejętność uzasadniania tego, co w jeździectwie robiłem.

Igrzyska Olimpijskie

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Rzym 25 sierpnia - 11 września 1960 - siedemnaste miejsce na Klarysie.

Mistrzostwa Europy

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Harewood, Anglia 2 - 5 września 1959 - czwarte miejsce na Krokoszu, wspólnie z Marianem Babireckim na Volcie, Andrzejem Kobylińskim na Wolborzu, Markiem Roszczynialskim na Ariolu.
Moskwa, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich 7 - 12 września 1965 - nie ukończył crossu na Dysprozie.

Mistrzostwa Polski

W Ujeżdżeniu:

Poznań 2 - 5 października 1959 - brązowy medal
na Krokoszu.
Wrocław 6 - 7 października 1960 - brązowy medal
na Botwidzie.
Koszalin 8 - 16 września 1961 - złoty medal
na Botwidzie.
Olsztyn 22 - 26 sierpnia 1962 - srebrny medal
na Botwidzie.

W Skokach przez Przeszkody:

Gniezno 23 - 27 września 1964 - złoty medal na
Bao Day.

W Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego:

Sieraków Wielkopolski 23 - 25 października 1959 - złoty medal
na Krokoszu.
Łobez 11 - 14 października 1962 - srebrny medal
na Klarysie.
Łobez 15 - 18 października 1964 - srebrny medal
na Dysprozie.

- W Zakładzie Treningowym Ogierów w Kwidzynie, który objąłem po majorze Leonie Konie, zajęcia sportowe prowadził wspaniały jeździec sprzed 1939 roku porucznik Władysław Tomaszewski, doskonały nauczyciel jeźdźców w Stadninie Koni w Racocie, później dyrektor Stada Ogierów w Łącku i trener jeźdźców w pięcioboju nowoczesnym, także przed Igrzyskami Olimpijskim w Moskwie w 1980 roku. W latach sześćdziesiątych zaproponowano Andrzejowi Orłosiowi przeniesienie się do Poznania i prowadzenie treningów sportowych. Odmówił. - Koń nigdy nie był dla mnie maszyną sportową, ale zwierzęciem, które należy hodować, kochać, szanować. Wychowałem się w Stadninie, byłem przy rodzeniu się źrebiąt, przy wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych i zawsze chciałem mieć kontakt z klaczą-matką, jej dzieckiem-źrebakiem, pastwiskiem. Dlatego zostałem w Kwidzynie aż do 1967 roku, w którym umarła moja matka, bolejąca zawsze nad tym, że dzieciom nie może ofiarować żadnego wiana. W tym roku otrzymałem w Ministerstwie Rolnictwa propozycję wyjazdu do Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Miałem pracować z końmi czystej krwi kupowanych w Stadninie Janowa Podlaskiego, przez Leona Rubina, który oprócz koni sprowadzał z Polski szynki i inne produkty mięsne. Leon Rubin był milionerem i nikt jego życzeniom w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej oprzeć się nie mógł, powiedział Andrzej Orłoś. Wyjazd do Stanów nie był Andrzejowi Orłosiowi na rękę. Pracował i studiował zaocznie w Wyższej Szkole Rolniczej w Olsztynie. Dyplom inżyniera rolnictwa uzyskał już po powrocie ze Stanów w 1968 roku Konie do Stanów popłynęły statkiem: Andrzej Orłoś spotkał się z nimi po locie samolotem w porcie Nowego Jorku. Wspólnie znaleźli się na Sir William Farm koło Albany, stolicy stanu Nowy Jork.
Na farmie, oprócz dwustu pięćdziesięciu krów, kilku kuców i świń nic nie było. W trzy miesiące, według projektu Orłosia, zbudowano stajnie, ogrodzono pastwiska. Umieszczono w nich siedem klaczy i ogiera. Przez dwanaście miesięcy pielęgnował konie arabskie, jeździł z nimi na pokazy od Nowego Jorku po Arizonę. Wrócił ze Stanów po roku. Jak chciał, chociaż Leon Rabin starał się przedłużyć jego pobyt. Odwiedzał Amerykę jeszcze parę razy. Zakład Treningowy w Kwidzynie był jednak ważniejszy.
W 1970 roku dyrektor Zjednoczenia Hodowli Zarodowej na Polskę Północną, z siedzibą w Sopocie, Kazimierz Szymański, przeniósł Andrzeja Orłosia na zastępcę dyrektora Ryszarda Witoszyńskiego Stadniny Koni w Plękitach koło Ostródy. Sam bezpartyjny radził Orłosiowi wstąpienie doPolskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, co otwierało drogę do stanowisk dyrektorskich. Odmówił. Powiedział, że może być stajennym, masztalerzem, ale przekonań religijnych i politycznych nie zmieni. Dodał jeszcze, że rodzina ma co jeść, on chce być przy koniach, a nie siedzieć w dyrektorskim fotelu. Był zachwycony swoją pracą w Plękitach. Ojciec, Bolesław Orłoś nie. Widział w Stadninie bałagan, brak słomy dla koni, siana, niezbierane na czas zboże, cierpiał bardzo z powodu miejsca, w którym kochany syn się znalazł. - Dwudziestego czwartego czerwca 1972 roku umiera mój ojciec. Niedaleko Plękit. Pochowaliśmy go na cmentarzu w Warszawie. Wierzę, że ręka ojca wyciągnęła się do mnie z nieba. Dwudziestego dziewiątego czerwca przyjeżdża do Plękit inżynier Adam Sosnowski, będący wówczas Inspektorem Hodowli Koni w naszym Zjednoczeniu w Sopocie. Usiadł przy biurku i powiedział, że mam zostać jego następcą. On jedzie do Warszawy, gdzie obejmie stanowisko Naczelnika Hodowli Zwierząt Zarodowych w całym kraju. Nogi się pode mną ugięły. Adam w hodowli uczył mnie wszystkiego. Był dla mnie wzorem i nagle mam robić to co on?! Przecież bardziej doświadczeni byli Ludwik Pietrzyk ze Stadniny Koni w Rzecznej, doktor Jacek Pacyński kierujący największą stadniną mazurską w Liskach! I oto ja, młodszy od nich, z mniejszym dorobkiem hodowlanym mam być Inspektorem Stadnin i Stad w Polsce Północnej, a zatem w ich miejscach pracy. Adam Sosnowski nie słuchał moich protestów. Podał mi rękę i powiedział: "Powodzenia w nowej roli". Inspektorem Hodowli Koni w Polsce Północnej Andrzej Orłoś był dwadzieścia pięć lat. Przez ten czas działał społecznie w Polskim Związku Jeździeckim. Od 1976 roku wiceprezes tego Związku, przewodniczący Komisji Sportowej od 1974 roku, członek Komisji Sportowej Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego Europejskiej Federacji Jeździeckiej w latach 1975 - 1978, sędzia międzynarodowy w Ujeżdżeniu i Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego, trener Polskiego Związku Jeździeckiego, Ludowego Jeździeckiego Klubu Sportowego w Sopocie, przygotowywał skoczków do międzynarodowych zawodów w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Był wszędzie, robił prawie wszystko. Przygotowywał reprezentację narodową do Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 roku Tam przeżył klęskę swoich jeźdźców i koni. Tak wspomina Igrzyska w Moskwie. - Po Ujeżdżeniu, pierwszej konkurencji Wszechstronnego Konkursu Konia Wierzchowego, prowadziliśmy drużynowo i indywidualnie, Jacek Wierzchowiecki na Bastionie, Jacek Daniluk na Lnie, Mirosław Szłapka na Erywaniu. Dziesiąty był Stanisław Jasiński na Hangarze. Dwudziestego siódmego lipca był cross. Diabelny cross. Nad polem wiatr przenosił ściany deszczu. Woda i glina. Nie było piasku jak na treningach w Białym Borze. Erywań już na drugiej przeszkodzie odmówił wykonania skoku. Po trzecim najeździe upadł. Mirek dojechał jednak do mety i był dobry, chociaż kolejne punkty karne zebrał przy skoku w rzeczkę. Daniluk na Lnie galopował bez błędów do ósmej przeszkody, do rowu z podwójnym zygzakiem z drągów. Koń przed belką poślizgnął się, nie odbił do długiego skoku i wpadł w pułapkę. Przeszkoda była solidna, dobrze zbita gwoździami i żołnierze nie mogli jej szybko rozwalić. Len tkwił w niej więcej niż pół godziny. Nie złamał nogi, nie zdarł skóry na grzbiecie. Czekał cierpliwie, aż ludzie mu pomogą. W walce przestał się liczyć. Los drużyny nie został jednak jeszcze przesądzony. W siodłach, pełni wiary, siedzieli Jasiński i Wierzchowiecki. Hangar i Bastion. Taki widok może się zjawić tylko w ponurym śnie. Jedzie Jasiński. Przeszkoda ustawiona na skłonie krótkiej skarpy. Hangar, koń z sercem lwa. I oto dochodzi trzy razy do przeszkody i trzy razy staje. Pięć lat treningu nie będzie nagrodzone olimpijskim medalem. Polska drużyna jest rozbita. Ciężar odpowiedzialności rzucony na plecy Staszka jakby go przytłoczył paraliż woli? Czy Hangar wyczuł wahnięcie się jeźdźca? Hangar, szlachetny koń, z gorącą angielską krwią, prędzej się zabije niż zatrzyma przed przeszkodą. Kiedy zespół przestał istnieć, nadzieja na medal była w Jacku Wierzchowieckim, Olimpijczyku z Monachium w 1972 roku.
Bastion duży, silny, ale dobry nie na glinę. Bastion skacze z długiego lotu, potrzebuje twardego podłoża, z którego odbije się wysoko i daleko.
Na tej samej przeszkodzie, na której skończył się Hangar, Bastion się poślizgnął. To był żałosny widok. Koń zawieszony na brzuchu kilkanaście centymetrów nad ziemią. Koń przebiera nogami. Jeździec szamocze się na nim bezradnie. Doktor Adam Wąsowski, Jasiński, wszyscy Polacy rzucili się na ratunek. Nie pobiegłem. Kordon porządkowych był jak kremlowski mur. Nie do przebycia. Mogłem tylko patrzeć w niebo. Zza chmur pokazało się słońce. Ten cross był dla mnie wstrząsem. Ślad po nim zostanie na zawsze. Jest rozgoryczenie, żal, że nie poczekano z crossem na dzień aż będzie sucho, bez deszczu. W XXII Igrzyskach Olimpijskich zmagaliśmy się z deszczem, błotem, gliną i ludzkim lenistwem.
Spotykałem się z zarzutami, że cross jest bezlitosnym zabijaniem koni. Jest to pogląd skrajny i nieuzasadniony. Kiedy jednak wspominam Igrzyska w Moskwie, to muszę przyznać, że nie byliśmy w porządku wobec koni, zmuszając je do spełnienia ofiary szarpiącej nerwy i niszczącej cały organizm. Każde poświęcenie powinno mieć swoją granicę. Konie potrafią być ofiarne, szczególnie konie szlachetnej krwi, najlepiej galopujące. Tego wykorzystywać się nie powinno. Statystyka jest sucha i dokładna. Spośród dwudziestu ośmiu koni, dwadzieścia sześć leżało w glinie crossu. Dwóch jeźdźców z reprezentacji Bułgarii i Indii odwieziono do szpitala. W Moskwie naruszono dziesięć przepisów Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej.
Te upadki były także następstwem otwartości koni, ich ufności i wiary w rozsądek jeźdźców. Łzy w oczach mieliśmy nie dlatego, że przegraliśmy. Płakałem, bo byłem bezsilny. Nie mogłem nikomu pomóc. Uważam, że działacze Międzynarodowej Federacji Jeździeckiej stchórzyli przed organizatorami zawodów. Powinni odwołać zawody i poczekać na słońce. Jeden dzień. Jeden nieważny dzień. Andrzej Orłoś nie zostawił sportu po Igrzyskach. Przestał jednak być trenerem kadry w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego. Prowadził zawodników kadry narodowej w Skokach przez Przeszkody. W klubie jeździeckim w Sopocie był trenerem. Działał w polskim jeździectwie. W 1991 roku, będąc nadal Inspektorem w Zjednoczeniu Hodowli Zwierząt Zarodowych w Sopocie, został komisarycznym Dyrektorem Stadniny Koni w Kadynach. Kiedy ją obejmował, była zadłużona. Dla rolnictwa, hodowli był to zły czas. Przemiany gospodarcze, walka z długami, wymagały żelaznej energii. Stadninę w Kadynach opuszczał, kiedy była na prostej drodze. Przez pół roku pracował jednocześnie w Stadninach Kadyn i Rzecznej, która też tkwiła w długach. Po latach ludzie w Rzecznej powiedzieli, że dla ich Stadniny Orłoś stał się ostatnią deską ratunku. W Kadynach Orłoś, kiedy był dyrektorem Stadniny, praktycznie w swoich decyzjach hodowlanych niezależny, wprowadzał doświadczenia hodowlane poznane w Ameryce. Konie miały być i były jak najdłużej na pastwiskach, przez cały dzień i noc, aż do pierwszego śniegu. Tak samo i krowy, szczególnie te ras mięsnych. Jak najmniej koni w stajniach, dużo ruchu. Z Holandii przywożono do Kadyn i Rzecznej zwierzęta na wypas łąkowy. A w czasie wolnym od pracy zawodowej Orłoś prowadził naukę jazdy konnej. Od koni sportowych oderwać się nie może. Był trenerem kadry narodowej Polskiego Związku Jeździeckiego w Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego i w Skokach przez Przeszkody. Ostatnią pracę zawodową zaczynał w Stadninie Koni w Rzecznej, w 1998 roku Ukończył ją przejściem na emeryturę w 2006 roku Emerytem jednak nie został. Uwolniony od codziennych obowiązków zajął się końmi w Januszewie koło Susza. W 2006 roku Olimpijczyk Andrzej Orłoś powiedział: - Nareszcie mam dość czasu, by znów prowadzić życie w siodle!
W Polskim Jeździectwie i w Polskiej Hodowli Koni Andrzej Orłoś jest człowiekiem nieprzeciętnym, wszechstronnym, pracowitym aż do bólu. Ten ból przypłacił w 1993 roku ciężkim zawałem serca. Po odzyskaniu energii, uciekł ze Szpitala Wojewódzkiego w Elblągu do swoich koni w Kadynach. W sierpniu 2008 roku wsiadł w Januszewie na konia, by pokazać dziewczynie jak można na krnąbrnym zwierzęciu skakać. Upadł. Uszkodzona czaszka, wylew krwi do mózgu. Operacja w szpitalu w Olsztynie. Rehabilitacja. Zaczął walczyć o życie. W grudniu 2008 roku miał jeszcze sparaliżowaną połowę ciała.

Andrzej
Osadziński

Andrzej Osadziński, Kawaler Krzyża Walecznych, Krzyża Partyzanckiego, Krzyża Armii Krajowej. Żołnierz. Hodowca. Działacz Polskiego Związku Jeździeckiego. Urodził się 1 maja 1919 roku w Łękach Dolnych. Powiat Tarnów, województwo krakowskie. Zmarł 10 września 1989 roku w Bogusławicach. Leży na cmentarzu w Wolborzu. Ojciec Roman. Matka Janina z domu Rayska. Siostra Ewa. Żona Barbara z domu Wichlińska.
- Moje życie związane jest z końmi, powiedział Andrzej Osadziński w 1973 roku w Stadzie Ogierów w Bogusławicach. Jeśli by ich zabrakło, to ja nie mam co robić na tym świecie! Gdy Andrzej Wajda, zajęty filmowaniem Popiołów Stefana Żeromskiego, zrozpaczony nieudaną próbą sfilmowania szarży na hiszpańskie baterie w wąwozie gór bułgarskich, powiedział Andrzejowi Osadzińskiemu, że Somosierry nie będzie, ten zawrzał.- Jak to? Popioły bez Somosierry?! W jakieś dolince, za Wolborzem, leżącym za plecami Bogusławic z Państwowym Stadem Ogierów, pobiegły polskie konie. Lepsze od bułgarskich, a na nich polscy jeźdźcy ze szwoleżerem Danielem Olbrychskim, dla których słowo Somosierra nie odbija się pustym dźwiękiem.
- Somosierra, ta z 30 listopada 1808 roku jest we mnie, powiedział inżynier Andrzej Osadziński. Pewnie dlatego, że przeczytałem Popioły przed Wajdą. Potem przeczytałem w historii, że w górach Sierra de Guadarrama, na wysokości czterystu trzydziestu metrów nad poziomem morza, a więc niżej od naszego Zakopanego, oddziały straży przedniej marszałka Claude Victora nie mogły sforsować hiszpańskiej obrony zagradzającej ośmioma tysiącami ludzi i szesnastoma armatami, to Napoleon nakazał swojemu trzeciemu szwadronowi szwoleżerów kapitana Jana Kozietulskiego, ze sto trzydziestoma pięcioma szwoleżerami szarżować na cztery hiszpańskie baterie. Szwoleżerowie wykonali zadanie. Szwadron stracił pięćdziesięciu siedmiu żołnierzy. Film Popioły bez Somosierry? No, nie! W Panu Wołodyjowskim, w płonącym Raszkowie, konie przechodziły tak blisko ognia, że przypalała się na nich sierść. Mimo to szły, bo tak je nauczyliśmy, bo kazano im nie bać się dymu, wystrzałów, krzyku mordowanych i pohukiwania Lipków. Hubal, ten najbardziej polski, konny film, pewnie nie miałby tak prawdziwych, niezapomnianych scen, gdyby nie Osadziński ułan z września, partyzant ze stron, w których do końca kwietnia 1940 roku walczył Olimpijczyk, major Henryk Dobrzański Hubal.
- Ciekawym trzeba powiedzieć, że Bentos, siwek Hubala i Korbas, kary, ogier Hubala są ze stajni w Bogusławicach, że prawie wszystkie sceny batalistyczne, stwierdził dyrektor Andrzej Osadziński, rozegrano w najbliższej okolicy. Jeźdźcami, po kilkutygodniowym kursie, tak ostrym, że pośladki były krwawe jak tatarskie befsztyki, szybko zostali i Ryszard Filipski, jego skok na Bentosie jest technicznie bezbłędny i Emil Karewicz, i wszyscy Kawalerzyści aktorzy Hubala. Pieniądze przekazane przez Film Polski na rachunek Ministerstwa Rolnictwa stały się nie ważne wobec sprawy nadrzędnej - utrwalenia na taśmie konia, ruchu, wilgotnego spojrzenia końskich oczu, rozwartych chrapów i galopu niosących żołnierzy. Hubal może być pokłonem bohaterom spod Krojant i Mokrej wszystkim tym, co przez cały Wrzesień nie składali broni. Przygoda Andrzeja Osadzińskiego z filmem jest tradycyjnie polska i ułańska. W Panu Wołodyjowskim zagrał postać pana Muszalskiego, łucznika przedniego, który padł pod Chocimiem. W Potopie jeszcze raz utrwalił świat jeźdźców i koni. Andrzej Osadziński chciał być ułanem i żołnierzem. Po maturze w Gimnazjum Adama Mickiewicza w Poznaniu odbył służbę wojskową w Podchorążówce 57 Pułku Piechoty. Na studia poszedł do Szkoły Głównej Handlowej. Złożył jednak podanie do Ministerstwa Spraw Wojskowych o przyjęcie do Szkoły Podchorążych Zawodowych Kawalerii. W 1939 roku skierowano Go na praktykę do 8 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego. Z nim pokłusował 1 września na wojnę. Był w pułku do końca. Po walkach pod Krasnobrodem i Jacnią 23 września generał Władysław Anders nakazał wszystkim Kawalerzystom ze swojej Grupy Operacyjnej, przebijać się na Węgry. Było to trudne. Na drodze 8 Pułku Ułanów, często bez koni, walczących pieszo, były oddziały Armii Czerwonej. 27 września pod Biłgorajem dowództwo 8 Pułku Ułanów z dowódcą podpułkownikiem dyplomowanym Włodzimierzem Dunin-Żuchowskim poddało się Rosjanom. Znaleźli się w obozie w Starobielsku i na wiosnę 1940 roku zostali zamordowani w Charkowie. Podchorąży Osadziński do niewoli nie poszedł. O swojej drodze napisał w Koniu Polskim:
"Z wojny wróciłem późno, pod koniec listopada 1939 roku. Marsz z południowo-wschodnich granic, przez sam środek piekła ukraińskiego, nie należał do łatwych. Szliśmy we trzech: Gienek Wilczyński, plutonowy podchorąży, mój kolega pułkowy ze szwadronu Ciężkich Karabinów Maszynowych 8 Pułku Ułanów oraz spotkany po drodze Janusz Popławski, podchorąży w tej samej randze co my, z 19 Pułku Ułanów. Mając do wyboru przejście granicy rumuńskiej lub pozostanie w kraju, wybraliśmy ten drugi wariant wychodząc z założenia, że u nas się wojna chyba jeszcze nie skończyła, a na pójście za granicę zawsze będzie czas.. marsz w ciężkich ułańskich butach. Wszystkie główne drogi, nie licząc przemarszów wojsk radzieckich, były przerażająco puste. Większość śmiałków próbujących wyjścia z miast, ginęła od kul lub noży zorganizowanych w tych stronach, ukraińskich oddziałów. Toteż trochę niecodzienny widok stanowiła nasza trójka w eleganckich podchorążackich mundurkach. Doszliśmy do Krasnegostawu.
W Krasnymstawie trafiliśmy na przekazywanie tych terenów, przez armię radziecką Niemcom. Położeni w miejscowym szpitalu, w charakterze chorych, przeczekaliśmy ten wojskowy kontredans". Dotarł do rodziny w Piotrkowie Trybunalskim. Jak napisał, zahaczył się w Stadzie Ogierów w Bogusławicach. Praktykant, następnie masztalerz. Było tam około stu trzydziestu pracowników do obsługi ponad dwustu dwudziestu ogierów. Typowa praca masztalerska w Stadzie, obsługiwanie z ogierami punktów kopulacyjnych. W Bogusławicach było zatrudnionych pełno byłych wojskowych. Szybko dotarli do nich wysłannicy Związku Walki Zbrojnej. Podchorąży Osadziński był masztalerzem i żołnierzem. Znalazł się w kieleckim oddziale Marcina Armii Krajowej, wcielony następnie do 72 Pułku Piechoty Armii Krajowej kompanii kapitana Przyboja, kompanii porucznika Smoka. Był dowódcą plutonu Ciężkich Karabinów Maszynowych. W 1944 roku nie został złapany ani przez Narodnyj Komissariat Wnutriennych Dieł - NKWD, ani Urząd Bezpieczeństwa i nie pojechał do obozów akowców w Ostaszkowie i w Riazaniu. Zaczął po wojnie pracować w Związku Hodowców Koni w Łodzi, następnie w Kielcach. W 1947 roku był zastępcą dyrektora w Państwowym Stadzie Ogierów w Białce, by nie być rozszyfrowanym dokładnie, przez władze, wyjechał na Ziemie Odzyskane. Wrócił i w 1948 roku znalazł zajęcie w Kieleckim Związku Hodowców Koni kierowanym przez ojca Romana, emerytowanego oficera 1 Pułku Ułanów Austriackich, majora 8 Pułku Ułanów imienia Księcia Józefa Poniatowskiego, byłego komendanta szpitala koni wojskowych w Tarnowie. W 1949 roku zaczął pracę hodowlaną jako inspektor hodowli koni w Okręgowym Zarządzie Państwowych Gospodarstw Rolnych w Kielcach. Współpracował ze Stadninami Koni w Kurozwękach, Samborcu, Morsku.
Pierwszego lutego 1951 roku Andrzej Osadziński został dyrektorem Państwowego Stada Ogierów w Bogusławicach, tam gdzie w pierwszych miesiącach wojny był masztalerzem i pod żłobami ogierów chował karabiny. Ambitny, pełen pomysłów, wywarł znaczny wpływ na rozwój konia małopolskiego w kieleckim. Był wiceprezesem Krajowego Zrzeszenia Państwowych Przedsiębiorstw Hodowli i obrotu Zwierzętami. Był prezesem Komisji Hodowli Koni, Wiceprezesem Polskiego Związku Jeździeckiego, przewodniczącym kolegium Sędziów Polskiego Związku Jeździeckiego.
Prezes Bogusławickiego Klubu Jeździeckiego. Twórca zespołu artystycznego "Krakowskie Wesele", przyjaciel dziennikarzy, o czym najlepiej mógł się przekonać Jan Okulicz, dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej i tygodnika Sportowiec, a także dziennikarze i fotoreporterzy tej miary, co Eligiusz Lasota, z Po prostu i Głosu Pracy, Zofia Raczkowska, wielka kobieta z aparatem fotograficznym, która uwieczniła wiele koni w swoich albumach i książkach. W lutym 1953 roku ukończył kurs Instruktorów Jeździectwa na poznańskiej Woli, w którym wykładowcą był major Leon Kon, z 2 Pułku Ułanów Grochowskich, sekretarz Polskiego Związku Jeździeckiego.
W stajniach Bogusławickich stało około dwustu ogierów, które wpływały na rozwój konia kieleckiego w typie małopolskim i koni zimnokrwistych, rozwijających się w zależności od potrzeb rolnictwa. Będąc instruktorem jeździectwa wywarł wpływ na rozwój sportu jeździeckiego w bogusławickim stadzie. Pracował w nim major Aleksander Chajęcki, żołnierz 2 Pułku Ułanów Grochowskich, wyrośli na medalistów mistrzostw Polski Wacław Gajda, Marek Skrzypczyk, Zbigniew Madejczyk, Kazimierz Andrzejewski, Roman Kusz, Krzysztof Sońta, Zbigniew Januszewski, Bogusław Owczarek, Bogdan i Grzegorz Kubiakowie. A jakim był dyrektorem Stada najlepiej powiedział Bogusław Owczarek: - Niczego się nie dorobił. Przyszedł do Stada z pustą walizką i pusta walizka została po nim. Wielki człowiek.
- Kochał film, aktorów. Daniel Olbrychski powiedział, że Andrzej Osadziński był dla niego przyjacielem i drugim ojcem. W 1973 roku Andrzej Osadziński spytał mnie: - Jak zatrzymać życie? Moje życie związane z końmi?! Współczesna cywilizacja nie zawsze przyjazna człowiekowi, jest w stanie zniszczyć konia niebędącego już ani siłą pociągową w transporcie, ani energią w rolnictwie, ani poszukiwanym mięsem w eksporcie, ale tylko rozrywką w olimpijskim sporcie, w codziennych przejażdżkach na jego grzbiecie, w listopadowych gonitwach za lisem, czyli jego kitą przypiętą do ramienia jeźdźca, w hazardzie na torze wyścigowym, rekwizytem filmowym. Zadaniem hodowcy, trenera jeździectwa jest, do tego nie dopuścić i jak narazie to się udaje. Słowa Osadzińskiego: Moje życie związane jest z końmi, wymagają nie tylko wojennego wytłumaczenia. Zniknięcie tego zwierzęcia, jak wiele innych gatunków, zachowanie jego wizerunku w obrazach Józefa Chełmońskiego, Piotra Michałowskiego, Juliusza i Wojciecha Kossaków, Ludwika Maciąga, także innych malarzy koni w boju, w wozie, ciągnącego pług, w żywych filmach, w Lotnej, Hubalu, Potopie, w złych i dobrych wspomnieniach, nie równa się klęsce człowieka. Andrzej Osadziński żył i żyje we wspomnieniach, ale kto wie czy nie byłby uboższy, wolny od pasji, pozbawiony siły rzucanej na ratunek koniowi gdyby nie koń?! Koń w rodzinie Andrzeja Osadzińskiego był nie tylko po ojcu Romanie, ale i wujku Ludomirze Rayskim. Generał pilot inżynier Rayski, Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari, czterech Krzyży Walecznych, dowódca Lotnictwa Polskiego w 1939 roku, syn polskiego emigranta politycznego, który po Powstaniu Styczniowym 1863 służył w Legionie Polskim Sadyka Paszy-Czajkowskiego, był obywatelem tureckim. Był legionistą, 24 grudnia 1914 roku ciężko ranny pod Łowczówkiem. Wezwany w 1915 do armii tureckiej, w której służył w lotnictwie, w 1919 roku, zaciągnął się do oddziału lotniczego 4 Dywizji Strzelców generała Lucjana Żeligowskiego. W latach 1919 - 1920 dowodził 10 eskadrą lotniczą, 7 eskadrą myśliwską imienia Tadeusza Kościuszki, 21 eskadrą i III dywizjonem na frontach wojny polsko-rosyjskiej 1920 roku. Kiedy był w 1920 roku Wyższej Szkoły Lotniczej na Ławicy w Poznaniu tam jeździł konno.
W 1939 roku jako zastępca II wiceministra Spraw Wojskowych zajmował się ewakuacją polskiego złota do Rumunii i stamtąd dalej do Fran- Andrzej Osadziński dekoruje konia Krzysztofa Ferensteina. Sam był mózgiem i sercem Stada Ogierów w Bogusławicach. cji i Anglii. W rządzie generała Władysława Sikorskiego we Francji nie dostał przydziału w Polskich Siłach Powietrznych. Latał jako pilot w lotnictwie francuskim, brytyjskim. Anglicy odznaczyli Go najwyższymi odznaczeniami krzyżem AFC, orderem DSC i stopniem generalskim. W 1943 roku Naczelny Wódz generał Kazimierz Sosnkowski, mianował generała Rayskiego Delegatem Polskich Sił Powietrznych na Bliskim Wschodzie. W sierpniu 1944 roku pilotował samolot Liberatora niosąc pomoc walczącej Warszawie. Zmarł 2 kwietnia 1979 roku w Londynie. Inżynier Andrzej Osadziński, fakt, że generał brygady Ludomir Rayski, wielka postać polskiego lotnictwa, był bratem jego matki, musiał się przed władzami Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej ukrywać. Konno jeździła W Stadzie Ogierów w Bogusławicach i konie w rodzinnym gospodarstwie koło Żabiej Woli, ma siostrzenica, Beata Hattlinger.
- W wakacje, w których nastąpiła śmierć cioci Basi, żony wujka Andrzeja, i jego, byłam w Australii. Był to jedyny czas, w którym nie znalazłam się w Bogusławicach, powiedziała w listopadzie 2007 roku Beata Hattlinger w swoim domu. Kiedy wróciła do siebie po locie z Australii on już zmarł. Andrzej Osadziński jest dla mnie wujkiem dziadkiem, słowa dziadek nie znosił, bratem mojej babci Ewy. W Bogusławicach moimi instruktorami byli Wacław Gajda i Zbigniew Madejczyk. Ja pomagałam przy koniach, prowadziłam lonżowanie ze studentami. W Żabiej Woli mam sześć własnych koni. Konie są tylko dla mnie i są moją pasją. Pasją Andrzeja Osadzińskiego było wojsko, praca, konie, tworzenie jeździectwa polskiego na miarę marzeń o medalach olimpijskich. Był, jak twierdzi Daniel Olbrychski, wielki aktor, z którym Osadziński występował razem w Panu Wołodyjowskim sercem i mózgiem Stada Ogierów w Bogusławicach. Był wyjątkową postacią w Polskim Związku Jeździeckim.
Mógł o sobie powiedzieć słowami Władysława
Broniewskiego z wiersza Mannlicher:
"Nie głaskało mnie życie po głowie.
Nie pijałem ptasiego mleka - .
no i dobrze, no i na zdrowie.
tak wyrasta się na człowieka"

Krzyż Walecznych

174 Bohaterów Leksykonu Jeździectwa Polskiego - Konno po Sławę, zostało odznaczonych za walkę o Polskę i za Polskę. Krzyż Walecznych został ustanowiony 11 sierpnia 1920 roku. Na awersie, czyli stronie głównej jest napis: "Na Polu Chwały 1920" z wizerunkiem Orła białego. Na rewersie napis: "Walecznym" i miecz z dwoma laurowymi gałęziami. Krzyż Walecznych zawisł na żołnierskich mundurach w ogniu walki. Armia Czerwona dowodzona z Moskwy przez Siergieja Kamieniewa, radzieckiego działacza wojskowego, komandarma I stopnia, absolwenta Akademii Sztabu Generalnego w 1907 roku, oficera Armii Rosyjskiej Rosji w Pierwszej Wojnie Światowej, od 1913 roku w Armii Czerwonej ,miała zniszczyć Niepodległą Polskę armiami dowodzonymi bezpośrednio przez komandarmów Michaiła Tuchaczewskiego, Siemiona Budionnego dowodzącego 1 Armią Konną. 16 sierpnia 1920 roku rozpoczęło się uderzenie znad Wieprza. Na rynku we Włodawie Marszałek Józef Piłsudski przypiął polskim żołnierzom pierwszy Krzyż Walecznych. Wśród odznaczonych był porucznik Edmund Chojecki, dowódca szwadronu karabinów maszynowych 15 Pułku Ułanów, wkrótce Kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari. W 1940 roku, więzień Kozielska, zamordowany przez Służby Bezpieczeństwa Armii Czerwonej, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

Najwiecej odznaczenia Krzyż Walecznych z polskich jezdzców mial Wladyslaw Bobinski, dziewiec. Zdobywal je jako ułan, podchorąży, podporucznik, pułkownik, a na koncu, generał brygady. Krzyż Walecznych był nadawany za czyny wojenne dokonane po 11 listopada 1918 roku, ale później i za wczesniejsze w Legionach Polskich, w Korpusach tworzonych w Rosji, Francji, w Powstaniach Wielkopolskim, w Śląskich, w Polskiej Organizacji Wojskowej. Otrzymywali go weterani Powstania Styczniowego. Nadawania Krzyza Walecznych zakonczono w maju 1923 roku. Dostalo Go szescdziesiat tysiecy zolnierzy, w tym miasto Plock, Mogila Ochotników z Ameryk i 1230 cudzoziemców. Druga Wojna Swiatowa sprawila, ze na zolnierskich mundurach Krzyz Walecznych znów byl przypinany na prawej piersi. Nosili Go zolnierze Wrzesnia, Polskich Sil Zbrojnych na Zachodzie, zolnierze walczacy w Kraju, w Polskich Silach Zbrojnych w Zwiazku Radzieckim. Czterdziestu szesciu zolnierzy udekorowano za Bitwe pod Lenino w pazdzierniku 1943 roku. Krzyz Walecznych byl dla zolnierzy za ich czyny i mestwo w boju. Wyjatkowo byl przyznawany wspóldzialajacym z armia czynnie. Krzyz Walecznych mial tylko jeden stopien. Nagrodzeni Krzyzem Walecznych mieli prawo do odbierania honorów wojskowych od wszystkich zolnierzy i oficerów, niezaleznie od stopnia, jesli Go nie mieli. Odebrac Krzyz Walecznych mógl tylko sad, orzekajac kare wydalenia z wojska lub pozbawienia praw obywatelskich. Lacznie, od 1920 roku do konca polskich wojen, odznaczono stu szesciu tysiącami Krzyzami Walecznych ponad osiemdziesieciu pieciu tysiecy zołnierzy.

Indeks Bohaterów - tom II

1/4
  • MACHALSKI TADEUSZ
  • MACHNIK MARIUSZ
  • MACIĄG LUDWIK ANTONI
  • MACIEJEWSKI MICHAŁ
  • MADEJCZYK ZBIGNIEW
  • MAJEWSKI ZBIGNIEW
  • SARYUSZ-MALECKI MAREK
  • MARKOWICZ ZBIGNIEW
  • MARKOWSKI WOJCIECH
  • MATLAWSKI ANDRZEJ
  • MATLAWSKI CZESŁAW
  • MATUSZEWSKA-BUCZYŃSKA MAGDA
  • MAZUREK PAWEŁ
  • MAZURKIEWICZ-SZYMAŃSKA EWELINA
  • MICHAŁOWICZ JERZY WŁADYSLAW
  • MICHAŁOWSKI PIOTR
  • MICKUNAS JAN KAZIMIERZ
  • MICKUNAS WOJCIECH
  • MIELŻYNSKI IGNACY
  • MIGDALSKI STEFAN
  • MILBRAT PIOTR
  • MILCZAREK-JASIŃSKA KATARZYNA
  • MIODUSZEWSKI JÓZEF
  • MISZTAL BOGUSLAW
  • MISZTAL-KAWECKA MAGDALENA
  • MLICKI KRZYSZTOF
  • MOCARSKA-GORZKOWSKA MARTA
  • MODELEWSKI MAREK
  • MORCINIEC ELŻBIETA
  • MORSZTYN PIOTR
  • MOSSAKOWSKI JAN
  • MOSSAKOWSKI TOMASZ
  • MROWIEC FRANCISZEK
  • MRUGALA RUDOLF
  • MUSIAŁ ANTONI
  • MUS WŁODZIMIERZ
  • NAJNERT JÓZEF
  • NICZYPORUK LESZEK
  • NIECZAJ BAZYLI
  • NIKOLAJUK WITALIS
  • NOSARZEWSKI TADEUSZ
  • NOSARZEWSKI WOJCIECH
  • NOWAK JANUSZ
  • NOWAK-BEREZNOWSKA PATRYCJA
  • NOWICKI KAZIMIERZ
  • OKOŃSKI JANUSZ
  • OLĘDZKI WIKTOR
  • ORLOŚ ANDRZEJ
  • ORLOŚ BOLESLAW
  • ORLOŚ MAREK
  • ORŁOWSKA-BABIRECKA-BODNAR ROMANA
  • ORZEŁ TADEUSZ
  • OSADZIŃSKI ANDRZEJ
  • OWCZAREK BOGUSLAW
  • PACYŃSKI ANTONI
  • PACYŃSKI JACEK
  • PACYŃSKI PIOTR
2/4
  • PACYŃSKI TOMASZ
  • PANKIEWICZ ROMAN
  • PARKASIEWICZ JAN
  • PASEK ANDRZEJ
  • PAWELEC MAREK
  • PAWLICKA-ADAMCZEWSKA JUSTYNA
  • PAWŁOWSKI JAROSLAW
  • PAWŁOWSKI JERZY
  • PERZYNA EDWARD
  • PIASECKI PIOTR
  • PIECZYŃSKI BOLESLAW
  • PIETRASZEWSKI JERZY
  • PIETROWSKI WIKTOR
  • PIETRZAK SŁAWOMIR
  • PIETRZYK LUDWIK
  • PIOTROWSKI MAREK
  • PIOTROWSKI SYLWESTER
  • PISARSKA KLAUDYNA
  • PLATOS JAROSŁAW
  • SAS-POHORECKI ROMAN
  • POHOSKI STANISŁAW
  • PRASEK KRZYSZTOF
  • PRAWOCHEŃSKI ROMAN
  • PRĄDZYŃSKI ANDRZEJ MAKSYMILIAN
  • PROKULEWICZ ADAM
  • PRUSKI WITOLD
  • PRZEDPELSKI RAFAŁ
  • PRZYBYLAK STANISŁAW
  • RADZIKOWSKI RYSZARD
  • RAFALAK KRZYSZTOF
  • RAJNERT KAMIL
  • RAPCEWICZ MICHAŁ
  • RATAJCZAK JAN
  • REMBOWSKI KRZYSZTOF
  • REPA-LYSYGANICZ ANNA
  • ROGOWSKI KRZYSZTOF
  • ROMSZYCKA KRYSTYNA
  • ROSPLESZCZ ZYGMUNT
  • ROSZCZYNIALSKI MAREK
  • ROSZKOWSKI WŁADYSLAW
  • ROS ANNA
  • ROYCEWICZ-LELIWA HENRYK
  • ROZPEDEK WIKTOR
  • RÓMMEL KAROL
  • RUCIŁSKI ROMAN
  • RUCIŃSKI ZYGMUNT
  • RUDOWSKI MICHAL
  • RYCERZ STANISLAW
  • RYLKE ALEKSANDER
  • SAŁACKA-JASINSKA BARBARA
  • SAŁACKI ANDRZEJ
  • SAWKO JOANNA
  • MARDYLA-SCHILLAK WANDA
  • SCHUCH STAN ISLAW GRZEGORZ
  • SĘKOWSKA-TOMASZEWICZ MONIKA
  • SIEMIEŃSKI WŁADYSŁAW
  • SIEMION MICHAŁ
3/4
  • SIKORA CZESŁAW
  • SKOCZYLAS JAN
  • SKOLIMOWSKI ZYGMUNT
  • SKOWROŃSKA ŻANETA
  • SKRZYCZYŃSKI JAROSLAW
  • SKRZYPCZYK MAREK
  • SKULICZ BRONISŁAW
  • SKWIRA PIOTR
  • SŁODCZYK MANFRED
  • SŁOWIK MONIKA
  • SMUDZIŃSKI WOJCIECH
  • SOKOŁOWSKI TADEUSZ
  • SOŁTYSIK HENRYK
  • SOŃTA KRZYSZTOF
  • SOSNOWSKA MAGDALENA
  • NAŁECZ-SOSNOWSKI ADAM
  • NAŁECZ-SOSNOWSKI KAKLIST
  • SPISAK PAWEŁ
  • SPOŁOWICZ ARTUR
  • SROKA PRZEMYSŁAW
  • STANISŁAWIAK STEFAN
  • STANKIEWICZ STANISŁAW RYSZARD
  • STAŃCZUK PIOTR
  • STARNAWSKI STEFAN
  • STAWIŃSKI KAZIMIERZ
  • STĘPNIEWSKA ROMY
  • STOLIŃSKA MARTA
  • STRZAŁKOWSKI LECH
  • STUDZIŃSKI ZYGMUNT MARIA
  • SUCHORSKI JAROSŁAW
  • SUŁOWSKI DARIUSZ
  • SUSKI DE ROSTWO KAZIMIERZ
  • SZARSKA EWA
  • SZASZKIEWICZ HUBERT
  • KARASZEWICZ-SZCZYPIORSKI MARCIN
  • SZEFER MIROSŁAW
  • SZENK TADEUSZ
  • SZEWCZYK ANDRZEJ
  • SZKOLUDA MARIUSZ
  • SZŁAPKA MIROSLAW
  • SZOPA-STĘPNIEWSKI MARCIN
  • SZOSLAND KAZIMIERZ
  • SZPOTAŃSKI PIOTR
  • SZULEŃ-KUKAWSKA ALEKSANDRA
  • SZURAJ KAZIMIERZ
  • SZWAJKOSZ IRENEUSZ
  • SZYMCZYK ANDRZEJ
  • SZYMONIAK ZYGMUNT
  • SZYSZKOWSKI ZENON
  • ŚLUSARCZYK MIROSŁAW
  • POTOCKA-SWIDZIŃSKA MARIA KINGA
  • ŚWIDZINSKI MACIEJ
  • TOBIASZ MARCIN
  • TOCZEK MICHAŁ TADEUSZ
  • TOKARCZYK TOMASZ
  • TOMASZEWSKI KRZYSZTOF
  • TOMASZEWSKI WLADYSLAW
4/4
  • BEK-TOTJEW WASSAN
  • TRELA MAREK
  • TRENKWALD JÓZEF PIOTR
  • TRUSKOWSKA-ANTON MARZENA
  • TURA JACEK
  • TURA JEDRZEJ
  • TURA TOMASZ
  • UCHWAT SLAWOMIR
  • URBAŃCZYK KAMILA
  • URBAŃSKI JERZY
  • URBAŃSKI JÓZEF
  • WAGA JAN
  • WALISZEWSKI ZYGMUNT
  • WARCHOŁ PAWEŁ
  • WARSZAWSKI PAWEŁ
  • WAWRYNIUK PIOTR
  • WAWRZYNIAK STANISŁAW JERZY
  • WAGROWSKA MARIA
  • SINIARSKA-CZAPLICKA-WASOWSKA WANDA
  • WASOWSKI ADAM JAN
  • WIERZCHOWIECKI JACEK
  • WIERZCHOWSKI JAROSŁAW
  • WIEŻAŃSKI JAN
  • WIńCZA ROMUALD
  • WIRTEK ANNA
  • SZCZĘSNY-WISZNIOWSKI BOGUMIŁ
  • SZCZĘSNY-WISZNIOWSKI RADOSŁAW
  • WITKOWSKI JAROSŁAW
  • WITKOWSKI STANISŁAW
  • WITKOWSKI ZBIGNIEW
  • WITOSZYŃSKI RYSZARD
  • WODKOWSKI RAJMUND
  • WOJCIECHOWSKI ALBERT
  • WOJCIECHOWSKI WOJCIECH
  • WOJNAROWSKI MICHAŁ LUCJAN
  • WOŁOSZOWSKI STANISŁAW LEONARD
  • WOZICH-KRAJNIAK RENATA
  • WOŻNICZKA ZBIGNIEW
  • WÓJCIK-GAJ-KITOWSKA ANNA
  • WROTNA-LEJA IWONA
  • WRÓBLEWSKI GRZEGORZ MACIEJ
  • WRÓBLEWSKI MICHAŁ
  • ZABŁOCKI PRZEMYSŁAW
  • ZAGOR HELENA
  • ZAGOR JACEK
  • ZAGOR JÓZEF
  • ZAGOR MIECZYSLAW SLAWOMIR
  • ZAHORSKI SERGIUSZ
  • ZALESKI MAREK
  • ZALESKI WACLAW
  • ZAMOYSKI STEFAN ADAM
  • ZBANYSZEK WOJCIECH
  • ZGORZELSKI WLADYSLAW
  • ZIELINSKI RYSZARD
  • ZIEMINSKI WIKTOR
  • ZOPPI RYSZARD ALEKSANDER
  • ZÓLKIEWSKI ANDRZEJ
  • ZÓLTOWSKI BENEDYKT
Wszystkie materiały, zdjęcia, teksty znajdujące się na stronie podlegają ochronie na podstawie ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim, kopiowanie, wprowadzanie zmian, przesyłanie, wydawanie oraz wykorzystywanie w inny sposób materiałów znajdujących się na ninijejszej stronie jest dopuszczalne jedynie po uzyskaniu pisemnej zgody autora.
Copyright by Kamil Majewski